Fot. Wojciech Kusiński/PR

J. Kaczyński: Nie mam pokusy, aby doprowadzić do przedterminowych wyborów

Nie mam pokusy, aby doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych; to instytucja nadzwyczajna, której w żadnym wypadku nie należy nadużywać – powiedział w piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Kaczyński pytany w Programie I Polskiego Radia, czy nie ma pokusy, aby doprowadzić do przedterminowych wyborów i sięgnąć po większość konstytucyjną powiedział:

„Nie mam takiej pokusy, uważam, że przedterminowe wybory mogą mieć miejsce wtedy, kiedy są ku temu jakieś bardzo mocne przyczyny”.

Jak ocenił, wybory przedterminowe, to instytucja nadzwyczajna, której „w żadnym wypadku nie należy nadużywać”.

„Dziś takich przesłanek nie widzę” – podkreślił prezes PiS.

„To, że mamy rzeczywiście dobre poparcie, to nie oznacza, że chcemy rezygnować ze zwykłego cyklu demokratycznego, on w Polsce jest czteroletni, chcemy się tego trzymać” – powiedział prezes Kaczyński.

Pytany o protesty przeciwko reformie edukacji, zmianom w ustroju Warszawy, reformie sądownictwa i o to, czy „dobra zmiana musi boleć”, Kaczyński powiedział:

„Z tego wynika, że niektórych boli, chociaż dalece nie wszystkich, to nie są jakieś wielkie protesty, to są protesty przede wszystkim tych, którzy czują się w jakiś sposób zagrożeni albo niesłusznie, bo (jeśli chodzi o reformę edukacji) tam nikomu nic złego się nie stanie, albo być może w jakiejś mierze słusznie, jeżeli chodzi o samorządy, czy sądownictwo, bo tam będziemy likwidować patologię, która jest bardzo szeroko rozpowszechniona”.

Na uwagę dziennikarza, że zmiany wprowadzane są za szybko i bez konsultacji, prezes PiS powiedział, że „to jest takie przeświadczenie tych, którzy nie mają argumentu, żeby przeciwstawić się merytorycznie zmianom, wobec tego mówią, że taktyka jest niewłaściwa”. Podkreślił, że PiS chce przebudować kraj. „To jest zmiana naprawdę bardzo głęboka, to jest ostateczne odrzucenie tego wszystkiego, co wyrasta z poprzedniego systemu i z patologii, które powstały już po 1989 roku” – przekonywał lider partii rządzącej.

Dopytywany, czy nie obawia się, że przepychanie ustaw bez oglądania się na głosy obywateli, będzie ukarane przez wyborców, prezes PiS powiedział: „Pan z góry zakłada, że większość rodziców jest przeciwko reformie oświaty (…) jest pytanie o mniejszość i większość, żyjemy w państwie demokratycznym”.

Jarosław Kaczyński przekonywał, że protesty dotyczącego zmian w ustroju Warszawy, spowodowane są tym, że „komuś z powodów czysto politycznych i partykularnych to przeszkadza”.

„Różne grupy są zainteresowane, żeby utrzymywać taki stan, jaki on jest. Symbolem tego stanu, to są sprawy związane z reprywatyzacją, te gigantyczne nadużycia, które bardzo wielu zwykłych ludzi kosztowały straszliwe, życiowe nieszczęścia” – podkreślił były premier.

Pytany, jak szybko będą postępować prace nad zmianami w ustroju Warszawy, prezes PiS powiedział, że zmiany „z całą pewnością” wejdą w życie przed wyborami samorządowymi w 2018 roku.

„Ta ustawa będzie jeszcze przedmiotem dyskusji, jest przygotowana ustawa wprowadzająca i tam będą pewne propozycje, odnoszące się do, jak to można określić najszerzej, zinstytucjonalizowanych konsultacji społecznych” – zaznaczył.

„Jeszcze raz chcę podkreślić, że ci, którzy sami to proponowali (Platforma), dzisiaj krzyczą, bo uważają, że jakiś ich interes jest zagrożony, albo też po prostu stosują zasadę opozycji totalnej, (czyli) jak PiS coś proponuje, to my jesteśmy przeciw, choćby nie wiem co” – powiedział prezes PiS. Zapewnił, że ustawa o zmianie ustroju Warszawy będzie służyła mieszkańcom stolicy i okolic.

Pytany, czy poseł PiS Jacek Sasin będzie kandydatem PiS w wyborach na prezydenta Warszawy, Jarosław Kaczyński powiedział, że nie ma w tej chwili żadnej decyzji w tej sprawie.

„Jeżeli ktoś przypisuje panu posłowi (Sasinowi) intencję, że on coś dla siebie załatwia, to jest w błędzie” – powiedział lider PiS.

PAP/RIRM

drukuj