fot. flickr.com

Grecja bankrutem?

Technicznie od północy Grecja jest bankrutem. Rząd w Atenach nie wpłacił na czas należnej raty Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Co dalej z zadłużonym krajem? Premier Tsipras chce rozmawiać  z wierzycielami i zgadza się prawie na wszystkie ich warunki.

Jednak wierzyciele  rozmawiać nie chcą, przynajmniej do niedzieli. Wtedy ma odbyć się referendum, w którym Grecy mają opowiedzieć się czy są za programem oszczędnościowym czy za jego odrzuceniem.

Napięcie w Grecji narasta. Mieszkańcy Aten gromadzą się przed siedzibą parlamentu, Narodowego Banku Grecji oraz innymi bankami. Emeryci protestują przed ministerstwem finansów.

Rząd nie zgodził się na propozycje cięć i reform proponowane przez wierzycieli: Międzynarodowy Fundusz walutowy, Europejski bank Centralny i Komisję Europejską. W konsekwencji nie odblokowano ostatniej raty z tzw. programu pomocy. Miało to być  7,2 mld euro. Kraj stał się niewypłacalny, choć oficjalnie nie ogłoszono bankructwa. Grecja nie miała z czego oddać  wczoraj 1,5 mld euro Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu. Zamieszanie wokół greckiego długu ma konkretne konsekwencje dla tamtejszej gospodarki o czym mówi Konstantinos Michalos,  szef Izby Handlowej i Przemysłowej Aten.

– Zamknęliśmy banki, sektor prywatny jest pogrążony w stagnacji, społeczeństwo jest negatywnie zaskoczone rozwojem sytuacji, pewne grupy obywateli jak emeryci mają poważne trudności z wypłacaniem nawet malych sum, które im się należą – zaznaczył Konstantinos Michalos, szef Izby Handlowej i Przemysłowej Aten.

Do porozumienia Grecji z wierzycielami wciąż daleko. Jak informuje   „Financial Times” – premier Cipras wysłał  list do szefów Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego. Prosi w nim o niewielkie ustępstwa w porównaniu z oryginalną propozycją tzw. trojki.

Z listu wynika, że reformy i cięcia, których zażądali wierzyciele zostaną zaakceptowane przez Ateny. O propozycjach Ciprasa dyskutuje eurogrupa. Głównym wierzycielem Hellady jest euroland. Gdy Grecja zbankrutuje to Berlin straci 56 mld euro, Paryż- 42 mld euro a Rzym 37 mld euro. Nic dziwnego zatem, że ministrowie finansów strefy euro są nadal otwarci na możliwość osiągnięcia porozumienia z Atenami.

Angela Merkel woli poczekać, aż Grecy wypowiedzą się w niedzielnym głosowaniu, czy zgodzą się na cięcia w zamian za kolejne pożyczki.

Przed referendum nie może być żadnej dyskusji o nowym programie pomocowym.  Dyskusja o nowej pomocy nie jest możliwa bez mandatu Bundestagu, gdyż znajdujemy się w przestrzeni prawnej Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego – mówi Angela Merkel, kanclerz Niemiec.

W kierunku Grecji z niepokojem patrzy Waszyngton.

– Grecja musi znaleźć drogę wzrostu gospodarczego pozostając w strefie euro. Zachęcamy zarówno grecki rząd, jak  i partnerów europejskich, by  nadal negocjowali  i znaleźli drogę w kierunku znalezienia rozwiązania – apeluje prezydent Barack Obama.

Ewentualny grexit nie zagraża amerykańskiemu systemowi finansowemu. Jednak amerykanie obawiają się, że w Europie zapanuje recesja, która odbije się na gospodarce USA.

 

TV Trwam News

drukuj