fot. PAP/Wiktor Dąbkowski

Rząd D. Tuska zmarnował polską prezydencję w Unii Europejskiej

Kończy się Polska prezydencja w Unii Europejskiej. Rząd chwali się nowym europejskim programem zbrojeniowym. Opozycja odpowiada: „Prezydencja została zmarnowana”.

– Mam wielkie poczucie ulgi, że to już koniec prezydencji – tak premier Donald Tusk podsumował w piątek ostatnie półrocze, kiedy Polska kierowała pracami Unii Europejskiej.

Priorytetem prezydencji było bezpieczeństwo. W styczniu szef rządu mówił, że „jeśli Europa ma przetrwać, musi być uzbrojona”.

W czasie polskiej prezydencji uruchomiony został program SAFE. To 150 mld euro dla państw członkowskich na rozwój zbrojeniówki. Duże środki trafią do polskich firm, o czym mówił minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Nigdy w historii Unii Europejskiej nie było wydatków na zbrojenia. Dopiero jak Polska objęła prezydencję, zaczynają się te wydatki na zbrojenia, na bezpieczeństwo – podkreślał szef MON.

Głównymi beneficjentami unijnego programu będą jednak firmy zbrojeniowe z Zachodu – głównie z Niemiec. Dodatkowe środki udało się także zorganizować na obronę ludności cywilnej. Pieniądze z Unii zasilają Fundusz Bezpieczeństwa i Obrony – przekonywał minister spraw wewnętrznych i administracji, Tomasz Siemoniak.

– Różne elementy podwójnego zastosowania czy wykorzystania różnych technologii dla bezpieczeństwa będą przez nas mocno finansowane – poinformował szef MSWiA.

Rząd uważa całą prezydencję za sukces.

– To są zmiany – powiedziałbym – fundamentalne w myśleniu – ocenił premier Donald Tusk.

Zupełnie inaczej prezydencję ocenia opozycja i eksperci. Rząd nie wykorzystał szansy – wskazał prof. Tomasz Grzegorz Grosse.

– Bilans polskiej prezydencji, jeśli chodzi o pewne uzyski z punktu widzenia interesów narodowych, jest mizerny – uważa ekspert.

Jeszcze w styczniu szef rządu chciał ograniczenia polityki klimatycznej.

– Proszę też o głęboką, krytyczną i odważną refleksję na temat wprowadzenia w tak szybkim tempie ETS2 – mówił wówczas Donald Tusk.

Bruksela z niczego się nie wycofała, ale idzie jeszcze dalej. Trwa ustanawianie nowego celu klimatycznego – ograniczenia emisji CO2 o 90 proc. do 2040 r. względem roku 1990. Prezydencja była bezobjawowa – stwierdził europoseł Adam Bielan z Prawa i Sprawiedliwości.

– Ani nie wycofano się z bardzo szkodliwego dla całej Unii Europejskiej paktu migracyjnego, ani nie zastopowano Zielonego Ładu. Nie potrafili znieść nawet tak prostej rzeczy, jak zakaz sprzedaży samochodów spalinowych – zwrócił uwagę eurodeputowany.

Polska nie zorganizowała szczytu unijnych przywódców. Podobno Donald Tusk nie chciał, żeby witał ich w Warszawie prezydent Andrzej Duda. Nie było też spotkań na wysokim szczeblu z administracją prezydenta Donalda Trumpa. Nie udało się także zbudować większości blokującej umowę handlową z krajami Mercosuru. Do jej realizacji prze Berlin, czego nie ukrywał przebywający w Polsce niemiecki minister rolnictwa, Alois Rainer.

– W naszym kraju mamy silny przemysł inżynierii mechanicznej, a także motoryzację i inne sektory przemysłowe, a umowa upraszcza cały handel. Z drugiej strony ważny jest handel produktami rolnymi, zwłaszcza z Europą – mówił niemiecki minister.

Europoseł Anna Bryłka z Konfederacji wzywa rząd do działań w obronie gospodarstw.

– Ta umowa to jest poświęcenie europejskiego rolnictwa, polskiego rolnictwa na rzecz ratowania niemieckiej gospodarki. To jest narażenie naszego bezpieczeństwa żywnościowego – podkreśliła eurodeputowana.

Od wtorku prezydencję w Unii Europejskiej rozpoczyna Dania.

TV Trwam News

drukuj