W. Gadowski: Niektóre legendy opozycji komunistycznej zamieniły swoje opozycyjne życiorysiki na brzęczącą monetę

Dlaczego zatrzymano Władysława Frasyniuka? Przecież on walczył „o demokrację”. Tak walczył o demokrację, że gdybyśmy porównali konto Władysława Frasyniuka i przeciętnego Kowalskiego, to byśmy zobaczyli, komu ta demokracja w ciągu ostatnich 30 lat posłużyła. Niektóre legendy opozycji komunistycznej zamieniły swoje opozycyjne życiorysiki na brzęczącą monetę – powiedział w „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski. Publicysta odniósł się również do napiętych relacji polsko-izraelskich, a także zatrzymań ws. Ciechu.

Nadszedł czas, aby nasi politycy i nasza dyplomacja zaczęła reagować na programy edukacyjne, które prowadzone są od wielu lat w izraelskich szkołach, w których Polska przedstawiana jest jako współwinna Holokaustowi, a Polacy jako bestie, które mordowały Żydów – powiedział Witold Gadowski.

Może co tydzień będę wynajdował żydowskie świadectwa mówiące o tym, jak zbrodniarze żydowscy, zdrajcy mordowali własny naród? Może taka prawda jest potrzebna, żeby niektórzy w Izraelu otrzeźwieli? Nawiasem mówiąc, jak słaba jest postawa polskiego rządu, jak słaba jest postawa ministra Czaputowicza, przed którym z resztą ostrzegałem w „Komentarzach Tygodnia”, niech świadczy fakt, że kiedy grupka zwiezionych tam żydowskich rentierów z domu starców, wdarła się na teren polskiej ambasady, to nie było żadnej reakcji ze strony polskiej dyplomacji. To mi uwłacza. Czuję się obrażony jako Polak. Dzicz uliczna wdziera się na teren polskiej ambasady w Tel-Awiwie i nic? Dlaczego minister Czaputowicz nie wezwał do siebie w trybie pilnym ambasador Izraela i nie udzielił reprymendy, stawiając ultimatum, że jeżeli jeszcze raz powtórzy się naruszenie eksterytorialności polskiej placówki dyplomatycznej w Izraelu, to zlikwidujemy tam ambasadę? Może dlatego, że ambasadorem w Polsce jest ciągle „litwaczka” Azari, która powinna być zaraz po swoim haniebnym wystąpieniu w Auschwitz wydalona z Polski? – wskazał publicysta.

Powinien tu przyjechać człowiek, który bardziej rozumie subtelność polskiej duszy – dodał.

Polska była pierwszą ofiara Niemców w czasie II wojny światowej. Polacy bronili Żydów już w 1939 r. Ramię w ramię w kampanii wrześniowej w 1939 r. stali żydowscy i polscy żołnierze. Żydowscy oficerowie ginęli, jak i polscy oficerowie w kampanii wrześniowej. O tym trzeba mówić! Zbrodniarze ze sprzączkami, na których napisane było: „Gott mit uns” (z niem. „Bóg z nami” – przyp. RIRM) mordowali wtedy polski naród. Czym my różnimy się od Niemców? M.in. tym, że my nigdy na sprzączkach pasów nie napisalibyśmy: „Gott mit uns”, tylko nawet posługując się mową Goethego i Hitlera umieścilibyśmy tam inny napis: „Wir mit Gott” (z niem. „My z Bogiem” – przyp. RIRM). Ponieważ polska dusza, polska tradycja uformowała takie relacje z Panem Bogiem. Nigdy Polakowi nie przejdzie przez gardło butne germańskie zawołanie: „Gott mit uns”. Taka jest różnica między nami a Teutonami – zaznaczył autor „Komentarza Tygodnia”.

Witold Gadowski zaapelował również o ekshumację w Jedwabnem.

Zgłaszam oficjalny postulat powrotu do ekshumacji w Jedwabnem. To, co kiedyś zostało przerwane na skutek interwencji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, niech odżyje na nowo, żeby ustalić do końca prawdę historyczną. Można to zrobić. Nie z nienawiści, nie z chęci politycznego wykorzystania wyników tej ekshumacji, ale po to, żebyśmy jako naród dowiedzieli się, jak naprawdę było w Jedwabnem. Żebyśmy nie musieli polegać na pisanych dla zysku książeczkach pana Grossa. Apeluje do dr. Jarosława Szarka, prezesa IPN, aby podjął tę inicjatywę, abyśmy wrócili do ekshumacji w Jedwabnem. Tak jak przeprowadziliśmy ekshumacje na „Łączce”, niech tak teraz zostaną przeprowadzone pieczołowicie (z szacunkiem dla ofiar) ekshumacje w Jedwabnem. Raport o tych ekshumacjach ostatecznie dowiedzie, kto zabił tych ludzi. Jak przez długi czas szermowano tzw. wydarzeniami kieleckimi, mówiąc, że zrobili to Polacy, aż wyszły dokumenty, że to zrobiła bezpieka i prowokacja bezpieczniacka, tak teraz z Jedwabnem również powinniśmy dojść do końca. Nawet jeśli będzie to dla nas bolesne, jako narodu, to jest to nam potrzebne – podkreślił publicysta.

Red. Gadowski odniósł się również do aresztowań w sprawie prywatyzacji Ciechu i wskazał, że sąd nie powinien wypuszczać na wolność byłego wiceministra z czasów koalicji PO-PSL Pawła T. i innych współoskarżonych, ponieważ ciągle istnieje podejrzenie, że będą próbowali mataczyć w tej sprawie.

Kilka dni temu aresztowano 6 osób ws. prywatyzacji Ciechu. Ciech został zakupiony za 619 mln zł przez spółkę z Luksemburga. Ta spółka zależna była od wielkiego polskiego biznesmena Jana Kulczyka. Pech chciał, że w ciągu następnych lat przedsiębiorstwo Ciech zarobiło „na czysto” 940 mln zł. Zatem Kulczykowi nie tylko spłacił się zakup Ciechu, ale jeszcze ile zarobił. Wspaniały interes. Też chciałbym taki zrobić. Później leżałbym sobie na tarasie ładnego domku i nie nagrywał już „Komentarzy Tygodnia”, tylko uśmiechał się do słoneczka. Ale żarty na bok. Tak prywatyzowano przedsiębiorstwa. Każdy, kto dorwał się do tego majątku, dziś jest krezusem i patrzy na nas z góry, a my nie rozliczyliśmy żadnej z tych prywatyzacji, żadnej z tych afer. Nawet tam, gdzie sprawy są ewidentne, czyli ws. reprywatyzacji w Warszawie. Wszędzie idzie to jak krew z nosa. Hanna Gronkiewicz-Waltz do tej pory jest butna i pełna frazesów, wspierana z resztą przez pewnego wysokiego hierarchę duchownego. Co prawda ws. zatrzymań prywatyzacji Ciechu sąd nie zastosował aresztu – zarówno wiceminister w rządzie PO-PSL Paweł T., jak i inni zostali zwolnieni do domów – to moim zdaniem ciągle istnieje obawa matactwa i przypatrywałbym się bardzo wyraźnie temu co robi Paweł T. zanim zarzuty prokuratorskie zmaterializują się w sądzie i będziemy mogli widzieć spektakl pt. „Sądzenie wysokiego urzędnika”. Moim zdaniem procesy dotyczące naszych „największych” powinny być transmitowane na żywo, bo wtedy Polacy przekonaliby się, kto nami rządził. Jakiego formatu ludzie, jaki rozmiar kapelusza nosiło to towarzystwo, to tzw. tałatajstwo – mówił autor „Komentarzy Tygodnia”.

Witold Gadowski odniósł się również do zatrzymania Władysława Frasyniuka i podkreślił, że wiele legend opozycji komunistycznej niestety zamieniło swoje opozycyjne życiorysy na brzęczącą monetę.

Zatrzymano legendę opozycji Władysława Frasyniuka, przysposobionego do legionu „ętelsktualistów” III RP. Zatrzymano go, bo on przecież walczył „o demokrację”. Tak walczył o demokrację, że gdybyśmy porównali konto Władysława Frasyniuka i przeciętnego Kowalskiego, to byśmy zobaczyli, komu ta demokracja w ciągu ostatnich 30 lat posłużyła. Mówiłem już kiedyś o funduszu AFL-CIO Lane Kirkland i o tym, jacy beneficjenci odnieśli korzyści z tego funduszu. Jeden założył sobie firmę przewozową, a drugi założył fabryczkę produkującą jeans dekatyzowany – „Legendarni opozycjoniści”. Szybciutko zamienili oni swoje opozycyjne życiorysiki na brzęczącą monetę. To też pokazało, jakiego kalibru to byli ludzie. Myślę, że jak za 20-50 lat poznamy archiwa moskiewskie – mam nadzieję, że poznamy, przynajmniej w części – dotyczące Polski, także to, co wysłał gen. Buła do Moskwy (ostatni szef Wojskowych Służb Wewnętrznych), to będziemy musieli na nowo pisać historię, a legendy staną się łajzami. Przynajmniej niektóre. Jedna legenda już teraz na naszych oczach staje się łajzą – to oczywiście pierwszy prezydent niepodległej RP po czasach PRL Lech Wałęsa. Na miejscu lekarza Lecha Wałęsy odciąłbym go od Twittera, Facebooka i dostępu do klawiatury. Może wtedy coś jeszcze by zostało z legendy – podkreślił publicysta.

Cały „Komentarz Tygodnia” można zobaczyć [tutaj].

RIRM

drukuj