fot. flickr

Francuski Senat zajmie się kwestią dostępności in-vitro dla tzw. par homoseksualnych

W przyszłym tygodniu Senat Francji ma wrócić do debaty nad dostępnością zapłodnienia in-vitro dla tzw. par homoseksualnych. Ustawę w tej sprawie przyjęło już Zgromadzenie Narodowe pomimo sprzeciwu społecznego i krytyki ze strony francuskich księży biskupów.

Obecnie francuscy księża biskupi prowadzą akcję informacyjną nt. kwestii bioetycznych i apelują do wierzących o post i modlitwę w intencji obrony życia.

Tzw. nowela ustawy bioetycznej pozwala na sztuczną prokreację dla samotnych kobiet oraz tzw. par lesbijskich. Zabiegi in vitro mają być finansowane przez państwo. Ustawa rozszerza dostęp do tzw. aborcji. Gdy matka będzie odczuwać „cierpienie psychospołeczne”, dziecko będzie można zabić nawet w ostatnim etapie ciąży.

Dr Filip Furman, dyrektor Centrum Nauk Społecznych i Bioetyki Instytutu Ordo Iuris, podkreślił, że tzw. aborcja jest wpisana w procedurę in vitro, stąd nie dziwi łączenie ich w jednym projekcie.

– Duża część zarodków ze względu na różnego rodzaju wady genetyczne jest uśmiercana na wczesnym etapie, ale również dokonuje się aborcji na późniejszych etapach. To jest zawsze wpisane w procedurę in-vitro. Ona tak działa, więc z tego punktu widzenia jest ona godna największego potępienia. Jednocześnie trzeba wziąć pod uwagę, że mamy tutaj aspekt par homoseksualnych oraz osób samotnych. Więc mamy duży problem, jeśli chodzi o prawa dziecka, bo dziecko ma prawo do wychowywania się w pełnej rodzinie. Czasem niestety w wyniku zdarzeń losowych dziecko jest osierocone, natomiast nie jest to sytuacja pożądana. Tutaj niczemu winnym istotom próbuje się z góry narzucić dorastanie w tego typu sytuacji – powiedział dr Filip Furman.

Obecnie we Francji prawo do korzystania z technik wspomaganego rozrodu przysługuje tylko tzw. parom heteroseksualnym. Pomysł rozszerzenia tego prawa na kobiety w związkach jednopłciowych oraz niebędące w związkach to jedna ze sztandarowych deklaracji obecnego szefa państwa francuskiego Emmanuela Macrona z kampanii prezydenckiej.

RIRM

drukuj