fot. sxc.hu

Feministki ważniejsze od genetyków

Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy w sprawie in vitro chce konsultować z feministkami, a pomija genetyków – napisał Nasz Dziennik.

Eksperci i środowiska pro-life podkreślają, że rządowy program tzw. leczenia niepłodności ma na celu wspieranie przemysłu in vitro z pieniędzy podatników. Nie mówi jednak o właściwym leczeniu, np. o naprotechnologii.

Teraz projekt trafił do konsultacji publicznych do takich podmiotów, jak Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, Naczelna Izba Lekarska, ale również Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny i stowarzyszenie „Nasz Bocian”. Na liście nie ma natomiast konsultanta krajowego ds. genetyki ani instytutów naukowych zajmujących się badaniami genetycznymi.

To właśnie genetycy mogą określać genetyczne uwarunkowania zarówno niepłodności oraz genetyczne zaburzenia powstające w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Resort jednak pomija ten ważny głos w sprawie.

Ta sytuacja obnaża ideologiczny wymiar dyskusji wokół in vitro. Pomija się natomiast racjonalne zbadanie przyczyn większości przypadków niepłodności – podkreślił ks. prof. Paweł Bortkiewicz, bioetyk.

– Oczywiście my musimy wciąż podkreślać, że niepłodność poszczególnych par małżeńskich jest wielkim dramatem i wielkim cierpieniem. Pierwsza logiczna sprawa, która domaga się wyjaśnienia to ustalenie przyczyn tej niepłodności. Przecież ta niepłodność ma, oprócz przyczyn na pewno genetycznych, także przyczyny kulturowe i społeczne, związane chociażby z promowaniem antykoncepcji. Ma na pewno swoje przyczyny stricte genetyczne, ma na pewno też przyczyny związane z wadami rozwojowymi organizmu, np. z niedrożnością jajników. Tutaj głos genetyków, ale powiedziałbym, że właśnie głos etyków, teologów ma swoje znaczenie, ponieważ wspomniana chociażby antykoncepcja – jak wielokrotnie pisał Jan Paweł II – wytwarza mentalność przeciwną poczęciu życia – powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Eksperci wskazują, że rządowy program zawiera szereg poważnych błędów. Ministerstwo na siłę jednak promuje projekt i ogłasza sukces.

Z danych dot. zabiegów in vitro przeprowadzonych do tej pory, nie wiemy natomiast ile dzieci abortowano, bo w czasie ciąży wykryto wady – alarmuje Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro-Prawo do Życia.

RIRM

drukuj