fot. wikipedia

Ekoterroryzm zagrożeniem dla Polski i Polaków. Walka o podmiotowość człowieka  

Zmagamy się dziś z ekoterroryzmem i innymi bardzo niebezpiecznymi trendami, które pod płaszczykiem ochrony świata zwierzęcego czy roślinnego dążą do detronizacji człowieka – mówi ks. prof. Tadeusz Guz w filmie dokumentalnym „Zaćmienie – czy Polska zda egzamin z człowieczeństwa?”. Red. Witold Gadowski dodaje, że napęd dzisiejszych „ruchów ekologicznych” wynika z zanegowania podstawowych wartości jak prawo do życia.

Obecnie na ulice polskich miast wychodzą ekologiczni aktywiści i podważają najważniejsze wartości w życiu człowieka. Głównie żądają oni prawa do zabijania nienarodzonych dzieci, jednocześnie walcząc o ochronę świata natury – prawa zwierząt postawili ponad ludzkimi.

– Zmagamy się dziś z ekoterroryzmem i innymi bardzo niebezpiecznymi trendami, które pod płaszczykiem ochrony świata zwierzęcego czy roślinnego dążą do detronizacji człowieka. Redukują człowieka – jako człowieka – do zwierzęcia, natomiast zwierzę stawiają w miejsce człowieka (…). Żaden rozumny człowiek nie powinien zmieniać porządku ustanowionego przez Boga Stwórcę, w interpretacji katolickiej, bo wtedy będzie wprowadzać chaos i nieład, który rozprzestrzeni się na różne płaszczyzny bytowania Polski (…). Człowiek jest najdoskonalszą bytowością w widzialnym kosmosie, natomiast Pan Bóg powołał świat zwierząt i roślin ze względu na człowieka – podporządkował wszechświat człowiekowi, poddał pod jego panowanie – akcentuje ks. prof. Tadeusz Guz, filozof.

Publicysta Witold Gadowski zwraca uwagę, iż rozwój dzisiejszych ekologicznych organizacji wynika z zanegowania podstawowych wartości człowieka.

– Ruchy ekologiczne mówią w jednym zdaniu: „Prawem kobiety jest przerywanie ciąży i zabijanie płodu” oraz „Nie ma prawa do zabijania pieska, kotka, świnki, krówki czy konia”. Nie wolno zabijać istot żywych, ale można zabijać człowieka, który się pocznie (…). Są ekoterroryści, którzy działają w imię interesów np. Rosji, Niemiec, dużych koncernów (…). To wszystko jest działalność usługowa ekoterrorystów (…). Czerpią zysk z angażowania się w rzekomą obronę zwierząt. Robią to ze ściśle określonych celów za ściśle określone pieniądze – zauważa dziennikarz.

Z kolei dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Biznesu i Finansów Vistula, wskazuje, iż na dalszej działalności pseudoekologów – straci przede wszystkim Skarb Państwa oraz polski rynek pracy.

Polskiemu rolnictwu, kilku branżom, którym w ostatnich latach udało się osiągnąć wysoką pozycję na rynku Unii Europejskiej i na rynku globalnym – grozi wrogie przejęcie. Do tego wrogiego przejęcia używane są właśnie organizacje ekologiczne – zaznacza ekonomista.

Przykładem branży w Polsce, do której likwidacji dążą ekoterroryści jest hodowla zwierząt futerkowych. Na chwilę obecną nasza Ojczyzna jest potentatem produkcji wysokich jakości futer. Wartość roczna samego eksportu to ok. 2,5 mld zł, wpływy do budżetu państwa i wartość rynku to prawie 1,5 mld zł, czyli łącznie ponad 1 mld dolarów. Jeśli organizacjom ekologicznym uda się doprowadzić do zniszczenia przemysłu futrzarskiego Skarb Państwa będzie tracił 800 mln zł rocznie, a pracy zostanie pozbawionych około 50 tys. ludzi.

Prof. dr hab. Marian Brzozowski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego podkreśla w filmie „Zaćmienie – czy Polska zda egzamin z człowieczeństwa?”, że działalność organizacji typu „Otwarte klatki” czy „Viva” nie zakończy się na ewentualnym zlikwidowaniu hodowli zwierząt futerkowych.

– Znajdzie się następny obszar, który będą zwalczać – ocenia Marian Brzozowski.

– W tej chwili atak jest przypuszczany na chów kurcząt, brojlerów, za chwilę będzie na chów świń, chów bydła – tłumaczy z kolei dr Tadeusz Jakubowski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

„Otwarte klatki” otrzymały ponad 472 tysięcy dolarów, które przekazały m.in. na „działania na rzecz walki o kury hodowane i zabijane na mięso” w Polsce. Oznacza to działania na rzecz likwidacji branży, w której Polska jest liderem na rynku europejskim     . Obok kampanii przeciwko branży futrzarskiej ruch ten prowadzi równocześnie walkę z innymi działami polskiego rolnictwa: dąży do całkowitej likwidacji hodowli drobiu, świń czy krów.

Co istotne, w akcje „prozwierzęcych” organizacji włączają się m.in. celebryci, którzy jednocześnie uczestniczą także m.in. w „czarnych marszach”, gdzie domagają się prawa kobiet do zabijania dzieci. Również w polskim Parlamencie znajdują się politycy, którzy chcą zlikwidować np. branżę futrzarską. Obecnie w Sejmie jest procedowana ustawa, która zakazuje hodowli zwierząt futerkowych w Polsce.

 

RIRM

drukuj