fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Deficyt kadr w służbie zdrowia

Dramatycznie pogarsza się sytuacja w służbie zdrowia. Brakuje lekarzy, pielęgniarek i personelu medycznego. Deficyt kadr dotyka większość szpitali średniej wielkości.

Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada średnio ponad dwóch lekarzy. To najgorszy wynik w całej Unii Europejskiej. Najlepiej jest w Grecji, gdzie na tysiąc mieszkańców przypada średnio ponad sześciu lekarzy.

– Najgorzej jest w chirurgii ogólnej, najgorzej jest w pediatrii, źle jest w neonatologii, źle jest w ginekologii i położnictwie. Tam wszędzie średnia wieku jest powyżej 60 lat – wskazał Tadeusz Urban, prezes Śląskiej Izby Lekarskiej.

Lekarzy mogłoby zabraknąć już teraz, gdyby z pracy odeszli ci wszyscy, którzy przekroczyli już granicę wieku emerytalnego – zwrócił uwagę wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Jacek Kozakiewicz.

– 10 lat temu liczba lekarzy mających prawo wykonywania zawodu była wprawdzie mniejsza od liczby lekarzy, którą mamy dzisiaj o około 10 proc., ale zaobserwowaliśmy starzenie się kadry medycznej, kadry lekarskiej – mówił wiceprezes.

Ten naturalny proces starzenia połączony jest z emigracją zarobkową. Największy problem z lekarzami ma województwo wielkopolskie – zaznaczył Sławomir Łabsz ze Stowarzyszenia Pacjentów Rzeczypospolitej.

– Województwo pomorskie jest średnio nasycone lekarzami. Najlepiej to wygląda w województwach wschodnich, w łódzkim i w mazowieckim, natomiast najgorzej w województwie wielkopolskim – powiedział.

Dodatkowo od kilku lat obserwujemy feminizację medycznych zawodów. Ponad 60 proc. lekarzy stanowią kobiety, które z racji pełnionych przez siebie ról społecznych, nie są tak dyspozycyjne jak mężczyźni.

– W tej chwili medycyna jest sfeminizowana, nawet chirurgia. Obecnie na chirurgii na 12 rezydentów mam 6 rezydentek. Panie rezydentki tak samo muszą pracować, specjalizować się – wskazał prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu.

Smutkiem napawa również fakt, że w zawodzie lekarskim jest coraz mniej osób z rzeczywistym powołaniem – mówił dr Bogusław Malik.

– Staramy się w tych wszystkich ciężkich warunkach lokalowych i personalnych zaspokajać potrzeby. One często nas przerastają, ale staramy się. Społeczeństwo też jest coraz mniej wyrozumiałe. Każdy patrzy na koniec swojej kołderki i ludzie nie interesują się dobrem innych. Niestety tak jest coraz częściej – zauważył ginekolog i położnik.

Przyczyny trudnej sytuacji kadrowej dr Bernard Zając upatruje również w niedoinwestowanym i mało atrakcyjnym szkolnictwie medycznym.

– Warunki pracy lekarzy wielu specjalności w Polsce są trudne. Wynikają z braków kadrowych. Za braki kadrowe można upatrywać przyczyny tego w znaczącej liczbie lekarzy, która opuściła nasz kraj i wyjechała za granicę. Można powiedzieć, że przez wiele lat nabory na wydziały lekarskie uniwersytetów medycznych były zbyt skąpe – powiedział anestezjolog.

Właściwy wymiar służby zdrowia jest też obszarem zainteresowania Zespołu do spraw Służby Zdrowia przy Konferencji Episkopatu Polski – zaznaczył ks. bp Romuald Kamiński.

– Modlimy się o dobrych mężów, dobre żony, o dobrych kapłanów, o życie konsekrowane, wiec dlaczego nie powinniśmy się modlić o to, żeby w naszym życiu również byli święci lekarze, święte pielęgniarki, żeby było ich dostatecznie dużo, tak aby mogli wypełnić swoje zadanie? – wskazał przewodniczący Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

Pomysły na poprawę sytuacji w polskiej służbie zdrowia są różne, jednak jeśli działania nie zostaną podjęte szybko, specjalistów do Polski trzeba będzie ściągać zza granicy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj