U. von der Leyen: Energia i Chiny – kluczowe wyzwania dla Europy
„Niech Europa ma elektryczną przyszłość” – mówiła Ursula von der Leyen podczas dzisiejszej debaty w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Szefowa KE przekonywała zebranych, że cele klimatyczne UE są potrzebne i jednocześnie opowiadała się za obniżeniem cen energii, a także pobudzeniem europejskich innowacji.
Z dzisiejszego wystąpienia von der Leyen na temat stanu UE można wywnioskować, że europejskie firmy muszą mieć możliwość konkurowania z przedsiębiorstwami spoza Wspólnoty na równych zasadach. To szczególnie istotne w relacjach z Chinami. Jak podkreśliła von der Leyen, deficyt handlowy UE w handlu z Chinami sięga obecnie około jednego miliarda euro dziennie. Problemem jest także zależność od chińskich surowców. Ponad 80 proc. krytycznych surowców trafiających do Europy pochodzi z zależnych od Chin łańcuchów dostaw, a w przypadku niektórych metali ziem rzadkich zależność sięga 90 proc. Dlatego KE chce powołać europejską korporację ds. surowców krytycznych, która ma wspierać wspólne zakupy i tworzenie strategicznych rezerw. Stawką – jak podkreśliła von der Leyen – jest nie tylko konkurencyjność europejskiego przemysłu, ale również gospodarcza niezależność i bezpieczeństwo Europy.
Nie jest tajemnicą, że Europa mierzy się obecnie z wysokimi cenami energii, rosnącymi potrzebami obronnymi, presją na finanse publiczne i konkurencją ze strony USA oraz Chin. Ktoś po dzisiejszym wysłuchaniu szefowej KE może od razu stwierdzić, że problemem nie jest sam cel neutralności klimatycznej, lecz rachunek za sposób, w jaki Ursula von der Leyen chce go osiągnąć.
Mówiąc delikatnie: krytycy od dawna pytają, czy przy wysokich kosztach energii, wydatkach obronnych i presji na budżety państw UE tempo transformacji jest ekonomicznie optymalne.
Pojawia się również pytanie o sprawę sprzeczności między ambicją klimatyczną a problemem kosztów energii. To dla wielu może być szczególnie interesujący aspekt w kontekście dzisiejszego przemówienia: von der Leyen sama mówiła o konieczności obniżenia cen energii, a jednocześnie broniła bardzo ambitnej ścieżki elektryfikacji i wyznaczonych jakiś czas temu celów klimatycznych Unii. Można więc śmiało pytać, czy sposób dochodzenia do celu nie generuje części problemu, który później być może trzeba będzie naprawiać?
Kolejny problem: wspólny dług UE.
W oparciu o wnioski państw członkowskich dotyczące finansowania w ramach Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności oraz potrzeb finansowych innych programów unijnych wspieranych przez instrument NextGenerationEU, UE przewiduje pozyskanie do 634 mld euro do końca 2026 r. (z całkowitej puli środków programu wynoszącej maksymalnie 806,9 mld euro, ustalonej w 2021 r.). Rodzi się więc zasadnicze pytanie: czy UE powinna równocześnie zwiększać wspólne zobowiązania i finansować kolejne bardzo kosztowne cele?
Dawid Nahajowski/RIRM


