fot. X/@RBakiewicz

D. Dzierżanowski: Widzieliśmy, że stajemy na krawędzi przepaści tragicznego losu, jaki spotkał Europę Zachodnią ws. migracji. Wiele osób załamywało ręce, ale udało się zorganizować ruch broniący naszych granic i mobilizujący społeczeństwo do walki o Polskę

Po wyborach w 2023 r. przewidywaliśmy, że to będzie zmierzało w tym kierunku, że tylko patrzeć aż będzie się rozpędzała fala inwazji migracyjnej. Zastanawialiśmy się, co można zrobić, żeby jakoś się temu przeciwstawić. Wiele osób załamywało ręce, ale na Roberta można liczyć właśnie w kryzysowych sytuacjach. Udało się tutaj zorganizować ruch broniący naszych granic i mobilizujący społeczeństwo do oporu, do walki o Polskę – powiedział Dominik Dzierżanowski, członek Ruchu Obrony Granic, w programie „Rozmowy niedokończone” w Radiu Maryja i TV Trwam.

Trwa proceder przerzucenia nielegalnych migrantów na terytorium Polski.  Niemieckie służby robią to w bezkarny sposób. Naszych zachodnich granic cały czas pilnują zwykli obywatele z Ruchu Obrony Granic.

Przede wszystkim dla mnie jest to naturalne, jako dla osoby zaangażowanej od wielu lat w działalność na rzecz naszej Ojczyzny. To było kolejne pole do zaangażowania się. Tym razem widzieliśmy, że stajemy na krawędzi przepaści tego tragicznego losu, jaki spotkał kraje Europy Zachodniej. Po wyborach w 2023 r. przewidywaliśmy, że to będzie zmierzało w tym kierunku, że tylko patrzeć aż będzie się rozpędzała ta fala inwazji migracyjnej. Zastanawialiśmy się, co można zrobić, żeby jakoś się temu przeciwstawić. Wiele osób załamywało ręce, ale na Roberta [Bąkiewicza] można liczyć właśnie w kryzysowych sytuacjach. Udało się zorganizować ruch broniący naszych granic i mobilizujący społeczeństwo do oporu, do walki o Polskę – mówił Dominik Dzierżanowski z Ruchu Obrony Granic.

Rozmówca przypomniał momenty, w których niewiele brakowało, żeby obrońcy granicy Polski ulegli prowokacji.

Za każdym razem Pan Bóg nas wyprowadzał z tych sytuacji obronną ręką. Chociażby słynna prowokacja w Zgorzelcu. Dopiero po tej sytuacji uświadomiliśmy sobie, na czym polegała ta prowokacja. Na tym, że w tłum zwolenników Ruchu Obrony Granic, osób, które chciały pozytywnie zamanifestować swoją miłość do Ojczyzny i sprzeciw wobec niszczenia naszego kraju masową imigracją, wmieszały się postaci o kontrowersyjnym ubiorze, z kontrowersyjnymi hasłami wymalowanymi na swoich flagach, na swoich banerach. Niektóre z tych osób miały faszystowskie tatuaże. Te osoby od razu zajęły miejsce z przodu manifestacji. Wtedy jak „za pstryknięciem palców” wyskoczyły media, szczególnie niemieckie. Później nam się te wszystkie klocki zaczęły układać. Chociażby dziwna postawa policji, która nie zabezpieczała od początku tej manifestacji, co jest w ogóle zadziwiające – zauważył Dominik Dzierżanowski z Ruchu Obrony Granic.


Ruch Obrony Granic – jak podkreśliła Monika Banduła, która również była gościem „Rozmów Niedokończonych” – polega przede wszystkim na kontroli, „na patrzeniu rządowi na ręce, ponieważ rząd abdykował”.

Ktoś musi wypełnić tę niszę, a muszą to zrobić obywatele, bo jeśli my tego nie zrobimy, to tak naprawdę stracimy naszą tożsamość i suwerenność. (…) Rząd nie spełnia swojej roli. My płacimy podatki i tak naprawdę te pieniądze są marnowane. Ja jako obywatel Polski, jako sumienny pracownik, jako sumienny podatnik oczekuję, że ktoś, kto wybrany został przeze mnie w demokratycznych wyborach, będzie spełniał swoją rolę – zaznaczyła Monika Banduła zaangażowana w Ruch Obrony Granic.

radiomaryja.pl

drukuj