Referendum edukacyjne „Ratuj maluchy i starsze dzieci też”

500 tys. osób podpisało się pod wnioskiem o referendum edukacyjne „Ratuj maluchy i starsze dzieci też”. Taka liczba zebranych podpisów zobowiązuje Sejm by zajął się wnioskiem o referendum.

Akcja rodziców sześciolatków wciąż trwa. Nie ma zgody społecznej na realizowanie polityki kosztem dzieci, zaangażowanie społeczne pokazuje, skalę problemu i zdecydowany sprzeciw rodziców wobec działań Ministerstwa Edukacji – mówi Karolina Elbanowska, ze stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

– Dzisiaj odebraliśmy 46 kg poczty. Są to listy z formularzami od rodziców z całej Polski. Mamy pewność, że te 500 tys. podpisów już jest. Natomiast nie przestajemy zbierać. W najbliższych dniach okaże się, kiedy ostatecznie kończymy zbiórkę podpisów. Czekamy na wyznaczenie terminu przekazania podpisów do Sejmu. Tych podpisów nie zbierały związki zawodowe, nie zbierały partie polityczne. To zbierali zwykli rodzice, nauczyciele, świadkowie. To pokazuje, że ta reforma nie wejdzie w życie, dlatego że nie da się robić reformy przy tak gigantycznym oburzeniu społecznym, przy takiej niezgodzie na przeprowadzanie eksperymentu na małych dzieciach, które nikomu niczego nie zawiniły – powiedziała Karolina Elbanowska.

Tymczasem:  we wrześniu do szkół trafi zaledwie 20 proc.  sześciolatków. Według statystyk do tej pory w Warszawie do I klasy zapisało się ok. 4,5 tys. dzieci, czyli 30 proc. Podobnie sytuacja wygląda w  województwie dolnośląskim, gdzie uczniów zapisanych do I klas jest o 3 proc. mniej niż rok temu (ok. 14 proc.).

Samorządy alarmują, że 6-latki, które nie poddają się reformie, stają się dla nich kłopotem: nie tylko blokują miejsca w przedszkolach, ale i w niektórych miastach, jest problem z umieszczeniem ich w wybranych przez rodziców zerówkach.

Karolina Elbanowska zwraca uwagę, że to nie rodzice ani dzieci ponoszą odpowiedzialność za brak miejsc w przedszkolach, ale nieudolna polityka rządu, która doprowadziła do zapaści edukacji przedszkolnej.

– Winni za brak miejsc w przedszkolach są politycy samorządowi i ogólnokrajowi, którzy nie przygotowali bazy przedszkolnej dla dzieci w Polsce. To są dorośli ludzie, którzy pozwolili na to, żeby w ostatnich latach likwidować przedszkola, żeby nie przekazywać na przedszkola ani złotówki z budżetu państwa. To jest wina polityków. Mamy zapaść edukacji przedszkolnej i winni tego stanu nie są sześciolatkowie. Zrzucanie odpowiedzialności na małe dzieci, że zajęły miejsca w przedszkolach to jest żenujący argument – akcentuje Karolina Elbanowska.

RIRM

 

drukuj