Co ze skargą rządu do TSUE ws. umowy z Mercosurem?
Mijają ponad trzy tygodnie od podpisania umowy Unia Europejska-Mercosur, a polski rząd nie przygotował w tej sprawie skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Przedstawiciele ministerstwa rolnictwa deklarują, że robią, co mogą, aby zablokować tę umowę, ale to tylko deklaracje.
17 stycznia w stolicy Paragwaju przewodnicząca Komisji Europejskiej z wielką pompą podpisała umowę z krajami Ameryki Południowej.
– Tworzymy największą strefę wolnego handlu na świecie – oznajmiła Ursula von der Leyen.
W tym czasie w Europie trwały protesty rolników, bo to głównie w nich uderzy umowa z Mercosurem. Dostrzegli to posłowie do Parlamentu Europejskiego, którzy 21 stycznia zwrócili się do TSUE o opinię na temat zgodności umowy z traktatami. Komisja Europejska zapowiedziała, że nie będzie czekać na rozstrzygniecie Trybunału i zacznie realizować umowę w sposób tymczasowy, a to może nastąpić już w marcu. O to, czy rząd planuje zaskarżyć tę decyzję Komisji do TSUE, pytali ministrów posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
Wiceminister rolnictwa, Małgorzata Gromadzka, szeroko odnosiła się do umowy z Mercosurem.
– Jest to umowa szkodliwa dla sektora rolnego i rząd polski od początku stoi na stanowisku, że tę umowę należy skutecznie zablokować – mówiła wiceszefowa resortu rolnictwa.
Małgorzata Gromadzka nie poinformowała jednak posłów co robi rząd, aby pilnie zablokować wejście w życie umowy w sposób tymczasowy. Nie ma też gotowego drugiego wniosku do TSUE, czyli skargi rządu polskiego dotyczącej samego podpisania umowy z Mercosurem.
– Jeszcze decyzja nie została podjęta. Na razie jest wniosek Parlamentu Europejskiego – przyznał minister rolnictwa, Stefan Krajewski.
Ministrowie rozmawiają, a czas ucieka – niepokoi się były wiceminister rolnictwa, poseł Krzysztof Ciecióra z PiS.
– Skarga polskiego rządu dotyka kwestii naszych rolników, naszych konsumentów, nas wszystkich – i tego brakuje. Zostało 25 dni do złożenia takiej skargi. Rząd nie chce tego zrobić – zaznaczył parlamentarzysta.
W deklaracje rządu o blokowaniu umowy z Mercosurem nie wierzy wielu rolników. Andrzej Krzesłowski z Żernik Małych koło Wrocławia żalił się, że nie jest to zabieganie o interesy polskich gospodarzy.
– Tak, jakby nikomu nie zależało na naszym polskim rolnictwie. Ciekawi mnie, czy jakby przyszło do wojny – a przecież wojnę mamy przy granicy – skąd by się brała u nas żywność? Czy Mercosur też nam ją dowiezie? – zastanawiał się rolnik.
We wtorek Parlament Europejski poparł klauzule ochronne, które dopuszczają czasowe zawieszenie preferencyjnych ceł na produkty rolne z Ameryki Południowej. Problem w tym, że kraje Mercosuru już zapowiedziały, że nie będą respektować ograniczeń niezapisanych w umowie.
TV Trwam News




