Bruksela chce narzucić Polsce przyjęcie ok. 12 tys. uchodźców

Nawet 12 tys. uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu może trafić do Polski. Taką propozycję ma złożyć jutro szef KE w ramach rozdzielenia między kraje UE dodatkowych 120 tys. uchodźców.

Pierwotnie UE miała przyjąć 40 tys. uciekinierów z regionów objętych konfliktami, głównie z Syrii i Erytrei. Polska zadeklarowała dobrowolne przyjęcie ok. 2 tys. osób.

Nowa propozycja relokacji uchodźców to część odpowiedzi UE na zaostrzenie kryzysu migracyjnego w ostatnich miesiącach. Klucz podziału oparty jest przede wszystkim na wielkości PKB poszczególnych krajów oraz liczbie ludności. Dodatkowe kryteria to poziom bezrobocia oraz liczba już przyjętych uchodźców.

Prof. Tadeusz Marczak z Uniwersytetu Wrocławskiego zwraca uwagę na to, że obecna fala uchodźców to w dużej mierze uchodźctwo zarobkowe, a nie polityczne.

Celem tych uchodźców, deklarowanym przez nich, są Niemcy. W tej sytuacji przyjmowanie przez Polskę kwot osiedleńczych 10-40 tys. mija się z celem. Dlatego, że Ci ludzie będą mieli poczucie uwięzienia, bo ich wolą jest dostać się do Niemiec, a nie do Polski. Stąd oczywiście w ich szeregach będzie się budzić frustracja i niechęć do Polski – tłumaczy prof. Tadeusz Marczak.

Dziś w Parlamencie Europejskim planowana jest debata nad opinią ws. pierwotnego, nadzwyczajnego programu KE dot. rozdzielenia 40 tys. uchodźców.

W lipcu komisje PE uznały, że rozdział uchodźców powinien opierać się o obowiązkowe kwoty przypisane do poszczególnych krajów, ale rządy państw UE odrzuciły takie rozwiązanie.

RIRM

drukuj