fot. flickr.com

Batalia o unijny budżet. KE chce uruchomić fundusz obudowy po pandemii z pominięciem Polski i Węgier

Komisja Europejska szykuje rozwiązania na wypadek braku kompromisu w sprawie nowego budżetu i mechanizmu praworządności. Bruksela chce uruchomić fundusz obudowy po pandemii z pominięciem Polski i Węgier. Ten pomysł narusza jednak unijne traktaty i dodatkowo obciąża państwa członkowskie.

Polska nie ulegnie naciskom i nie zgodzi się na powiązanie unijnych środków z mechanizmem praworządności – zapewnia premier Mateusz Morawiecki

– Gdybyśmy się zgodzili na taki zapis, to za rok, za dwa, każdy kraj mógłby pod pretekstem, w sposób arbitralny, być zaatakowany i w sposób skuteczny mogłyby być mu zabrane środki – zaznacza premier.

Rząd wciąż liczy na kompromis – dodaje wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

– Opowiadamy się, po pierwsze, za tym żeby trzymać się traktatów, a po drugie, opowiadamy się za tym, żeby trzymać się konkluzji RE z lipca – wyjaśnia wiceminister.

Najbliższą okazją do rozmów przywódców państw członkowskich będzie szczyt planowany na 10 i 11 grudnia. Dziś wicepremier Jarosław Gowin spotkał się z kilkoma komisarzami z którymi dyskutował na temat budżetu – informuje za pośrednictwem Twittera Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii.

Działania rządu wciąż krytykuje opozycja.

– Za zawetowanie dobrego budżetu powinien grozić Trybunał Stanu – twierdzi przewodniczący PO Borys Budka.

Borys Budka żąda debaty w parlamencie o skutkach weta premiera. Według wiceprezesa PSL-u Dariusza Klimczaka, po zawetowaniu budżetu premier będzie musiał podać się do dymisji.

– Wytłumaczyć polskim przedsiębiorcom, samorządom dlaczego nie mogą aplikować po pieniądze, które są potrzebne do rozwoju, jest już trudniejsze – mówi Dariusz Klimczak.

W przypadku braku kompromisu, od przyszłego roku obowiązywać będzie prowizorium. UE co miesiąc będzie wydawać maksymalnie 1/20 budżetu z poprzedniego roku. Nie będzie jednak dodatkowych funduszy – zauważa dr Marcin Kędzierski.

– Nie wszystkie pieniądze będzie można uruchomić, dlatego że część środków np. z zakresu wspólnej polityki rolnej jest uzależniona od przyjęcia budżetu – tłumaczy ekonomista.

Fundusz Odbudowy po pandemii na razie nie istnieje. Jest tylko deklaracją wspólnego zadłużenia się państw członkowskich na rynkach finansowych. Według założeń do Polski miałyby popłynąć 64 miliardy euro.

– To nie są pieniądze, które są żywym pieniądzem. To są możliwości zaciągnięcia kredytów – wskazuje dr Leszek Pietrzak.

Środki na fundusz będą pozyskiwane przez Komisję Europejską z emisji obligacji, które mają wykupić instytucje finansowe. Wizja spłaty wspólnego kredytu już teraz budzi wątpliwości państw – zauważa europoseł PiS Bogdan Rzońca.

– Holendrzy, Szwedzi, Austriacy mówią, że oni będą dużo płacić, a mało z tego zyskają – podkreśla.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen sugeruje, że gdyby nie doszło do kompromisu, powstanie fundusz dla 25 państw członkowskich, z pominięciem Polski i Węgier. Takie rozwiązanie jest wbrew unijnym zasadom – mówi rzecznik rządu Piotr Müller.

– Wzmocniona współpraca jest zarezerwowana dla określonych celów oraz nie może wpływać na jednolity rynek, tego typu zasady byłyby naruszone – zaznacza.

Pomysł Komisji naruszyłby ponadto kilka artykułów unijnych traktatów – dodaje poseł do Parlamentu Europejskiego Bogdan Rzońca.

– W tych artykułach jest mowa o tym, że wszystkie kraje muszą solidarnie funkcjonować, jak chodzi o sprawy budżetowe i żaden wyłom nie może tych artykułów naruszać – wyjaśnia europoseł.

Komisja Europejska może też próbować stworzyć fundusz odbudowy na mocy traktatu międzynarodowego. Jednak pożyczka zaciągnięta w tej formie zwiększyłaby indywidualne zadłużenie poszczególnych krajów członkowskich.

TV Trwam News

drukuj