fot. https://twitter.com/MON_GOV_PL

Antypolska wojna hybrydowa w wykonaniu reżimu A. Łukaszenki

Sprowadzanie imigrantów z Bliskiego Wschodu to dobrze zorganizowana akcja białoruskich służb. Coraz więcej wiemy o jej szczegółach. Białoruscy niezależni dziennikarze określają akcję mianem „Operacja Śluza”. Eksperci zwracają uwagę, że jest to element wojny hybrydowej prowadzonej przez reżim Alaksandra Łukaszenki, która ma na celu destabilizację Polski i całej UE – mówi premier Mateusz Morawiecki.

Opracowanie „Operacji Śluza” swoje początki miało już w latach 2010-2011. Jej rozpoczęcie zapowiedział w maju tego prezydent Białorusi, Aleksander Łukaszenko.

– Zatrzymywaliśmy narkotyki i migrantów – teraz sami będziecie ich łapać – mówi Alaksander Łukaszenko.

Od maja tylko na Litwie zatrzymano już ponad 4 000 osób próbujących nielegalnie pokonać granicę. To 50 razy więcej niż w całym 2020 roku. W Polsce od początku sierpnia funkcjonariusze Straży Granicznej odnotowali prawie 3 000 prób nielegalnego przekroczenia granicy białorusko-polskiej. To zorganizowana gra migrantami – podkreśla premier Mateusz Morawiecki.

– Trafiliśmy na ogłoszenia biur turystycznych, które prowadzą zorganizowaną akcję ściągania obywateli Iraku na terytorium Białorusi. Z Białorusi są transportowani specjalnym transportem nad granicę z Polską – wskazuje Mateusz Morawiecki.

Potwierdza to białoruski niezależny dziennikarz Tadeusz Giczan. Jak podaje, sprowadzeniem Irakijczyków na Białoruś zajmuje się białoruska państwowa firma CentrKurort należąca do Zarządu Sprawami Prezydenta. Współpracuje ona z irackimi biurami podróży. Jeszcze niedawno z Mińska do Bagdadu był jeden lot w tygodniu. Teraz są cztery. Są też połączenia lotnicze na Białoruś z trzech innych miast irackich. Kursy realizują duże samoloty zabierające jednorazowo do 400 pasażerów. Dostępne są także specjalne grupy i fora, na których Irakijczycy opisują, gdzie, co i jak należy robić.

– Na Białoruś lecisz samolotem z Bagdadu za 550-700 dolarów. W Mińsku jeden dzień odpoczywasz, na drugi dzień wsiadasz do autobusu i za 20-25 dolarów jedziesz do najbliższego punktu przy litewskiej granicy (…) Musi być was kilku, żebyście sobie pomogli nawzajem w przekroczeniu granicy. Po tym jak przez białoruskie lasy przekroczycie granicę – trzeba zapłacić przemytnikowi 1000-1500 dolarów za przewiezienie do Wilna. Wtedy już jesteś na Litwie – przekazują sobie imigranci.

Jak widać na nagraniach unijnej agencji granicznej Frontex, duże grupy migrantów w drodze na granicę mogą liczyć na eskortę białoruskiej straży granicznej. Na chronionej granicy litewskiej dochodziło także do wypychania imigrantów na drugą stronę przez uzbrojone białoruskie służby.

Na granicy polsko-białoruskiej na wysokości Usnarza Górnego od 17 dni koczuje grupa kilkudziesięciu takich migrantów. Według informacji Straży Granicznej są to różne osoby, które regularnie się zmieniają i otrzymują zaopatrzenie.

– Będziemy naciskać naszymi kanałami na stronę białoruską, żeby zaopiekowała się tymi biednymi ludźmi. Skoro Białoruś ściągnęła ich tutaj z drugiej części świata i niejako zmusiła ich do odgrywania smutnej roli, próbując destabilizować sytuację, to ponosi za nich pełną odpowiedzialność – mówi Marcin Przydacz, wiceszef MSZ.

Strona białoruska chce w ten sposób destabilizować sytuacje w Polsce i umniejszać wiarygodność polskiego państwa – akcentuje dr Radosław Tyślewicz z Akademii Marynarki Wojennej.

– W tym momencie wysłanie grupki imigrantów przez jedno z państw i później odmowa wpuszczenia ich z powrotem, nagłaśnianie tego, uruchamianie różnych grup wpływów po stronie drugiego państwa, czyli sztuczne wykreowanie kryzysu jest jednym z elementów, które możemy zaliczyć do tzw. zagrożeń hybrydowych – podkreśla dr Radosław Tyślewicz.

W narzuconą przez reżim A. Łukaszenki narrację wpisują się posłowie opozycji. We wtorek poseł Franciszek Sterczewski z Koalicji Obywatelskiej, próbował nielegalnie przekroczyć granice i dostać się do migrantów.

Posła Koalicji przywołali do porządku pobliscy mieszkańcy.

– Panie pośle, czy pan nie rozumie, że to jest propaganda Łukaszenki? – pyta jedna z okolicznych mieszkanek.

– Rozumiem – odpowiadał poseł.

– Ci ludzie nie są narażeni absolutnie na żadną śmiercią ani chorobami, dlatego że Łukaszenka dostarcza im żywność, napoje, koce. Oni nie cierpią. Oni wiedzą, że to jest propaganda Łukaszenki. Tylko tyle chciałam powiedzieć – dodaje kobieta.

Jednak takie działania popierają inni politycy opozycji.

– Franek jestem dumny, że Cię znam i bardzo dobrze zrobiłeś i każdy porządny człowiek na Twoim miejscu powinien zrobić dokładnie to samo – podkreśla Szymon Hołownia, lider Polski2050, były showman telewizji TVN.

Opozycja wykorzystuję sytuację w Usnarzu Górnym do swojej gry politycznej – informuje prof. Mieczysław Ryba.

– Przyzwyczaili się do tego, że promocja swojej osoby ma miejsce przez różne happeningi i w ten sposób się robi politykę – mówi politolog.

Głos w sprawie sytuacji na granicy z Białorusią wyraża Donald Tusk i zarzuca brak pomocy ze strony polskiego rządu.

– To nie może być tak, że rząd dużego europejskiego państwa nie może zapewnić lekarstwa i kanapki dla matki z dzieckiem na naszej granicy – podkreśla były premier.

Tymczasem polski MSZ już w niedzielę przygotował pomoc humanitarną dla migrantów na Białorusi, ale rząd A. Łukaszenki odrzuca pomoc.

– To nie zmienia naszej postawy. Konwój jest gotowy, on cały czas może tam pojechać, ażeby udzielić pomocy humanitarnej – podsumowuje Marcin Przydacz.

Działania polskiego rządu popiera Komisja Europejska. Dzisiaj rozpoczęto budowę płotu, który ma wzmocnić ochronę granic. Będzie mieć długość 180 km. Dodatkowo Polska apeluje o nałożenie dodatkowych sankcji na Białoruś.

TV Trwam News

drukuj