fot. PAP/EPA

Amerykanie mają odpowiadać za batalion NATO w Polsce

Amerykanie mają dowodzić w Polsce międzynarodowym batalionem. Do tej pory mówiło się nieoficjalnie, że będą to Kanadyjczycy. Taka decyzja ma zapaść dziś na spotkaniu ministrów obrony NATO w Brukseli.

Z medialnych informacji wynika, że Kanadyjczycy będą odpowiadali za batalion na Łotwie. W Estonii z kolei żołnierzami będą dowodzić Brytyjczycy, a na Litwie – Niemcy.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg potwierdził wczoraj, że Sojusz planuje wzmocnić swą wschodnią flankę poprzez rotacyjną obecność czterech batalionów w krajach bałtyckich i w Polsce. Ostateczne decyzje mają zapaść na szczycie NATO w Warszawie.

Prof. Wiesław Jan Wysocki, historyk wojskowości, podkreśla, że są to siły znaczące, które zawsze można wzmocnić.

– To jest dzisiaj bardzo realne wsparcie. Jeden batalion to byłoby coś bardzo symbolicznego. Cztery bataliony to już jest realna siła. To jest właściwie taki pełny pułk. W związku z tym można powiedzieć, że to już jest jakaś jednostka, przy czym zawsze może to zostać rozwinięte w sytuacji powiedzmy narastającego zagrożenia – mówi prof. Wiesław Jan Wysocki.

Każdy z batalionów będzie liczył około 1000 żołnierzy, którzy będą pełnić służbę w ramach trwającej od 6 do 9 miesięcy rotacji. Kolejne rotacje mają następować bezpośrednio po sobie, żeby nie było przerw.

RIRM

drukuj