(fot. PAP)

Aleppo w potrzasku

W ciągu kilku dni z Aleppo uciekło co najmniej 200 tys. mieszkańców. Pozostali znaleźli się w potrzasku

Syryjskie wojska reżimowe wczoraj od rana kontynuowały zmasowane bombardowanie kilku opanowanych przez siły reżimowe dzielnic położonego na północnym zachodzie Syrii miasta Aleppo. Przed południem armia poinformowała, że kontroluje już część dzielnicy Salahedin. O rozprzestrzeniającym się na kolejne dzielnice Aleppo bombardowaniu informują syryjscy powstańcy. Poza śmigłowcami reżim wykorzystuje także czołgi i ciężką artylerię. Opozycyjna komisja generalna rewolucji syryjskiej uszczegółowiła, że rano armia zaatakowała dzielnicę Salahedin na południowym zachodzie Aleppo, która jest bastionem składającej się z dezerterów z sił rządowych i cywilów Wolnej Armii Syryjskiej (WAS). Chwilę później siły rządowe ogłosiły, że kontrolują już część tej dzielnicy, a powołująca się na źródła w syryjskich siłach bezpieczeństwa agencja AFP dodała, że armia kontynuuje natężony atak w pozostałych jej częściach. Rebelianci z lokalnych komitetów koordynacyjnych twierdzą, że śmigłowce wojsk reżimowych ostrzeliwują również dzielnicę Sakhur, w północno-wschodniej części miasta. Do walk miało również dojść w dzielnicy al-Zahira, w pobliżu siedziby służb wywiadowczych reżimu Baszara al-Asada. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, gmach ten mieli ostrzelać bojownicy WAS. Świadkowie mówią dziennikarzom światowych agencji informacyjnych, że duża część ogarniętych ofensywą dzielnic jest zburzona bądź spalona, a budynki, które jeszcze stoją, są podziurawione od pocisków moździerzowych. W mieście wstrzymano dostawy prądu. Nie działają telefony. I choć armia jest dużo lepiej uzbrojona, to jednak, jak zauważa BBC, na razie rebelianci prowadzą na ulicach skuteczną walkę partyzancką. Opozycja podkreśla, że bez szybkiej pomocy z zewnątrz w postaci zaopatrzenia w broń i żywność sytuacja w tym strategicznym mieście może szybko się odwrócić na korzyść reżimu. Przebywający z wizytą w Iranie syryjski minister spraw zagranicznych Walid al-Mualem zapowiedział już, że opozycyjne oddziały szybko zostaną rozniesione. – Ich spisek został wykryty. W Aleppo zostaną pokonani, bo rozpoczęli nieludzki atak na nas – powiedział al-Mualem, co zostało odebrane jako zapowiedź masakry szykowanej na to drugie pod względem wielkości syryjskie miasto. Wśród rebeliantów pojawiły się już m.in. pogłoski, jakoby ludzie Asada zatruli wodę w mieście.

Exodus ludności
W związku z trwającą od soboty ofensywą i groźbą masakry z Aleppo uciekają tysiące mieszkańców. Powołująca się na informacje ONZ i Czerwonego Krzyża telewizja BBC mówi o 200 tys. uciekinierów, którzy opuścili to miasto w ciągu ostatnich 48 godzin. Valerie Amos, podsekretarz ONZ ds. humanitarnych, podczas wczorajszej konferencji w Nowym Jorku podkreśliła, że sytuacja w Aleppo jest dramatyczna. W mieście zaczyna brakować nie tylko wody pitnej i jedzenia, ale też prądu i paliwa, w związku z czym kurczą się możliwości ucieczki dla pozostałych mieszkańców tego 3-milionowego miasta. – Wzywam wszystkie strony do złożenia zapewnienia, że nie będą uderzać w cywilów oraz że zapewnią bezpieczny dostęp pracownikom humanitarnym – zaapelowała podsekretarz Amos. W związku z masowym napływem uciekinierów z Syrii władze sąsiedniej Jordanii otworzyły w niedzielę blisko granicy pierwszy w tym kraju obóz dla uchodźców. Znajduje się on 11 km od granicy, w Zaatari, i może pomieścić około 120 tys. osób. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb, bo według szacunków podawanych przez obrońców praw człowieka, od początku wybuchu konfliktu do Jordanii przedostało się już co najmniej 150 tys. Syryjczyków (tylko w miniony weekend co najmniej 5 tysięcy). Wraz z nasilaniem się walk coraz więcej ludzi zmierza też w stronę granicy z Turcją, która wspiera powstańców. Uciekinierzy coraz częściej padają jednak ofiarą zasadzek ze strony reżimu. Po weekendowej masowej ucieczce z Aleppo siły reżimowe rozmieściły przy granicy z Turcją snajperów, którzy mają nie dopuścić do kolejnego exodusu ludności. Turecka gazeta „Radikal” informuje, że uzbrojeni snajperzy rozlokowani są na wzniesieniach oraz dachach przygranicznych budynków. Sekretarz obrony USA Leon Panetta ostro skrytykował syryjski reżim za atak przypuszczony na Aleppo. Jak podkreślił, jeśli się on nie skończy, stanie się wkrótce klęską prezydenta Baszara al-Asada. – Jeśli oni [reżim Asada – przyp. red.] będą kontynuować tragiczny atak na własny naród, to sądzę, że w ostatecznym rozrachunku będzie to gwóźdź do trumny Asada. Jego reżim się kończy – powiedział dziennikarzom szef Pentagonu. – To nie jest już kwestia „czy”, ale „kiedy” – dodał. Panetta podkreślił też, że odwiedzając Tunezję, Egipt, Jordanię i Izrael, podejmie zabiegi mające na celu wzmocnienie międzynarodowej koalicji domagającej się ustąpienia Asada. Szef Pentagonu będzie kontynuował konsultacje mające uniemożliwić dostanie się syryjskich arsenałów broni chemicznej w niepowołane ręce. Media odnotowują jednak, że poza ogólnikowymi hasłami dotyczącymi „konieczności wsparcia opozycji” w Syrii, Panetta nie zasygnalizował żadnych nowych inicjatyw ze strony amerykańskiej.

drukuj