fot. PAP/Tomasz Gzell

Trwają prace nad zmianą ordynacji wyborczej

Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego kontynuuje prace nad zmianami w kodeksie wyborczym. Projekt zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidacja jednomandatowych okręgów wyborczych i większą kontrolę podczas liczenia głosów.

Posiedzenie komisji rozpoczęło się od wniosków ze strony opozycji, m.in. zgłaszano liczne wnioski formalne, a także godzinę dyskutowano nad samym tytułem ustawy.

– Widzę, że po wczorajszej lekturze prowadzenia przez towarzysza Stanisława Piotrowicza komisji sprawiedliwości, chce pani iść w tym kierunku? To nie jest dobry wzorzec – powiedział Marek Sowa, poseł Nowoczesnej.

– Wnioskuję o to, aby wnioskodawcy mieli więcej czasu, aby przedstawiając artykuły i zmiana po zmianie, przedstawili wysokiej komisji o co chodzi – akcentował Waldy Dzikowski, poseł PO.

Po godzinnym zajmowaniu się formalnościami komisja rozpoczęła dyskusję nad projektem ustawy dot. zmian w kodeksie wyborczym. Zgłoszono poprawki, z którymi komisja wcześniej nie miała okazji się zapoznać – zaznaczył wiceprzewodniczący komisji poseł PiS Marcin Horała.

– Poprosiliśmy, żeby rozważanie tych punktów na razie zawiesić i wrócić do nich na koniec procedowania tak, żeby był czas zapoznać się z poprawkami. Nie wykluczamy, że być może je przyjmiemy. To np. dotyczy wydłużenia kadencji samorządów. Chcemy pochylić się nad tą propozycją – powiedział Marcin Horała.

Po dzisiejszym posiedzeniu komisji widać, że są pewne punkty, z którymi zgadza się tzw. totalna opozycja – dodała przewodnicząca komisji poseł PiS Anna Milczanowska.

– Widzimy, że nawet tzw. totalna opozycja nie jest tak całkowicie przeciw tym zmianom, bo wielu posłów wstrzymuje się od głosów. Jeżeli się wstrzymuje, tzn. że nie negują tych zmian i z tego bardzo się cieszę – podkreśliła Anna Milczanowska.

Projekt ustawy w kwestii wprowadzenia komisarzy wyborczych nie podoba się szefowi Państwowej Komisji Wyborczej Wojciechowi Hermelińskiemu.

– Z żalem widzę, że państwo wnioskodawcy jednak odchodzą od systemu sędziowskiego. Tutaj już taki pierwszy wyraźny wyłom jest czyniony, polegający na wyrugowaniu sędziów komisarzy – zaznaczył Wojciech Hermeliński.

Z kolei pozostawienia możliwości głosowania korespondencyjnego chcą osoby niepełnosprawne. Według projektu, miałoby zostać zlikwidowane na co nie zgadza się Justyna Kucińska z Fundacji Instytutu Rozwoju Regionalnego.

– Nie każda osoba może wyjść z domu i samodzielnie oddać głos. Więc proszę państwa, dla tych osób, które nie mogą wyjść bądź nie chcą, a mają możliwość zagłosowania metodą korespondencyjną, należy ten sposób głosowania utrzymać – powiedziała Justyna Kucińska.

Projekt zmian w kodeksie wyborczym ma m.in. na celu zablokowanie fałszerstw, do których dochodziło w poprzednich wyborach samorządowych m.in. w Gdyni.

– Polskie Stronnictwo Ludowe w poprzednich wyborach otrzymało 100 głosów, w kolejnych 1100 głosów. Trudno mi uwierzyć, że to kwestia zwykłego błędu mogła spowodować tak duże dysproporcje – podkreślił Michał Belbot, radny PiS z Gdyni.

Dlatego bardzo ważne jest, żeby podczas najbliższych wyborów samorządowych nie powtórzyła się sytuacja z 2014 r. To był czarny dzień polskiej demokracji, który nie może się powtórzyć – zwrócił uwagę publicysta Mirosław Król.

– Pokazują, że umieszczenie kamer, czy dopuszczenie do liczenia głosów dużej liczby ludzi, bo np. w Anglii to są nawet setki albo tysiące ludzi, którzy przyglądają się liczeniu głosów i wówczas raz, że sama operacja idzie bardzo sprawnie, a dwa, że można uniknąć tych wszystkich zafałszowań – zaznaczył Mirosław Król.

Kolejne wybory samorządowe odbędą się jesienią przyszłego roku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj