Grupa A: Wszystko zgodnie z planem

Jeśli ktoś liczył na jakieś niespodzianki w dzisiejszych spotkaniach grupy A, to srogo się zawiódł. Zarówno Argentyna jak i Serbia nie pozostawiły swoim rywalom złudzeń. Rozczarowała Australia, która nie postawiła dużego oporu zawodnikom z Bałkanów.


Kangury ponownie nie poskakały…

Australia-Argentyna-siatkówkaPierwsze dzisiejsze spotkanie w grupie A padło łupem Argentyńczyków. Albicelestes dzięki zwycięstwu 3:0 z Australią zapewnili sobie awans do następnej rundy turnieju.

Pierwsze prowadzenie w tym meczu gracze Velsco uzyskali po dwóch błędach najlepszego siatkarza z Antypodów Thomas Edgar. Od momentu gdy jak na tablicy wyników ukazał się rezultat 7:5 Albicelestes regularnie powiększali swoją przewagę wygrywając 13:8, 17:14 czy 23:16. W ich szeregach świetne zawodu (w końcu) rozgrywał Facundo Conte. W ekipie Jona Uriarte zawodził Edgar na tyle, że w końcu nawet on powędrował na ławkę. Zmiany przeprowadzane przez argentyńskiego szkoleniowca Kangurów  nic nie dały. Set obustronnych niewymuszonych błędów (Argentyna 12, zaś Australia 10) padł łupem ekipy z Ameryki Południowej.

Do pierwszej przerwy technicznej w secie drugim to Australia dyktowała warunki na parkiecie. Liderem zespołu został Douglas, który swoją obecność szczególnie zaznaczył popisując się pięknym blokiem na Gonzalesie. Argentyńczykom udało się popisowo przetrwać napór rywali i po przerwie bardzo skutecznie zaczęli gonić swoich przeciwników. Kiedy z zagrywki zszedł Conte Kangury przegrywały już 13:16. W samej końcówce przeciwnicy konkretnie Conte do spółki z Ramosem dobili ich skutecznym blokiem.

Trzeci set Australijczycy rozpoczęli z jeszcze większym impetem. Prowadzili, grając bardzo pewnie, z nowym starym liderem, czyli Edgarem – któremu posłużyła 10 min przerwa po pierwszych dwóch setach. Wszystko to jednak zatrzymało się na rezultacie 11:8 dla Kangurów. Potem losy spotkania wzięli w swoje ręce De Cecco (zmienił Uriarte pod koniec drugiego seta) i bohater spotkania Conte. Wobec tego duetu podopieczni Uriarte (seniora oczywiście) byli bezradni.

Argentyna – Australia 3:0 (25:18, 25:19, 25:18)

Argentyna: Javier Filardi, Nicolas Uriarte, Facundo Conte, Jose Luis Gonzalez, Sebastian Sole, Martin Ramos, Sebastian Closter (L) oraz Luciano De Cecco, Santiago Darraidou

Australia: Aidan Zingel, Thomas Edgar, Adam White, Nehemiah Mote, Grigory Sukochev, Luke Smith, Luke Perry (L) oraz Paul Carroll, Harrison Peacock, Thomas Ewen Douglas-Powell, Nathan Roberts, Travis Passier


Bałkański walec nabiera mocy…

Serbia-Wenezuela-siatkówkaZgodnie z planem zespół Serbii został kolejną ekipą, która po czwartej serii spotkań jest już pewna awansu do kolejnej rundy MŚ. Ekipa trenera Igora Kolakovica awans ten zapewniła sobie ogrywając drużynę Wenezueli. Bałkańska drużyna ani razu nie była w tym meczu zagrożona i udowodniła, że zgodnie ze swoimi zwyczajami z meczu na mecz na wielkim turnieju czuje się coraz lepiej.

Wprawdzie na początku dzisiejsze spotkanie zapowiadało się na wyrównane ale to tylko z tego względu, że faworyci sami popełnili kilka błędów. W pierwszym secie zespół Vincenzo Nacciniego grał odważnie łapiąc Serbów nawet dwa razy z rzędu na swój blok ale wobec szybkich kontrataków wyprowadzanych przez Urosa Kovacevica i oczywiście Aleksandra Atanasijevica nie tylko ta drużyna była by bezradna.

Dwie pozostałe partię wyglądały podobnie. Wenezuelczycy szczególnie ich kapitan Kervin Pinerua starali się mocno uprzykrzyć życie przeciwnikom ale w końcu zdążały im się błędy, a zawodnicy Kolakovica skrzętnie z wszelkich prezentów korzystali.

Serbia – Wenezuela 3:0 (25:20, 25:17, 25:22)

Serbia: Uros Kovacevic, Nemanja Petric, Nikola Jovovic, Aleksandar Atanasijevic, Marko Podrascanin, Srecko Lisinac – Nikola Rosic (libero) – Sasa Starovic.

Wenezuela: Hektor Salerno, Jose Carrasco, Kervin Pinerua, Jhoser Contreras, Danian Chourio, Ramon Cedeno – Hektor Mata (libero) – Antonio Montoya, Carlos Paez, Emmerson Rodriguez, Fernando Gonzalez.

Sport/RIRM

drukuj