fot. PAP/EPA

Ukraina brnie w historyczne kłamstwa i wzdycha z tęsknoty za nazistami – W. Zełenski obraził się na Polskę i nie przyjedzie do Gdańska na Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy

Gdańska Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy bez prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego. Polski prezydent nie otrzymał na nią zaproszenia, a ukraiński nie pojawi się na niej w geście protestu. W efekcie ranga międzynarodowego spotkania drastycznie obniża się.

Konflikt dyplomatyczny na linii Warszawa–Kijów zbiera kolejne żniwa. Order Orła Białego, który W. Zełenski nadał kurierem, wrócił do Polski. Z kolei wicemarszałek Senatu z PSL, Michał Kamiński, zwrócił swoje dwa ordery, które kiedyś otrzymał od władz Ukrainy. W międzyczasie zadeklarowany banderowiec i były prezydent Ukrainy zbierający pieniądze na odbudowę muzeum Romana Szuchewycza, Petro Poroszenko, zaapelował o opamiętanie.

– Zostawcie sprawę zwrotu orderów politykom, wy macie swoją ważną misję. Oddzielcie emocje od interesu narodowego. Bo interes narodowy Ukrainy to silny sojusz z Polską, wsparcie dla Ukrainy w UE i NATO – mówił Petro Poroszenko.

Petro Poroszenko był jednym z ukraińskich polityków, który  również zrzekł się Orderu Orła Białego. Z ustaleń WP wynika, że byli prezydenci Ukrainy i administracja Zełenskiego mieli wcześniej ustalić plan zwracania polskich odznaczeń w przypadku realizacji decyzji prezydenta Karola Nawrockiego.

– On z pełną premedytacją i z pełną świadomością podjął tę decyzję, wiedząc, że one się nie spodobają w Polsce. Jest to ewidentnie ukłon w stronę tego skrajnego banderowskiego czy neobanderowskiego elektoratu – wskazał dr Bogdan Pliszka, politolog.

Sprawa nadania imienia „Bohaterów UPA” elitarnej jednostce wojskowej oraz odebranie Orderu Orła białego przyniósł korzyści ukraińskiemu prezydentowi. Wołodymyr Zełenski nie cieszył się wysokim zaufaniem społecznym w kraju, ale w ostatnich dniach Ukraińcy poparli jednak swego przywódcę, w efekcie czego odbił się od sondażowego dna. Z kolei dla prezydenckiego ministra i szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcina Przydacza, walka Zełenskiego z Polską i prezydentem Karolem Nawrockim ma przynieść jeszcze inny efekt.

– Widać, że prezydent Zełenski szuka metody, by odwrócić uwagę od swoich problemów korupcyjnych coraz szerszych. Szerzej mówi się na świecie o tym, jak dużo pieniędzy zostało ukradzionych przez Ukraińców związanych z ekipą Zelenskiego – zauważył minister Marcin Przydacza.

Teraz dowiadujemy się, że prezydenci obu krajów na przestrzeni ostatnich kilkunastu dni planowali wspólne spotkanie. Jak poinformował rzecznik prezydenta, dr Rafał Leśkiewicz, to Kijów ostatecznie zrezygnował z próby dialogu.

„(…) Ustalono datę i godzinę. Nie doszło do niego, bo ze spotkania zrezygnował Prezydent Wołodymyr Zełenski. To oznacza, że ze strony władz Ukrainy nie było gotowości do zmiany nazwy jednostki wojskowej noszącej imię zbrodniarzy spod znaku UPA. Była wyłącznie gra na czas” – napisał dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, na X.

Okazją do szukania kompromisów mogła być gdańska Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy, która rozpoczyna w czwartek, ale ani kancelaria premiera Tuska, ani kancelaria prezydenta Zełenskiego nie zaprosiły na nią prezydenta Karola Nawrockiego. Donald Tusk nadal próbuje stawiać się w roli arbitra.

– Ja nie przyłożę ręki w żaden sposób do podsycania tego napięcia. Jestem przekonany, że w długofalowym interesie Polski jest budowanie możliwie dobrych relacji zbudowanych na wizji przyszłości, a nie na traumie z przeszłości – przekonywał Donald Tusk.

– To Wołodymyr Zełenski czci kolaborantów Hitlera i zbrodniarzy. Karol Nawrocki nie zrobił nic podobnego do tego, co zrobił Wołodymyr Zełenski. Symetryzowanie obu panów po prostu szkodzi Polsce – skomentował Wojciech Machulski, rzecznik Konfederacji.

Teraz już wiemy, że w geście protestu na gdańskiej konferencji nie pojawi się także Wołodymyr Zełenski.

Z udziału w międzynarodowej konferencji zrezygnował także przewodniczący ukraińskiego parlamentu, Rusłan Stefańczuk. Na czele delegacji stanie premier Julia Swirydenko.

Dla dr. Bogdana Pliszki, politologa, bojkot wydarzenia przez Kijów nie przyniesie większych strat Polsce.

– Tam strefy wpływów zostały już dawno podzielone. To Niemcy już zresztą kiedyś jasno powiedziały, że Polska, jeśli dostanie coś do odbudowy, to dostanie Donieck, czyli tereny kontrolowane przez Rosję – podsumował dr Bogdan Pliszka.

Swój udział na szczycie w Gdańsku potwierdzili kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, i szefowa KE, Ursula von der Leyen.

TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj