Pos. J. Dziedziczak o pomyśle odebrania W. Zełenskiemu Orderu Orła Białego: Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk. W mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później kontrasygnata
Dobrze, że Władysław Kosiniak-Kamysz w pewnym sensie wspiera działania prezydenta. Natomiast w przypadku Polskiego Stronnictwa Ludowego należy pamiętać, iż jest to bardzo silna retoryka, a czyny za tym idą zupełnie inne. Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk i jego rząd, bo w tym mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później konieczna jest kontrasygnata, czyli podpis Donalda Tuska – mówił Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zaapelował do władz Ukrainy o wycofanie się z decyzji o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”. Jego słowa spotkały się z pozytywną oceną części polityków opozycji, którzy jednocześnie podkreślają, że za deklaracjami powinny pójść konkretne działania. W ich ocenie kluczowe będzie teraz stanowisko rządu Donalda Tuska wobec tej sprawy oraz ewentualne dalsze kroki podejmowane przez polskie władze.
– Dobrze, że Władysław Kosiniak-Kamysz w pewnym sensie wspiera działania prezydenta. Natomiast w przypadku Polskiego Stronnictwa Ludowego należy pamiętać, iż jest to bardzo silna retoryka, a czyny za tym idą zupełnie inne. Zobaczymy, co zrobi Donald Tusk i jego rząd, bo w tym mechanizmie odebrania Orderu Orła Białego konieczna jest decyzja kapituły, a później konieczna jest kontrasygnata, czyli podpis Donalda Tuska. Zobaczymy, co zrobi premier. Z jednej strony większość decyzji, jakie podejmuje ten rząd, to są decyzje poprzedzone badaniami opinii publicznej. Im nie obcięto pieniędzy, więc badają wszystko. Nastroje wśród Polaków są oczywiste – są oburzeni zachowaniem prezydenta Ukrainy. To dzięki Polsce i polskiemu rządowi Ukraina nie padła w pierwszych dniach pełnoskalowej agresji. Z drugiej strony środowisko Donalda Tuska, m.in. „Gazeta Wyborcza”, było przez lata bardzo wyrozumiałe dla Ukraińców – wskazał Jan Dziedziczak.
Porównanie UPA do Żołnierzy Wyklętych, które padło na antenie rozgłośni należącej do Agory, wywołało szeroką dyskusję. Taka narracja jest nie do zaakceptowania.
– Porównanie zbrodniarzy UPA do Żołnierzy Wyklętych jest haniebne. To nie ma żadnego związku z prawdą. Około 80 procent zabijanych przez banderowców to były polskie kobiety i dzieci. Niewielki procent zabitych przez nich ludzi to byli żołnierze sowieccy, ale większość to była polska ludność cywilna. Oni zabijali z premedytacją, bo rodziny były wymieszane etnicznie, a oni chcieli mieć jednolitą etnicznie ziemię ukraińską. Wymordowano z zimną krwią kobiety i dzieci, a jeszcze przy okazji pastwiono się nad tymi ludźmi – oznajmił poseł PiS.
Polska była jednym z państw, które od pierwszych dni wojny aktywnie wspierały Ukrainę politycznie, militarnie i humanitarnie. Dziś jednak pojawiają się pytania, czy część tej pomocy nie powinna zostać przekazana na innych zasadach. Według niektórych polityków dałoby to Polsce większe możliwości wpływania na kształt wzajemnych relacji w przyszłości.
– Nie brałem udziału w tych decyzjach, ale rozmawiałem z osobami, które je podejmowały. Starałem się ich namawiać ich, by zamiast dawać coś za darmo, to używać formuły bezzwrotnej pożyczki, tzn. my wam to dajemy, a za 10 lat ją umorzymy. Wtedy mielibyśmy przez 10 lat możliwość umorzenia lub nie, a widzimy, że stosunek Ukraińców się do nas zmienił, wdzięczność wyparowała, więc mielibyśmy możliwość ingerowania w to. Poza tym, nawet jakbyśmy to umorzyli, to jeszcze raz byłaby to możliwość do przypomnienia skali polskiej pomocy – akcentował polityk.
radiomaryja.pl




