fot. https://pixabay.com/

Dramatyczny wzrost zamykania europejskich zakładów przemysłowych

Europejski przemysł zanika. Od 2022 roku sześciokrotnie wzrosło tempo zamykania kolejnych zakładów przemysłowych. To efekt spadającej konkurencyjności europejskich firm, które mierzą się m.in. z unijną polityką klimatyczną oraz rosnącą biurokracją.

Bez radykalnych zmian i reform europejską gospodarkę czeka agonia – taką diagnozę w 2024 roku postawił ekonomista, były szef Europejskiego Banku Centralnego, Mario Dragi. Wezwał Wspólnotę do zwiększania inwestycji, wzmacniania wspólnego rynku i reformy systemu energetycznego. Komisja Europejska zapowiedziała zmiany, ale – według Dragiego – sytuacja się pogorszyła. Miał to przyznać podczas nieformalnego unijnego szczytu w Alden Biesen w Belgii. Trudną sytuację w Unii Europejskiej potwierdza m.in. premier Włoch, Giorgia Meloni.

– Jeśli nie rozwiążemy problemów, które istnieją również na szczeblu europejskim, nie będziemy w stanie rozwiązać najpoważniejszego problemu, który zagraża konkurencyjności naszych przedsiębiorstw – zaznaczyła premier Giorgia Meloni.

Niestety, negatywny scenariusz spełnia się. Polska Izba Przemysłu Chemicznego zaalarmowała, że od 2022 roku tempo zamykania zakładów produkcyjnych w Europie wzrosło aż sześciokrotnie.

„Europa nie tylko traci istniejące instalacje, ale również nie buduje wystarczających zdolności produkcyjnych na przyszłość” – zauważyła Polska Izba Przemysłu Chemicznego.

Z Europy znika przemysł stalowy, motoryzacyjny, cementowy i szklany. W przemyśle chemicznym zamknięto zakłady o mocach wytwórczych sięgających 37 milionów ton rocznie. Europejskie firmy przegrywają konkurencję z azjatyckimi, a coraz częściej amerykańskimi konkurentami – wskazał prof. Wojciech Piontek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Powód to polityka klimatyczna Komisji Europejskiej.

– Przemysł chemiczny jest przemysłem energochłonnym. W tym momencie, jeżeli rosną ceny energii, dodatkowo stosujemy system ETS, to powoduje, że koszty produkcji są nieefektywne – podkreślił prof. Wojciech Piontek.

Wbrew wszystkiemu premier Donald Tusk przekonywał, iż Polska jest zieloną wyspą wśród unijnych gospodarek. Ubiegły rok nazwał rokiem przełomu, a 2026 nazywa rokiem przyspieszenia.

– Polska gospodarka, polskie państwo stało się – o czym świadczą liczby i wrażenia, impresje – oazą stabilności i wzrostu – mówił premier Donald Tusk.

Przeczą temu twarde dane. Przyspieszają, ale zwolnienia grupowe, których jest najwięcej od 2009 roku. W rok przybyło 100 tys. nowych bezrobotnych. Co czwarty bezrobotny to osoba przed trzydziestką.

– Rynek potrzebuje planu już teraz. Rząd zapowiadał rok przełomu, a mamy za sobą rok awarii – zaalarmował b. premier Mateusz Morawiecki.

Coraz więcej firm jest zagrożonych upadłością. Z Polski zwijają się też międzynarodowe korporacje, które szukają tańszych pracowników, np. w Indiach. Zakłady mierzą się z wysokimi cenami energii. Polscy producenci stali tracą zamówienia, gdyż przegrywają konkurencję z niemieckimi firmami dotowanymi przez swój rząd.

– Polska jest obciążona szczególnie, gdyż większość energii cieplnej i elektrycznej pochodzi z węgla. Ta zima pokazała dobitnie, że bez węgla bylibyśmy zamarznięci – wskazał dr inż. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo-Technicznej „Gdańsk”.

Likwidacja pojedynczych firm zagraża całej gospodarce.

– Jeśli wypadnie z tego całego systemu jakieś nawet drobne ogniwo, to może się okazać, że inne przemysły powiązane z tą branżą, która akurat słabnie, przestaną także efektywnie funkcjonować – podkreślił ekonomista prof. Bartosz Michalski.

KE zapowiedziała wsparcie przemysłu. Chce też rewizji systemu handlu emisjami ETS. Przedsiębiorcy podchodzą jednak z dystansem do deklaracji, przypominając, że komisja nie wdraża zapisów tzw. Deklaracji Antwerpskiej przyjętej dwa lata temu. Miała doprowadzić do obniżenia cen energii oraz zwiększania bezpieczeństwa surowcowego Europy.

–  Nie ma woli politycznej. KE dalej dąży do realizacji swoich celów – powiedział prof. Wojciech Piontek.

Bez właściwych działań w Europie będzie postępowała zapaść gospodarcza, która połączona z kryzysem demograficznym zagraża przyszłości całego Starego Kontynentu.

TV Trwam News

drukuj