W siedzibie Instytutu Pokoju w Waszyngtonie odbyło się pierwsze posiedzenie Rady Pokoju
Będzie misja stabilizacyjna w Strefie Gazy oraz 7 mld dolarów na pomoc humanitarną – to pierwsze ustalenia Rady Pokoju stworzonej przez prezydenta Donalda Trumpa. W czwartek odbyło się pierwsze spotkanie międzynarodowego gremium.
Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju zgromadziło w Waszyngtonie reprezentantów 49 państw. Większość w charakterze obserwatora. Polskę – która oficjalnie nie przystąpiła do Rady – reprezentował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz. Na szczeblu głów państw i szefów rządów pojawiło się szesnastu przedstawicieli m.in.: Argentyny, Bahrajnu, Kataru, Kazachstanu, Indonezji, Albanii, Egiptu, Węgier, Rumunii, Armenii i Kambodży. Prezydent Donald Trump chwalił wszystkich, którzy przystąpili do Rady Pokoju. Nawał ją „najważniejszą i najbardziej prestiżową organizację w historii”.
– To, co robimy, to jest bardzo proste. Nazywa się prawo i sprawiedliwości i chodzi o łatwe słowo do wypowiedzenia, ale trudne do realizacji. Sprawiedliwość, bo będziemy to produkować i robimy naprawdę świetną pracę. Niektórzy z liderów – którzy są tu z nami – bardzo mi z tym pomogli w tym pierwszym roku – mówił Donald Trump, prezydent USA.
Głównym celem Rady jest przeprowadzenie procesu pokojowego w Strefie Gazy. Prezydent Donald Trump ogłosił, że Indonezja, Maroko, Albania, Kosowo i Kazachstan wyślą tam siły stabilizacyjne. Dodatkowo część członków Rady Pokoju zadeklarowało wpłacenie łącznie 7 mld dolarów na pakiet pomocy humanitarnej.
– To nasze pierwsze spotkanie, ale każdy wydany dolar jest inwestycją w stabilność i nadzieję – podkreślił Donald Trump, prezydent USA.
Udział w Radzie zbojkotowały największe państwa zachodnie w tym: Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Hiszpania. Nieobecny był też przedstawiciel Watykanu. Jako obserwator w spotkaniu uczestniczył wysłannik Unii Europejskiej, co potępił francuski MSZ. Nie pojawili się też przedstawiciele Chin oraz Rosji.
TV Trwam News/radiomaryja.pl




