fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Tzw. pigułka „dzień po” coraz bardziej popularna

W ubiegłym roku w polskich aptekach wystawiono blisko 53 tys. recept na tzw. pigułkę „dzień po”. Tak wynika z danych Centrum e-Zdrowia. Najczęściej sięgały po nią kobiety w wieku 19–40 lat, które odpowiadały za 69 proc. wszystkich recept.

Szacuje się, że w sumie wszystkich recept, zarówno aptecznych, jak i lekarskich, w ub.r. mogło być nawet 300 tys. Środowiska feministyczne cieszą się, że te środki są coraz bardziej popularne, jednak trzeba pamiętać, że pigułka wykazuje działanie wczesnoporonne.

Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, podkreśliła, że popularność tego preparatu ma dramatyczne konsekwencje nie tylko dla zdrowia kobiet, ale także dla sytuacji demograficznej w naszym kraju.

–  Jeżeli założymy, że połowa działała poronnie, to mamy 150 tysięcy dzieci. A ile nam brakuje do reprodukcji prostej? Dokładnie tyle samo. Są jeszcze inne atrakcje, które się na to nakładają, czyli na przykład promocja antykoncepcji, żeby najlepiej ją dofinansować, żeby tolerować pigułkę aborcyjną, jeszcze bardziej niebezpieczną dla kobiet. O to tu w zasadzie chodzi. Czy w ogóle my jako naród mamy istnieć w przyszłości? Bo nasz przyrost naturalny spada już poniżej jednego dziecka na kobietę w wieku rozrodczym. To jest po prostu alarm, to jest tragedia – mówiła Ewa Kowalewska.

Pilotażowy program, który umożliwia uzyskanie pigułki „dzień po” bez wizyty u lekarza, tylko na podstawie recepty farmaceutycznej, działa w polskich aptekach od maja 2024 r. Preparat mogą otrzymać nawet 15-latki.

RIRM

drukuj