Prawda o aborcji legalna

Z Kingą Małecką-Prybyło, członkiem zarządu Fundacji PRO – Prawo do Życia, rozmawia Izabela Kozłowska.

Warszawski sąd uniewinnił Panią za zorganizowanie w stolicy wystawy „Wybierz życie”. Jak odbiera Pani dzisiejszy wyrok?

– Przyjęłam go z radością. Jest on kolejnym potwierdzeniem, że działamy zgodnie z prawem i nie można zakazywać prezentowania prawdy o skutkach aborcji. Nie możemy udawać, że w Polsce nie są zabijane dzieci poczęte. Ta wystawa prezentuje poglądy większości naszego społeczeństwa.

Jakie było uzasadnienie wyroku?

– Sędzia Agnieszka Prokopowicz, uzasadniając wyrok, uznała naszą wystawę za jak najbardziej legalną i nienaruszającą żadnych przepisów, a wręcz przeciwnie. Dała nam wyraźny znak, że prezentowanie poglądów, w tym także broniących życia, jest chronione prawem. Ponadto pani sędzia wyjaśniła, że wystawa nie ma na celu wywoływania zgorszenia publicznego. Jak dodała, celem ekspozycji nie było zgorszenie, czyli wywołanie obrzydzenia wśród odbiorców, lecz działanie mające na względzie ochronę życia człowieka od poczęcia.

Nigdy nie czułam się winna, wręcz przeciwnie – spodziewałam się takiego wyroku. Poprzez naszą wystawę mówimy „STOP przestępstwu”, jakim niezaprzeczalnie jest zabijanie nienarodzonych dzieci. Nie można karać za ukazywanie przestępstwa, za prawdę.

Pani proces jest kolejnym, jaki wytoczono organizatorom wystawy „Wybierz życie”…

– Tak. Kolejny raz nie było żadnych podstaw do rozpoczęcia tego postępowania. Skandalem jest, że wymiar sprawiedliwości zajmował się ponownie tą sprawą. Siedem razy polskie sądy udowadniały, że nasze działanie jest legalne. Mimo to policja rozpoczęła tę sprawę, marnując nasze, publiczne pieniądze. Za każdym razem wygląda to podobnie. Wystawy „Wybierz życie” organizowane są w różnych częściach Polski. Za każdą odpowiada konkretna osoba. W przypadku procesu organizator musi tłumaczyć się przed sądem, dlaczego broni życia każdego poczętego dziecka, dlaczego chce je chronić. Wystawa pokazuje wstrząsające zdjęcia zabitych przed narodzeniem dzieci. My nie ukazujemy czegoś, co nie ma miejsca. Pokazujemy prawdę o zbrodni dokonywanej na dzieciach. Inaczej tego nie da się pokazać. Ekspozycja „Wybierz życie” budzi emocje, ale to nie jest niedozwolone w demokratycznym i wolnym kraju, jakim jest Polska. Wystawa porusza i otwiera oczy.

Jakich argumentów używali Pani oskarżyciele?

– Osoby, które zaskarżyły mnie jako organizatora wystawy, podnosiły, że prezentowane na wystawie zdjęcia wywołują silne emocje, obrzydzenie, strach. Ta wystawa ma skłonić do działania. Niejako mówi: „Obudźmy się do działania, bo ludzi zabijają”. W polskich szpitalach – każdego roku – siedemset dzieci jest zbijanych za nasze pieniądze. Wstrząsające jest to, że te niewinne i bezbronne istoty umierają w męczarniach, jeśli urodzą się żywe. Ich maleńkie ciała są rozszarpywane. Wobec tych makabrycznych faktów nie można milczeć. Pozostając biernym, bierzemy na siebie współodpowiedzialność za dokonywane zbrodnie.

Równie gorliwie policja zajmuje się wyjaśnieniem, kto dokonuje niszczenia, dewastacji wystawy „Wybierz życie”?

– W wielu miastach w Polsce dochodziło do niszczenia naszej wystawy. W Warszawie ta sama ekspozycja wielokrotnie była niszczona, kradziono jej elementy. Policja nie zajmowała się tymi dewastacjami. Funkcjonariusze przyjeżdżali na miejsce, robili zdjęcia i sprawa była wyciszana. Co więcej, kiedy wandale przysłali e-maila do jednej z redakcji, w którym przyznali się do dokonania zniszczenia, policja również pozostała bierna. Mimo że zaniosłam ten list na posterunek, sprawa została zignorowana. Śledztwo w sprawie dewastacji naszej ekspozycji zostało w końcu umorzone. Tymczasem mnie bardzo skrupulatnie policjantka przesłuchiwała i zdecydowała się na postawienie mi zarzutów.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj