Floryda mówi stop zabijaniu nienarodzonych dzieci
Floryda mówi stop tzw. aborcji. Liczba zabijanych dzieci poczętych spadła o niemal jedną trzecią. To efekt prawa chroniącego życie, które wprowadził gubernator Ron DeSantis.
Floryda umacnia się jako stan, w którym prawo stoi po stronie życia. To za sprawą przepisów wprowadzonych przez gubernatora Rona DeSantisa. Wprowadzenie zakazu zabijania dzieci poczętych po szóstym tygodniu ciąży sprawiło, że liczba tak zwanych aborcji spadła o niemal 30 procent w skali roku.
– Mamy też spadki dokonywania tych okrutnych czynności na dzieciach nienarodzonych, co pokazuje, że ludzie domyślnie chcą tej ochrony życia. Przede wszystkim największe znaczenie ma to, że Demokraci i Kamala Harris oparli swoją kampanię przede wszystkim na tym aspekcie, czyli na tych tak zwanych prawach kobiet. (…) Większość głosów na Donalda Trumpa pokazują, że jednak Amerykanie nie uważają tego za prawa człowieka – wskazał Aleksander Jankowski, samorządowiec, działacz katolicki.
Co więcej, Floryda przestała być miejscem, do którego przyjeżdżano, by pozbawiać życia nienarodzone dzieci. Liczba takich przypadków wśród osób spoza stanu spadła o 51 procent w roku ubiegłym.
– Ma to nie tylko wpływ na Stany Zjednoczone, ale również na to, co się dzieje na całym świecie. Już teraz Donald Trump zablokował środki finansujące promowanie tzw. aborcji za granicą. Jest to kolejny krok ku temu, aby wreszcie pokazać, że aborcja nie jest prawem człowieka, nie jest prawem kobiety, tylko jest zabójstwem – zaznaczyła Halszka Bielecka, działacz pro-life.
Wraz ze wzrostem ochrony życia wzrosła też liczba urodzeń. W 2024 roku na Florydzie przyszło na świat o 20 tysięcy dzieci więcej niż rok wcześniej.
TV Trwam News




