fot. pixabay.com

Mec. N. Bernaciak: Wydaje się, że jednoznaczną intencją sędziów TSUE jest narzucenie Polsce uznawania związków jednopłciowych za małżeństwa

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można rozpatrywać w dwóch aspektach. W aspekcie politycznym oczywiście wydaje mi się, że jednoznaczną intencją sędziów Trybunału jest narzucenie Polsce uznawania związków jednopłciowych za małżeństwa, ale jest także aspekt prawny. W aspekcie prawnym sędziowie pozostawili Polsce jeszcze trochę pola do działania, tzn. Polska mogłaby teoretycznie stworzyć rejestr, gdzie byłyby rejestrowane związki niebędące małżeństwami zawarte za granicą, natomiast Trybunał stwierdził, że dopóki transkrypcja aktów stanu cywilnego jest jedynym możliwym instrumentem, to Polska ma obowiązek dokonywać transkrypcji tych związków – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja mec. Nikodem Bernaciak, analityk Centrum Badań i Analiz Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie, w ramach którego postanowił, iż Polska musi uznawać zawarte w innych państwach tzw. małżeństwa jednopłciowe.

– Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można rozpatrywać w dwóch aspektach. W aspekcie politycznym oczywiście wydaje mi się, że jednoznaczną intencją sędziów Trybunału jest narzucenie Polsce uznawania związków jednopłciowych za małżeństwa, ale jest także aspekt prawny. W aspekcie prawnym sędziowie pozostawili Polsce jeszcze trochę pola do działania, tzn. uznali, że Polska ma obowiązek wywodzić skutki prawne ze związków zinstytucjonalizowanych w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej, natomiast hipotetycznie nie musi to być wdrażane poprzez uznawanie ich za małżeństwa, tzn. Polska mogłaby teoretycznie stworzyć techniczny rejestr dostępny dla urzędników, gdzie byłyby rejestrowane związki niebędące małżeństwami zawarte za granicą i wówczas osoby będące w takich związkach mogłyby wywodzić te skutki prawne także w Polsce, natomiast Trybunał stwierdził, że dopóki transkrypcja aktów stanu cywilnego jest jedynym możliwym instrumentem, to Polska ma – według nich – obowiązek dokonywać transkrypcji tych związków w aktach stanu cywilnego. Tutaj już wchodzimy na grunt polityczny – wyjaśnił mec. Nikodem Bernaciak.

Analityk Centrum Badań i Analiz Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris wskazał, że w myśl traktatów unijnych – przede wszystkim art. 51. ust. 3. Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej – wszystkie kwestie związane z prawem rodzinnym wywołujące skutki transgraniczne pozostają w kompetencjach państw członkowskich i jedne państwa członkowskie nie mogą być przegłosowane przez inne.

– Tutaj jest prawo weta. Dwa lata temu Komisja Europejska zaproponowała zmiany tego przepisu traktatowego. To są zmiany traktatowe, przed którymi ostrzegał instytut Ordo Iuris. Opublikowaliśmy na ten temat raport pt. „Po co nam suwerenność”, dostępny na naszej stronie internetowej, natomiast dopóki takie zmiany nie zostały wprowadzone, to Polska i inne państwa członkowskie mają prawo weta, zagwarantowane już na poziomie ratyfikowanej umowy międzynarodowej, jaką jest traktat, w związku z czym sędziowie dokonali tutaj niedozwolonego ideologicznego aktywizmu sędziowskiego i to powinno zostać jednoznacznie potępione – podkreślił prawnik.

W tym kontekście należy przypomnieć, że w polskiej konstytucji małżeństwo jest jednoznacznie zdefiniowane jako związek mężczyzny i kobiety.

– Przede wszystkim małżeństwo jest instytucją prawa naturalnego, która w art. 18. konstytucji jest tylko uznana za definicję obowiązującą, bo po prostu naturalną. Małżeństwo jest związkiem jednej kobiety i jednego mężczyzny i jeżeli jakiekolwiek akty prawne Unii Europejskiej stałyby w sprzeczności z tym przepisem Konstytucji, to oczywiście zasada pierwszeństwa konstytucji znalazłaby tutaj zastosowanie. Przez wiele lat, właściwie przez całe dekady wiele państw członkowskich wywodziło, że ich własna konstytucja ma pierwszeństwo nad jakimikolwiek przepisami prawa unijnego i tutaj Polska wcale nie byłaby wyjątkiem, gdyby również w tym przypadku się na taką zasadę powołała – zwrócił uwagę mec. Nikodem Bernaciak.

Prawnik przypomniał, że Polska przynajmniej trzykrotnie dawała do zrozumienia Unii Europejskiej, że wszelkie kwestie związane z regulacją prawa rodzinnego pozostają wyłącznie w jej gestii – także za czasów poprzednich rządów Donalda Tuska. Premier, odnosząc się do wyroku TSUE, dawał sygnały (choć niejednoznacznie), że jest otwarty na inne rozwiązania niż uznawanie tzw. związków jednopłciowych za małżeństwa. Zatem sprawa nie musi być przesądzona, pomimo tego, że niektóre środowiska i osoby w Polsce – w tym minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek – chciałyby, aby tak było.

Całość rozmowy z mec. Nikodemem Bernaciakiem jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj