fot. ChatGPT

Dr J. Hajdasz: Wejście ustawy DSA w życie oznaczać będzie stworzenie trwałego systemu cenzury prewencyjnej. Decyzja nominata politycznego może skutkować natychmiastowym wyciszeniem głosu obywateli

Musimy pilnie apelować do pana Karola Nawrockiego o zawetowanie tej niebezpiecznej ustawy (DSA – red.). W obecnej sytuacji politycznej to chyba jedyny skuteczny sposób na jej realne zablokowanie. Jest to pośredni sposób wprowadzenia cenzury w internecie na terenie Polski oraz umożliwienie rządzącym politykom ingerowania w publikowane w sieci treści przy wykorzystaniu struktury administracji państwowej. Oznacza to realne ryzyko nadużycia władzy i stworzenie systemu, w którym decyzja nominata politycznego może skutkować natychmiastowym wyciszeniem głosu obywateli. W warunkach demokracji takie rozwiązania stanowią zagrożenie dla równości debaty publicznej i wolności politycznej. Wejście ustawy w życie oznaczać będzie stworzenie trwałego systemu cenzury prewencyjnej – sprzecznego z polską konstytucją oraz normami prawa międzynarodowego – mówiła dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w swoim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, która wdraża w Polsce unijny Akt o usługach cyfrowych (tzw. DSA). Nowe przepisy – według założeń – mają poprawić bezpieczeństwo w sieci. Opozycja alarmuje jednak, że to atak na wolność słowa. Przed ustawą przestrzegała także w swoim felietonie kilka tygodni temu dr Jolanta Hajdasz. Teraz podkreśliła, że niebezpieczeństwo „stało się całkiem realne i jest dosłownie na wyciągnięcie ręki”.

– Musimy pilnie apelować do pana Karola Nawrockiego o zawetowanie tej niebezpiecznej ustawy. W obecnej sytuacji politycznej to chyba jedyny skuteczny sposób na jej realne zablokowanie. Jest to pośredni sposób wprowadzenia cenzury w internecie na terenie Polski oraz umożliwienie rządzącym politykom ingerowania w publikowane w sieci treści przy wykorzystaniu struktury administracji państwowej. Obawiamy się, że do problemów, jakie dziś mamy z wielkimi platformami mediów społecznościowych, dojdą problemy blokowania treści w internecie przez rządzących w danym czasie polityków. Mechanizm nakładania nakazów blokowania dostępu do „nielegalnych treści” jest przykładem nadregulacji wprowadzonej przez polskiego ustawodawcę przy okazji wdrażania prawa europejskiego. Nie nakłada ono na polskie państwo konieczności przyjęcia tak ryzykownych, jak proponowane, rozwiązań prawnych, a mimo to Ministerstwo Cyfryzacji nie chce się z nich wycofać. To nadgorliwość polskich władz, która grozi cenzurą w internecie – oceniła autorka felietonu.

Państwowe organy wykonawcze, takie jak prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej oraz przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, miałyby otrzymać uprawnienie do blokowania dowolnych treści uznanych za nielegalne.

– Oznacza to realne ryzyko nadużycia władzy i stworzenie systemu, w którym decyzja nominata politycznego może skutkować natychmiastowym wyciszeniem głosu obywateli. W warunkach demokracji takie rozwiązania stanowią zagrożenie dla równości debaty publicznej i wolności politycznej. (…) Po wprowadzeniu w życie tej ustawy, zwanej w skrócie DSA, możliwy bowiem będzie następujący scenariusz. Jeśli organizacji, której rząd nada status tzw. sygnalisty, nie spodoba się jakiś nasz wpis, nasza opinia czy nasze stanowisko, zgłosi to do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To on ma mieć te uprawnienia. Urzędnik ma prawo natychmiast wyłączyć nasz wpis czy naszą nieprawomyślną stronę – bez wyroku sądu. (…) Łatwo zauważyć, jak wielką władzę nad naszymi publikacjami będzie miał państwowy urzędnik, czyli przedstawiciel rządzącej akurat wtedy politycznej większości. Może wszystko wyłączyć i zablokować, a my mamy walczyć w sądzie o prawdę i o stwierdzenie, że się pomylił – tłumaczyła prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Autorka felietonu zaznaczyła, że za pomysł wprowadzenia takiej ustawy odpowiada Unia Europejska, natomiast – jak dodała – koalicja rządząca przygotowała projekt, który rozszerza wymogi unijne.

– Projekt ustawy w naszym kraju idzie dalej, niż wymagają tego przepisy unijne. Rządząca koalicja (…) wprowadza rygorystyczne rozwiązania, których nie ma obowiązku wprowadzać. Chyba wszyscy domyślamy się, po co Koalicja Obywatelska to robi. Wybory w 2027 roku to nie jest odległa perspektywa. Już przygotowywane są narzędzia, które mają im ułatwić tę polityczną walkę o następną kadencję. Tymczasem warto pamiętać, iż wprowadzenie mechanizmu blokowania treści pod pretekstem ich nielegalności narusza konstytucyjną wolność słowa ujętą w artykule 54 konstytucji. Przecież już dziś istnieją narzędzia prawne pozwalające na usuwanie treści stanowiących czyn zabroniony, nie potrzeba do tego prewencyjnej cenzury. Ponadto nie do końca jest jasny status wymienionych w projekcie „zaufanych podmiotów sygnalizujących” – zwracała uwagę dr Jolanta Hajdasz.

Zdaniem prezes SDP konieczne jest zagwarantowanie w nowych przepisach pluralizmu i społecznej kontroli nad rozdziałem środków finansowych na ten cel.

Bez tego chyba wszyscy domyślamy się, jakim podmiotom ten rząd przyzna swoje dotacje, a które organizacje nie dostaną ani złotówki. Wejście ustawy w życie oznaczać będzie stworzenie trwałego systemu cenzury prewencyjnej – sprzecznego z polską konstytucją oraz normami prawa międzynarodowego. Apelujmy do prezydenta o zastosowanie wobec tej ustawy prawa weta. Nie ma innego wyjścia, jeśli mamy jeszcze mieć prawo do swobody głoszenia swoich poglądów i opinii w internecie – akcentowała autorka felietonu.

Całość felietonu można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj