[Nasz Dziennik] Rolnicy sprzeciwiają się zakazowi hodowli
Komisja nadzwyczajna ds. ochrony zwierząt od października ma obradować nad projektem zakazującym hodowli zwierząt futerkowych. Projekt ten został złożony w czerwcu zeszłego roku przez 120 posłów z KO, Lewicy i Polski 2050.
W myśl projektu złożonego przez 120 posłów z KO, Lewicy i Polski 2050, przedsiębiorcy mieliby pięć lat na zakończenie hodowli, mogliby także występować z roszczeniami do Skarbu Państwa o odszkodowanie.
Przeciwko likwidacji hodowli są rolnicy. Wskazują oni, że takie postulaty wynikają z unijnej polityki m.in. Zielonego Ładu.
„Uważam, że żadna hodowla, która jest, nie powinna być likwidowana” – mówi Edward Kosmal, wiceprzewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.
„Jesteśmy w ogóle przeciwko jakiemukolwiek zakazowi hodowli. Nie tylko hodowli norek, ale generalnie hodowli, a takie postulaty likwidacji są związane z tym Zielonym Ładem, z tym szaleństwem i tutaj nasze stanowisko jest jednoznaczne” – podkreśla rolnik.
Ocenia, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych będzie miał poważne ekonomiczne konsekwencje nie tylko dla hodowców, ale i dla branż z nią powiązanych.
„Hodowla norek jest ważna jak każda działalność gospodarcza” – dodaje.
Zniszczyć polskie rolnictwo
Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony Zwierząt, Praw Właścicieli Zwierząt oraz Rozwoju Polskiego Rolnictwa, poseł Jarosław Sachajko, zwraca uwagę, że temat hodowli zwierząt futerkowych jest poruszany od wielu lat, a jego przeciwnicy powtarzają te same slogany.
„Przez tyle lat, ile się ten temat wałkuje, to wszyscy już powinni wiedzieć, że te zwierzęta są humanitarnie traktowane w hodowli. Może ktoś kogoś zmanipulował, że ci ludzie już od lat powtarzają te same kłamliwe rzeczy” – wskazuje poseł Jarosław Sachajko.
„Nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć takiego podejścia. Raczej chodzi o to, żeby uderzyć w polską gospodarkę, zniszczyć polskie rolnictwo, ktoś na tym musi zarobić. Nie wiem, czy to firmy, które utylizują odpady mięsne” – spekuluje.
„Dlatego może służby specjalne powinny przebadać ten wątek ekonomiczny, czy czasem nie jest to po to robione, żeby ktoś na tym zarobił, a Polska straciła” – dodaje.
Problem z utylizacją
„Zwierzęta futerkowe są karmione odpadami poubojowymi, co stanowi przede wszystkim o zagospodarowaniu tych odpadów. Jeżeli zniknie hodowla norek, to te odpady będą musiały być gdzieś zutylizowane i znowu firmy poniosą dodatkowe koszty” – wskazuje Edward Kosmal. Zwraca uwagę na to, że firmy, które zajmują się utylizacją odpadów poubojowych, są w większości niepolskie.
Poseł Jarosław Sachajko podkreśla, że jest to bardzo rentowna część hodowli zwierząt.
„Na świecie bardzo dobrze sprzedają się skóry, futra. Ludzie chcą chodzić w naturalnych futrach. I kupują je. Mamy rolników, hodowców, którzy robią to bardzo dobrze. Polskie skóry są poszukiwane na całym świecie, a poszukiwane są dlatego, bo są najwyższej jakości. A jak są najwyższej jakości, to świadczy to właśnie o hodowli. Że ta hodowla jest prowadzona w najlepszych warunkach” – zaznacza poseł.
„To jest przejaw jakiejś ideologii, że zwierzęta są takie same jak ludzie i nie wolno ich zabijać. Chociaż ta sama grupa nie widzi żadnego problemu, żeby zabić człowieka w łonie matki. Rolnictwo ogólnie na świecie jest opłacalne. Natomiast w Europie rolnictwo jest nieopłacalne, ponieważ tutaj jest obecna ideologia, a jednocześnie chce się kupować żywność z krajów Mercosuru, gdzie nie ma żadnych standardów ekologicznych, gdzie wycina się rocznie podobną ilość lasów, ile jest w ogóle w Polsce. I to nie przeszkadza tym ideologom, ale produkcja, opłacalna produkcja w Polsce już jest zła” – zauważa rozmówca „Naszego Dziennika”.
Edward Kosmal wskazuje, że zasadniczo podejmowane są działania na rzecz ograniczenia hodowli.
„Faktycznie w Polsce została zlikwidowana hodowla trzody chlewnej. Nie tak dawno byliśmy producentami około 20 milionów sztuk. Dzisiaj mamy w polskich gospodarstwach, mówię w polskich gospodarstwach, około 2 milionów sztuk, reszta – około 15 milionów – jest przywożona z zagranicy. Mamy ogromne problemy z zagospodarowaniem zboża paszowego. Także mówi się o ograniczeniu hodowli bydła, o ograniczeniu hodowli drobiu. Są to efekty działań pseudoekologów. I niestety rządy Unii Europejskiej ulegają tym trendom. Jest to bardzo złe działanie” – akcentuje Edward Kosmal.
W 2020 r. działało w Polsce 810 ferm zwierząt futerkowych.
Zenon Baranowski/Nasz Dziennik




