fot. PAP Przemysław Piątkowski

R. Mekler: Polski transport stoi w poprzek oligarchii kijowskiej i brukselskiej

Nie decydujemy o naszych relacjach z Ukrainą, bowiem umowa, która została podpisana w czerwcu 2022 roku oddała tę kompetencję do Unii Europejskiej. Decydują o nas ludzie, którzy decydować nie powinni. Generalnie każda decyzja musi zostać poparta większością ministrów transportu z 27 państw europejskich. Jest to sprawa polityczna, nie tyle nawet gospodarcza – mówił Rafał Mekler, prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.

 

Piotr Krzyżankiewicz, prezes Zarządu Niezależnego Forum Pracodawców Transportu – który również wziął udział w programie – zwrócił uwagę, że do tej pory firmy z branży transportowej nie miały żadnych problemów. Rozwijały się, były samowystarczalne, w zasadzie nie potrzebowały żadnej pomocy. Wystarczyło, że były odpowiednie warunki do tego, żeby się rozwijać. W tej chwili wszystko zostało odwrócone i rozwija się kosztem transportowców.

Zaczęło się od wybuchu wojny na Ukrainie i od konieczności zaimplementowania przez Polskę pakietu mobilności. Na samym początku ta cała implementacja nie była dla nas tak odczuwalna. Kurs euro był na tyle korzystny, że byliśmy w stanie dźwigać te wszystkie obciążenia, które zostały na nas nałożone przez Unię Europejską. Ale potem się okazało, że kiedy zaczęliśmy to zgłębiać i sprawdzać, to inne kraje Unii Europejskiej zupełnie inaczej i bardziej liberalnie przyjęły ten pakiet mobilności, więc straciliśmy możliwość konkurowania na rynku Unii Europejskiej. Przy okazji wybuchła wojna i zliberalizowano przepisy dotyczące transportów na Ukrainę i z Ukrainy do Unii Europejskiej, znosząc pozwolenia na transport, które były wydawane wcześniej i dopuszczając na rynek wszystkie ukraińskie firmy transportowe, które mogły śmiało poruszać się po rynku Unii Europejskiej i zabierać nasze ładunki – mówił.

Rafał Mekler, prezes Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu zauważył, że jeżeli chodzi o Ukrainę i relacje z Ukrainą na polu transportu, to mamy do czynienia z analogiczną sytuacją jak w rolnictwie.

Nie decydujemy o naszych relacjach z Ukrainą, bowiem umowa, która została podpisana w czerwcu 2022 roku oddała tę kompetencję do Unii Europejskiej. Decydują o nas ludzie, którzy decydować nie powinni. Generalnie każda decyzja musi zostać poparta większością ministrów transportu z 27 państw europejskich. Jest to sprawa polityczna, nie tyle nawet gospodarcza – podkreślił.

Jak dodał gość programu „Rozmowy niedokończone” polski transport i roszczenia polskiego transportu do tego, żeby odzyskać sterowność na polu transportu stoją w poprzek oligarchii brukselskiej i kijowskiej.

W Unii Europejskiej mamy do czynienia ze sztucznym podnoszeniem kosztów. Mamy ETS, przeróżne rzeczy związane z Zielonym Ładem, drożejący prąd, media. Więc widzimy, że sztucznie winduje się koszt wyprodukowania danego produktu albo usługi. Z drugiej strony na Ukrainę przyjeżdża bardzo wiele koncernów, które budują tam fabryki. Chociażby Unilever wybudował w Białej Cerkwi pod Kijowem fabrykę. I teraz co się wydarzy? Zakończy się wojna. Ukraina oczywiście będzie zwolniona z ceł, bo musi się odbudować, to jest oczywiste. Cała produkcja zostanie przeniesiona na Ukrainę, będzie wjeżdżała do Unii Europejskiej i w Unii Europejskiej będzie sprzedawana po cenach, które będą uwzględniały obciążenia unijne. Ukraina otrzymała ogromne przywileje właśnie z racji tych wielkich konsorcjów, Tam gospodarka na pewno będzie się rozwijała, ale kosztem polskiej gospodarki – zaznaczył  Piotr Krzyżankiewicz.

W Polsce przewoźnicy zamykają firmy, a tymczasem Litwini dokupują sprzęt. Dlaczego? – pytał Rafał Mekler.

Dlatego, że ich rząd rozumie potrzebę posiadania własnej silnej branży transportowej. Branża transportowa to jest branża strategiczna. W przypadku wybuchu wojny, kogo my mamy zmobilizować? Litewskie, niemieckie czy ukraińskie ciągniki? Przecież one wszystkie się rozpierzchną w momencie, kiedy w Polsce nastąpi jakikolwiek atak. To my, jako przewoźnicy, mamy obowiązek odstawić swoje samochody w dobrym stanie do WKU i udostępnić je armii. My te samochody katalogujemy, przekazujemy informacje na bieżąco i to są bardzo kluczowe rzeczy dla obronności kraju – mówił.

U nas ideologizmy biorą górę. Nikt nie potrafi liczyć. Mamy trochę dyletantów w niektórych sektorach rządowych. I ci ludzie tak naprawdę kompletnie nie znają się na tym, na czym powinni się znać – stwierdził Piotr Krzyżankiewicz.

radiomaryja.pl

drukuj