Dr J. Hajdasz: Debaty sprawiły, że monotonna kampania wyborcza nabrała wyrazu. Chyba do większości z nas dotarło, jak ważne to będą wybory
Jeśli media publiczne i prywatne świadczyły nieodpłatnie tak wielkie usługi finansowe sztabowi Rafała Trzaskowskiego, to sytuacja pod względem prawnym jest naprawdę jednoznaczna i wyjątkowo trudna dla obozu rządzącego i mediów publicznych w likwidacji. Jest to nielegalne finansowanie kampanii wyborczej, a więc zasadniczy powód do odebrania danej partii subwencji – mówiła dr Jolanta Hajdasz, prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, komentując w swoim felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja debatę w Końskich organizowaną przez TVP, TVN i Polsat. Dziennikarka odniosła się też do innych debat, zauważając, że wszystkie one sprawiły, iż kampania nabrała wyrazu i uświadomiła Polakom wagę nadchodzących wyborów.
Zdaniem dr Jolanty Hajdasz minione dni w kontekście trwającej kampanii wyborczej to tzw. gamechanger, czyli coś, co „gwałtownie zmienia okoliczności sytuacji i wpływa na zmianę dotychczasowego postępowania w jakimś zakresie”. Tym czynnikiem były trzy debaty prezydenckie.
– One sprawiły, że monotonna kampania wyborcza nabrała wyrazu i że chyba do większości z nas dotarło, jak ważne to będą wybory i jak ważny będzie w nich głos każdego z nas – podkreśliła felietonistka Radia Maryja.
Pierwsza z debat, na rynku w Końskich (tam, gdzie podobno wygrywa się wybory), zorganizowana była przez Telewizję Republika. Oprócz niej w roli gospodarzy wystąpili dziennikarze dwóch innych konserwatywnych stacji – wPolsce24 oraz Telewizji Trwam.
– To dzięki tym mediom i dzięki publikowanym w nim informacjom mamy poczucie, że żyjemy w wolnym kraju, dzięki nim dowiadujemy się o tym, co dzieje się wokół nas. To bardzo ważne, żeby codzienną, wpisaną w działania mediów rywalizację odłożyć dzisiaj na boczny tor i solidarnie działać razem w imię wyższych racji. Wielka radość, gdy widzi się, że rozumieją to nasze prawicowe media. Na przeciwległym biegunie są trzy wielkie telewizje [TVP, TVN i Polsat – radiomaryja.pl], które zgodziły się zadawać pytania w debacie organizowanej przez sztab Rafała Trzaskowskiego. One są – obok wspieranego przez siebie kandydata – największymi przegranymi tych debat. Ich debata także odbyła się w Końskich – mówiła dr Jolanta Hajdasz.
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła uwagę, że druga debata w Końskich odbyła się z pogwałceniem prawa.
– Tę kontrowersyjną debatę najpierw organizowała telewizja publiczna w likwidacji. Dziś już wiemy że dotarło do jej szefów, że robiąc to, złamali wszelkie istniejące przepisy, więc wersja na dziś jest taka , że tę debatę (…) organizował sztab Rafała Trzaskowskiego. To również łamie prawo, ponieważ telewizję publiczną obowiązują rygorystyczne przepisy i miała ona obowiązek chociażby zaznaczyć planszami przed i po programie, że sfinansowano to ze środków konkretnego komitetu wyborczego. Tego nie zrobiono, a więc mamy do czynienia z nielegalnym finansowaniem kampanii jednego kandydata. Oczywiście trzeba postawić pytania o bardzo istotny w tym wypadku „szczegół”, czyli o pieniądze. Ile sztab kandydata Platformy Obywatelskiej zapłacił za trzygodzinną audycję na żywo na antenach trzech dużych stacji telewizyjnych, i czy na takie same warunki może liczyć dziś sztab jakiegokolwiek innego kandydata? Na ten koszt składa się minimum koszt wynajmu sali, budowy scenografii i oświetlenia, koszt wynajęcia sprzętu i realizacji telewizyjnej oraz ochrony. Jeśli to impreza komercyjna, to koszty są bardzo wysokie, co najmniej [w wysokości – radiomaryja.pl] kilkuset tysięcy złotych. Te faktury powinny być jawne i opublikowane przed wyborami – podkreślała dziennikarka.
Ważną kwestią jest także to, od kogo wynagrodzenie pobierali dziennikarze zadający pytania na tej debacie – czy płacił im Komitet Wyborczy Rafała Trzaskowskiego, ich telewizje (co byłoby nielegalnym wspieraniem finansowo kampanii tego kandydata), czy może świadczyli oni swoje usługi nieodpłatnie, stając się w ten sposób wolontariuszami w sztabie kandydata Koalicji Obywatelskiej.
– Jeśli media publiczne i prywatne świadczyły nieodpłatnie tak wielkie usługi finansowe jednemu sztabowi, to sytuacja pod względem prawnym jest naprawdę jednoznaczna i wyjątkowo trudna dla obozu rządzącego i mediów publicznych w likwidacji. Jest to nielegalne finansowanie kampanii wyborczej, a więc zasadniczy powód do odebrania danej partii subwencji, czyli środków finansowych, z których te partie się utrzymują. Rząd Donalda Tuska ten właśnie przepis wykorzystał w tym roku, by bezprawnie, ale skutecznie pozbawić Prawo i Sprawiedliwość środków na prowadzenie kampanii. Jeśli więc żyjemy w państwie prawa, to Państwowa Komisja Wyborcza i sądy muszą być konsekwentne, a Platformie trudno będzie obronić swój własny komitet i własną partię. „Kto mieczem wojuje, od miecza ginie” – chciałoby się powiedzieć – zaznaczyła felietonistka.
Dziennikarka zwróciła uwagę, że w debatach, w których nieobecny był Rafał Trzaskowski, można było zauważyć dużą kulturę i merytorykę rozmowy pomimo sporej rozpiętości ideowej kandydatów, a oni sami po debacie odpowiadali na wszystkie pytania dziennikarzy. Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej natomiast ucieka przed dziennikarzami i chowa się za plecami wynajętych ochroniarzy, którzy to traktują przedstawicieli mediów „brutalnie i obcesowo”. Zdaniem prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich takie metody „świadczą o wyjątkowo słabej kondycji psychicznej i o całkowitym braku empatii, braku umiejętności bycia kimś, kto łączy i potrafi sytuować się ponad podziałami politycznymi”. To właśnie powinny być cechy kogoś, kto ma sprawować urząd prezydenta.
Całości felietonu dr Jolanty Hajdasz można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl




