M. Woś po odrzuceniu przez sąd wniosku o areszt dla Z. Ziobry: Teraz ta śmieszna pseudokomisja ds. Pegasusa powinna się rozwiązać i oddać pieniądze
Nie mogło być innej decyzji sądu. Teraz ta śmieszna komisja – pseudokomisja – na czele z panią Sroką, z panem Zembaczyńskim, z panem Trelą, powinna się rozwiązać, przestać działać i oddać pieniądze, bo już ponad trzy miliony złotych kosztuje wyjaśnianie jakiejś afery, kiedy nie ma żadnych afer – mówił w poniedziałkowym „Polskim punkcie widzenia” Michał Woś, poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości, komentując decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie o odrzuceniu wystosowanego przez nielegalną komisję ds. Pegasusa wniosku o areszt dla Zbigniewa Ziobry.
[Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na trzydziestodniowy areszt dla posła Zbigniewa Ziobry z Prawa i Sprawiedliwości]. Wniosek o areszt dla byłego ministra sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego wystosowała nielegalna komisja śledcza ds. Pegasusa.
– Nie mogło być innej decyzji sądu. Teraz ta śmieszna komisja, pseudokomisja na czele z panią Sroką, z panem Zembaczyńskim, z panem Trelą, powinna się rozwiązać, przestać działać i oddać pieniądze, bo już ponad trzy miliony złotych kosztuje wyjaśnianie jakiejś afery, kiedy nie ma żadnych afer (…). Rzeczywiście sąd – nawet ten bodnarowski sąd, ten ustawiony sąd, ten nieprzychylny prawicy sąd (…) nie był w stanie zadziałać wbrew prawu. Dlaczego? Dlatego, że miliony ludzi widziało, że Zbigniew Ziobro został doprowadzony przed oblicze komisji, iż komisja nie chciała Zbigniewa Ziobry przesłuchać, że komisja chciała politycznego show. Cała Polska widziała, jak się tam łokciami uderzali i mówili: „Szybciej, szybciej, bo zaraz tu wejdzie!” (…). Dobrze, że okien nie było w tej sali, bo by przez okna powyskakiwali ze strachu przed Zbigniewem Ziobrą. Dowodzi to, że to była wyłącznie szopka polityczna, igrzyska Donalda Tuska na potrzeby jego najbardziej rozgrzanego elektoratu – mówił Michał Woś.
Były wiceszef resortu sprawiedliwości wskazał, że aresztowanie świadka w celu przesłuchania jest sytuacją absolutnie nadzwyczajną i stosowaną tylko wówczas, gdy inne metody okazałyby się nieskuteczne. Tak jednak nie było, gdyż Zbigniew Ziobro oddał się w ręce policji, by ta doprowadziła go przed komisję.
– I policja, i Straż Marszałkowska pokazały miażdżące dowody niekompetencji, kompromitacji tej komisji, bo Zbigniew Ziobro po prostu został doprowadzony – podkreślił gość „Polskiego punktu widzenia”.
Sama komisja ds. Pegasusa, podobnie jak reszta nagonki na to oprogramowanie, stanowi działanie na szkodę bezpieczeństwa państwa polskiego.
– Donald Tusk razem z Rosjanami uczestniczył w dezinformacji rosyjskiej, wmawianiu społeczeństwu w całej Europie, że to jest jakiś nielegalny system. Rosjanie stosowali tę dezinformację w Europie po to, żeby ukryć swój udział przy separatystach katalońskich. To wyszło przy tym słynnym szpiegu Pablo Rubcowie vel Gonzalezie (…). Tenże szpieg, który był zatrzymany za naszych czasów w Polsce, miał prawnika, obrońcę (…) który był głównym ekspertem przed komisją w Parlamencie Europejskim badającą sprawy Pegasusa. Oni zohydzali Pegasusa w społeczeństwach europejskich, stosując różnorakie metody (…). Pegasus w Polsce – w całej Polsce, w 40-milionowym kraju – został w ciągu pięciu lat użyty pięćset kilkanaście razy. To oznacza ponad sto przypadków średniorocznie. Był do wyłapywania terrorystów, szpiegów, pedofilów, mafiosów, zbrodni VAT-owskich, tych wszystkich łapówkarzy, ale zawsze o tym decydował sąd. To jest niezwykle istotne. Nawet sędziowie upolitycznieni (…) w wywiadach mówili, że „klepali” Pegasusa – zwrócił uwagę poseł PiS.
Zdaniem polityka Donaldowi Tuskowi zależało na zdyskredytowaniu Pegasusa w oczach sądów jako nielegalnego sposobu pozyskiwania dowodów (w polskim sądownictwie dowody zdobyte za sprawą niedozwolonych środków nie są ważne), by pomóc swojemu partyjnemu koledze, Sławomirowi Nowakowi, który dzięki Pegasusowi został przyłapany na gorącym uczynku z gigantyczną łapówką wynoszącą pięć milionów złotych.
Gdyby Zbigniew Ziobro mógł wypowiedzieć się przed komisją ds. tego oprogramowania, z pewnością przytoczyłby te i wiele innych faktów wyjątkowo niewygodnych dla obecnych rządzących.
Przewodnicząca nielegalnej komisji, poseł Magdalena Sroka z Polskiego Stronnictwa Ludowego, zapowiedziała apelację od decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, dalej brnąc w kompromitację.
– Brną w tą kompromitację, bo uważają, że pan Bodnar im pomoże ustawionymi składami (…). Jestem przekonany, że pani Sroka, pan Zembaczyński czy pan Trela, a przede wszystkim Tusk i Bodnar, liczą na dyspozycyjność sędziów w Sądzie Apelacyjnym, bo już sędziów, którzy byli niepewni politycznie z ich perspektywy, odsunęli od pracy, wrzucili do jakiegoś „getta sądowego”, a sami sprawę losują spośród siebie, czyli spośród „nadzwyczajnej kasty” – ocenił Michał Woś.
Poseł PiS przypomniał, że obecnie nie żyjemy w państwie prawa, ale w kraju, gdzie wola polityczna jest ponad prawem, a dyspozycje Donalda Tuska są silniejsze niż ustawy. Trudno zatem przewidzieć, jakie będą następne działania rządzących wobec Zbigniewa Ziobry.
radiomaryja.pl




