A. Andruszkiewicz: Rządzący chcą sobie przyznać prawo do tego, by decydować, czy w naszym państwie dochodzi do manipulacji wyborczej. Oni chcą wpływać na wyniki, czyli de facto to jest koniec demokracji
W internecie zawsze jest możliwość ingerencji z zewnątrz, to jest naturalne. Pojawia się pytanie, kto będzie definiował, czym jest jakaś zewnętrzna ingerencja oraz jakie narzędzia chce sobie przyznać, aby z nią walczyć? Widzieliśmy, co wydarzyło się ostatnio w Rumunii, gdzie na wniosek jednej z partii, która tworzy Europejską Partię Ludową, wybory zostały anulowane pod pretekstem rzekomej ingerencji zewnętrznej. Wielu ekspertów, którzy analizowali te decyzję, potwierdza, iż nie ma żadnych twardych dowodów na to, że wybory zostały sfałszowane. Rządzący chcą sobie przyznać prawo do tego, żeby decydować o tym, czy w naszym państwie dochodzi do manipulacji wyborczej. Oni chcą wpływać na wyniki, czyli de facto to jest koniec demokracji – mówił Adam Andruszkiewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, szef sztabu internetowego dr. Karola Nawrockiego, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Jego celem ma być ochrona wyborów i zapobieganie dezinformacji. Prawo i Sprawiedliwość obawia się, że tego typu pomysł to kolejny krok rządzących, który wpłynie na wyniki wyborów prezydenckich.
– W internecie zawsze jest możliwość ingerencji z zewnątrz, to jest naturalne. Pojawia się pytanie, kto będzie definiował, czym jest jakaś zewnętrzna ingerencja oraz jakie narzędzia chce sobie przyznać, aby z nią walczyć? Widzieliśmy, co wydarzyło się ostatnio w Rumunii, gdzie na wniosek jednej z partii, która tworzy Europejską Partię Ludową, wybory zostały anulowane pod pretekstem rzekomej ingerencji zewnętrznej. Wielu ekspertów, którzy analizowali te decyzję, potwierdza, iż nie ma żadnych twardych dowodów na to, że wybory zostały sfałszowane. Rządzący chcą sobie przyznać prawo do tego, żeby decydować o tym, czy w naszym państwie dochodzi do manipulacji wyborczej. Oni chcą wpływać na wyniki, czyli de facto to jest koniec demokracji – stwierdził Adam Andruszkiewicz.
Szef sztabu internetowego dr. Karola Nawrockiego zauważył, że pomysł koalicji rządzącej dotyczący tzw. Parasola Wyborczego może być użyty przeciwko opozycji.
– Pomysł sprawia ryzyko, że pod płaszczykiem tzw. monitorowania sieci, na przykład kiedy kampania wyborcza będzie niekorzystna dla kandydata obozu rządzącego, to wówczas mogą pod płaszczykiem ingerencji zewnętrznych albo przywracania sprawiedliwości internetowej wpływać na kampanię wyborczą. W biegu legislacyjnym jest ciągle ustawa, która przyznaje Urzędowi Komunikacji Elektronicznej możliwość usuwania treści wszystkich Polaków w internecie. To jest naprawdę duże zagrożenie i musimy mieć świadomość tego, że wolność słowa jest zagrożona – wskazał poseł PiS.
Rządzący od początku kampanii wyborczej próbują zniszczyć wizerunek dr. Karola Nawrockiego. Ostatnio „Gazeta Wyborcza” w jednym z artykułów pisała, że obywatelski kandydat na prezydenta w 2021 roku – jako szef Muzeum II Wojny Światowej – korzystał z muzealnego pokoju w celach obyczajowych.
Tego typu działania mają na celu zniechęcenie wyborców do oddania głosu na dr. Karola Nawrockiego podczas zbliżających się wyborów prezydenckich.
– To jest obrzydliwa nagonka, są to brednie, które są dzisiaj wyrażane przez samego premiera Donalda Tuska. Niewątpliwie są to metody rodem ze Służby Bezpieczeństwa. Oni walczyli z opozycją w taki sposób, że np. stosowano tezę, iż ktoś wychodzi z domu nie po to, by walczyć o wolną Polskę, ale być może ma jakąś kochankę. Dzisiaj jest ta sama sytuacja. Nikt nie pokazuje dowodów. Jest wypuszczana kłamliwa narracja o obywatelskim kandydacie na prezydenta. Opozycja na początku się z nas śmiała, a z czasem zobaczyli, iż wszędzie, gdzie pojawia się dr Karol Nawrocki, są pełne sale, tłumy ludzi. On świetnie wypada, chce rozmawiać z ludźmi. Teraz rządzący zobaczyli, że taktyka obśmiewania nie przynosi żadnego efektu, więc sięgnęli po cięższe działa. Martwi mnie, iż przez ich zachowanie nie prowadzimy kampanii prezydenckiej opartej o merytorykę. To jest celowa taktyka, ale mam nadzieję, że nie przyniesie żadnego skutku –wyjaśnił Adam Andruszkiewicz.
W sieci pojawił się ostatnio sondaż wskazujący na to, iż dr Karol Nawrocki wygra w drugiej turze wyborów. Sztab wyborczy obywatelskiego kandydata podchodzi do tych informacji bardzo ostrożnie.
– Z jednej strony podchodzimy do tego sondażu z wielką pokorą, bo zwycięża się pokorą i pracą. Przed nami jest jeszcze długi maraton wyborczy i miesiące kampanii. Różne rzeczy na pewno się będą działy, ale mam nadzieję, że 18 maja będziemy się cieszyć z najważniejszego sondażu. Z drugiej strony to pokazuje jedno, że po ponad miesiącu aktywnych działań dr Karol Nawrocki ma szansę wygrać wybory prezydenckie – akcentował gość programu „Polski punt widzenia”.
radiomaryja.pl



