[Jestem w Kościele] Standardy mordowania ludzi
Ministerstwo „Zdrowia” opublikowało dokument, który ma na celu upowszechnienie zabijania dzieci nienarodzonych na niespotykaną dotąd skalę. Nowo przyjęte „standardy mordowania ludzi” (bo inaczej nie da się określić tych wytycznych) łamią nie tylko polskie prawo, ale przede wszystkim są całkowitym podeptaniem godności człowieka.
Pozwolę sobie postawić w tym kontekście dwie, w gruncie rzeczy mało kontrowersyjne tezy. Po pierwsze, lansowaną dziś narrację, jakoby zagrożenie zdrowia psychicznego miałoby być przesłanką do aborcji, można łatwo odwrócić –zabicie swojego dziecka może również zagrozić psychice kobiety, i to dużo bardziej. Po drugie, umożliwienie aborcji w 9 miesiącu ciąży na podstawie zamówionego przez internet kwitka od psychiatry otwiera drogę do legalizacji mordowania noworodków. I to nie są żarty.
Takie postulaty już od dłuższego czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej (w mniejszej mierze dotyczy to na razie Polski), a nawet w czasopismach medycznych. Oto abstrakt jednego z nich, opublikowanego w prestiżowym Journal of Medical Ethics: „Aborcja jest powszechnie akceptowana nawet z powodów, które nie mają nic wspólnego ze zdrowiem płodu. Wykazując, że (1) zarówno płody, jak i noworodki nie mają takiego samego statusu moralnego jak rzeczywiste osoby, (2) fakt, że obie są potencjalnymi osobami, jest moralnie nieistotny i (3) adopcja nie zawsze leży w najlepszym interesie rzeczywistych osób, autorzy twierdzą, że to, co nazywamy „aborcją poporodową” (zabiciem noworodka), powinno być dozwolone we wszystkich przypadkach, w których aborcja jest dozwolona, w tym w przypadkach, w których noworodek nie jest niepełnosprawny”. Trudno zaprzeczyć tej prostej i logicznej konsekwencji.
Nie zapominajmy, że zabijanie nienarodzonych to wielki biznes, który na wieść o ministerialnych standardach mordowania zapewne otwierał szampana. W tym miejscu wspomnę tylko o organizacji „Aborcyjny Dream Team”, która szczyciła się ostatnio przekazaniem szpitalowi w Oleśnicy zestawów do zabijania dzieci nienarodzonych metodą próżniową, polegającą na zassaniu płodu przez swego rodzaju dużą strzykawkę. Polecam zobaczyć tekst na stronie organizacji informujący o tym fakcie, zwłaszcza na dołączoną grafikę. Barbarzyństwo to mało powiedziane.
Działania resortu „zdrowia” to zarazem kolejny etap walki z sumieniem. Jakże prorocze były słowa św. Jana Pawła II z encykliki Centesimus annus: „Autentyczna demokracja możliwa jest tylko w Państwie prawnym i w oparciu o poprawną koncepcję osoby ludzkiej. (…) Dziś zwykło się twierdzić, że filozofią i postawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od zmiennej równowagi politycznej. W związku z tym należy zauważyć, że w sytuacji, w której nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”. W uśmiechniętej Polsce nie tylko nie respektuje się prawa, ale także odbiera się możliwość postępowania w zgodzie z własnym sumieniem.
Pamiętajmy wreszcie o tym, że odbieranie człowieczeństwa (w tym przypadku istotom ludzkim na prenatalnym etapie rozwoju) może się kiedyś obrócić przeciwko tym, którzy dziś mają takie zapędy. Historia, a nawet współczesność zna przecież przypadki dehumanizacji nie tylko ciemnoskórych, Żydów czy niepełnosprawnych, ale także właśnie kobiet, którym rzekomo w Polsce odbiera się jakieś prawa.
Wojciech Grzywacz/radiomaryja.pl



