fot. PAP/Piotr Polak

LM. Udana rehabilitacja Vive, kielczanie rozbili THW Kiel

Piłkarze ręczni PGE Vive Kielce szybko zapomnieli o porażce z Mieszkowem Brześć na inaugurację tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa zareagowali na to wydarzenie w najlepszy możliwy sposób i rozgromili na własnym parkiecie THW Kiel aż 32:21. Bohaterem mistrzów Polski został Karol Bielecki, który rzucał jak za najlepszych lat.


Kielczanie kiepsko zaczęli zmagania w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Szczypiorniści Vive ulegli bowiem przed tygodniem Mieszkowi Brześć 25:28. Od porażki rywalizację w grupie B rozpoczęło również THW Kiel. Niemiecka ekipa przegrała jednak z jednym z faworytów do końcowego triumfu – Paris Saint-Germain (22:25). Dla obu zespołów dwa punkty w dzisiejszym starciu miały więc duże znaczenie.

Po pierwszych minutach rywalizacji obie drużyny miały na koncie po dwa gole. Potem nastąpiła chwilowa niemoc ofensywna, którą skutecznym rzutem przełamał Karol Bielecki. W dalszej fazie mistrzowie Polski powiększyli przewagę, doprowadzając do wyniku 5:2. Goście jednak nie odpuścili i już po kilku kolejnych minutach prowadzenie kielczan było tylko jednobramkowe (6:5).

Od tego momentu zaczął się koncert gry w wykonaniu podopiecznych Tałanta Dujszebajewa. Pięć trafień z rzędu przy zerowych stratach własnych spowodowało, że gospodarze wyraźnie oskoczyli rywalom (11:5). W kolejnych fragmentach Vive dalej imponowało skutecznością, a w dodatku bardzo dobrze bronił Sławomir Szmal. W 29. minucie mistrzowie Polski wygrywali aż 18:9, jednak przyjezdni zdołali nieznacznie zmniejszyć straty. Mimo to pierwsza połowa była popisem kielczan (18:11).

Na początku drugiej części spotkania trwała wymiana rzut za rzut. Oczywiście taki przebieg gry przybliżał do wygranej szczypiornistów Tałanta Dujszebajewa. Obie ekipy nie ustrzegły się błędów własnych, jednak przewaga gospodarzy specjalnie nie topniała (23:17). W dalszej fazie zawodów Vive jeszcze bardziej odskoczyło rywalom dzięki skutecznym kontrom i w 50. minucie prowadziło już 26:17.

W tym momencie Kiel musiało liczyć na cud, aby wywieźć jakiekolwiek punkty z Kielc. Mistrzowie Polski w końcówce nie dali się jednak zaskoczyć. Podłamani Niemcy popełniali kolejne błędy. Faulowali w ataku bądź nie wykorzystywali pozycji rzutowych. Takich problemów nie mieli kielczanie, którzy pewnie wykorzystywali swoje okazje. Ostatecznie podopieczni Tałanta Dujszebajewa wygrali aż 32:21.

Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Vive, z dorobkiem dwóch oczek, awansowało na trzecie miejsce w tabeli grupy B. Kiel natomiast, które nie zdobyło jeszcze punktów, zamyka stawkę. Kolejnym rywalem zespołu z Kielc w Lidze Mistrzów będzie na wyjeździe słoweńskie Celje Pivovarna Lasko (30 września, godz. 19:00).

***

PGE Vive Kielce  THW Kiel 32:21 (18:11)

VIVE: Sławomir Szmal, Filip Ivić – Karol Bielecki 8, Alex Dujszebajew 4, Michał Jurecki 4, Dario Djukić 3, Blaż Janc 3, Mariusz Jurkiewicz 2, Uros Zorman 2, Mateusz Jachlewski 2, Manuel Strlek 1, Krzysztof Lijewski 1, Julen Aguinagalde 1, Dean Bombac 1, Mateusz Kus, Marko Mamić
Karne: 5/6
Kary: 8 minut

THW: Niklas Landin, Andreas Wolff – Rune Dahmke 6, Patrick Wiencek 4, Niclas Ekberg 4, Steffen Weinhold 3, Lukas Nilsson 2, Ole Rahmel 1, Miha Zarabec 1, Christian Dissinger, Christian Zeitz, Emil Frend Ofors, Marko Vujin, Rene Toft Hansen, Sebastian Firnhaber, Nikola Bilyk
Karne: 3/3
Kary: 6 minut

Sport.RIRM

drukuj