fot. wikipedia

Ukraina/ Szef MSZ: nie pasuje nam wizja Mołdawii jako rosyjskiego przyczółka

Ukraina potrzebuje europejskiej i demokratycznej Mołdawii, a nie rosyjskiego przyczółka, który będzie zagrażał ukraińskim interesom – oświadczył w poniedziałek szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin.

Dyplomata poinformował, że w związku z kryzysem politycznym w Mołdawii we wtorek uda się tam jego przedstawiciel Wiktor Kryżaniwski, koordynator działań Ukrainy na rzecz uregulowania sytuacji w Naddniestrzu i specjalista do spraw mołdawskich.

„Niepokoi, że cały czas rośnie możliwość i ryzyko >>dobrych usług<< ze strony graczy zewnętrznych” – skomentował Pawło Klimkin w sieciach społecznościowych.

„Wszyscy bardzo potrzebujemy europejskiej, demokratycznej Mołdawii i zupełnie nie pasuje nam perspektywa nowego rosyjskiego przyczółka, który będzie stwarzał zagrożenie dla ukraińskiego południa” – podkreślił minister.

Wcześniej Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała, że nasiliła działania kontrwywiadowcze przy granicy z Mołdawią, by nie dopuścić do „zagranicznej ingerencji” w tym kraju. SBU oświadczyła, że szczególnie interesują ją „radykalnie nastawieni” obywatele Rosji, którzy mogą podróżować do Mołdawii przez Ukrainę.

W sobotę rywalizujące ze sobą do tej pory prorosyjska Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM) i proeuropejski, antyestablishmentowy Blok Teraz (Acum) zawiązały koalicję i sformowały nowy rząd. Pozbawiły w ten sposób władzy Demokratyczną Partię Mołdawii (PDM) dotychczasowego premiera Pavla Filipa, której przewodzi oligarcha Vladimir Plahotniuc. Partia Demokratyczna utrzymuje, że nowy rząd został powołany nielegalnie, a jej przedstawiciele mówią o „zdradzie” i „puczu”.

W niedzielę Trybunał Konstytucyjny Mołdawii zwolnił prezydenta Igora Dodona z pełnionych obowiązków i mianował Filipa tymczasowym szefem państwa. Następnie Filip podpisał dekrety o rozwiązaniu parlamentu i rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych, które mają się odbyć 6 września.

PAP/RIRM

drukuj