fot. flickr.com

UE naciska ws. przyjmowania uchodźców

Unijny komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos ostrzega, że Unia Europejska ma 10 dni na podjęcie działań ograniczających napływ uchodźców przez granicę grecko-turecką. Jeśli to się nie uda, to „cały system może się załamać”.

Wczoraj spotkali się ministrowie spraw wewnętrznych UE. Szefowie resortów zgodzili się, że trzeba przyśpieszyć wdrażanie planu działań między Unią Europejską a Turcją.

7 marca w Brukseli odbędzie się szczyt z udziałem Turcji ws. kryzysu migracyjnego. Według unijnego komisarza ds. migracji do tego czasu efekty planu muszą być widoczne. „Mamy tylko dziesięć dni (…) To test zderzeniowy dla UE”podkreślił Dimitris Awramopulos.

Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog, odbiera tę wypowiedź, jako instrument nacisku politycznego.

– To wypowiedź, która padła w kontekście nie tyle oczekiwanej akcji, co oczekiwanego turecko-unijnego spotkania, na którym mają zapaść ustalenia. Zważywszy jeszcze na osobę komisarza, czyli Greka, i historycznie skomplikowane relacje turecko-greckie – to wszystko uważam, że tak trzeba ocenić. To sposób powiedzenia przez wysokiego urzędnika unijnego, odpowiedzialnego za kwestie imigracyjne, że odtąd na podjęcie decyzji – nie na ich wdrożenie – pozostało tyle właśnie dni. W tej chwili, pod koniec lutego, nie mamy do czynienia z wysoką falą imigracyjną, oczekujemy jej dopiero na wiosnę – podkreśla Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Turcja zobowiązała się m. in. do poprawy warunków życia uchodźców przebywających na jej terytorium oraz zwalczania gangów przemytników ludzi.

Jak dotąd realizacja planu nie przynosi oczekiwanych efektów, a mniejsza liczba migrantów to skutek głównie złej pogody.

Turcja jest głównym krajem tranzytowym dla imigrantów syryjskich, którzy nielegalnie przedostają się do Grecji, a potem tzw. szlakiem bałkańskim do bogatych krajów Unii Europejskiej.

RIRM

drukuj