[TYLKO U NAS] Prof. Jan Talar: Definicja „śmierci mózgu” powstała na bazie kilkudziesięcioletniej niewiedzy

O „śmierci mózgu”, wybudzaniu ze śpiączki i konwencji harwardzkiej w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenach Radia Maryja i TV Trwam mówił prof. n. med. Jan Talar, chirurg, specjalista rehabilitacji, ekspert w wybudzaniu ze śpiączki.

Gość „Rozmów niedokończonych” przekonywał, że definicja tzw. śmierci mózgu powstała „na bazie wypaczonej, światowej, kilkudziesięcioletniej niewiedzy” oraz dążeń do uzyskiwania ludzkich narządów.

– Sprawa zaczęła się w 1906 roku, kiedy Cajal powiedział, że w momencie zakończenia okresu rozwojowego, mózg pozostaje niezmienny, ulega degeneracji, lecz nigdy regeneracji. Od tej pory zaczęto traktować uszkodzenia mózgu jako coś nieodwracalnego, coś, czego nie warto leczyć. Nie pomogło piękne odkrycie prof. Jerzego Konarskiego, Polaka, który odkrył plastyczność mózgu. To właśnie to zjawisko powoduje, że mózg uszkodzony, w określonych warunkach przywraca swoją funkcję – tłumaczył prof. Jan Talar.

Jak tłumaczył, konwencja harwardzka, która leżała u podstaw pojęcia „śmierci mózgu” powstała dla stworzenia „legalności czynów nielegalnych – pobierania narządów do przeszczepów”.

– Przyjrzyjmy się przez chwilę konwencji harwardzkiej: „Naszym naczelnym zadaniem jest definicja nieodwracalnej śpiączki jako nowe kryterium śmierci”. Dlaczego ona powstała? Dlatego, że przestarzałe kryteria śmierci powodują kontrowersje w pozyskiwaniu narządów do przeszczepów. I właśnie tu zaczyna się początek definicji właśnie tej „śmierci mózgu” – podkreślał.

Prof. Jan Talar. wskazał, że nie można rozpoznać nieodwracalnego uszkodzenia mózgu, w czasie 24 godzin. Jak zaznaczył, w 1975 roku leczył młodego pacjenta, Bogdana, który doznał ciężkiego urazu głowy i „miał wszystkie objawy, które mogły upoważnić do rozpoznania śmierci mózgowej”. Po 50 dniach chłopak odzyskał przytomność.

– Żeby dać temu dowód, ożenił się, ma żonę, ma dzieci, wnuczki, prowadzi gospodarstwo rolne. Jest samodzielny, jeździ traktorem, kombajnem. Dlatego też warto by się zastanowić dlaczego powstała konwencja harwardzka – powiedział profesor.

Gość „Rozmów niedokończonych” wskazał, że wspomniana konwencja spowodowała, że na całym świecie zaczęto ją naśladować, tworząc własne dokumenty upoważniające do rozpoznawania „śmierci mózgu” i do pobierania narządów do przeszczepów. W Polsce pierwszy taki dokument pojawił się w 1976 r.

– Potem w 1984, potem w 1990, 1994, 1996 i 2007. Zastanówmy się, co dały te polskie dokumenty rozpoznawania i stwierdzania „śmierci mózgu”. Nie były ustawami, a więc nie były źródłem prawa – art. 87 naszej konstytucji. Naruszały zagadnienia prawnej ochrony życia; pozwoliły uznawać chorych za będących w „śmierci mózgowej”; pozwoliły pobierać narządy do przeszczepów. Ale jeszcze jedna rzecz, która wyszła, to to, że zmieniły się postawy etyczne niektórych lekarzy. Życie nie miało już aż takiej wielkiej wartości – mówił w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenach  Radia Maryja i TV Trwam prof. n. med. Jan Talar.

RIRM

drukuj