[TYLKO U NAS] S. Michalkiewicz: Niektórzy od nienawiści „zwolnieni są urzędowo”

Kto jest nienawistnikiem? To proste, jak budowa cepa: każdy, kto się z nami nie zgadza. „Z nami” – to znaczy ze zdrową częścią ludzkości, która jest od nienawiści wolna. A skąd wiemy, że jest wolna? To też proste. Stąd, że posłusznie słucha się osobistości, a nawet społeczności, które od nienawiści zostały zwolnione urzędowo i raz na zawsze – ironizował red. Stanisław Michalkiewicz w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam.

Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy, w wywiadzie prowadzonym przez red. Jarosława Kuźniara po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, wskazała, że: „Jesteśmy na jakimś rozstaju; albo wybierzemy dobro, albo jakieś podkręcanie”.

– Skoro jednak zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza spotkało się z powszechnym potępieniem i nawet Światowy Kongres Żydów wyraził z tego powodu swoje zaniepokojenie, to znaczy, że poruszone zostały wszelkie możliwe moce. W takiej sytuacji nie ma rady; trzeba będzie wybrać dobro. Toteż nie można się dziwić, że wstrząśnięci obywatele spontanicznie zamanifestowali swoją nienawiść do nienawiści, ale to przecież dopiero początek. Wiadomo bowiem, że nienawiść jest praźródłem wszelkiego zła i wszystkich paroksyzmów, jakimi wstrząsany jest świat, więc już samo to wystarczy, by pryncypialnie ją znienawidzić. Gdybyśmy tak wyeliminowali ze świata nienawiść, to od razu stałby się on lepszy, a w tej sytuacji wybór jest oczywisty: żadnego „podkręcania”, tylko dobro, czyli – nieubłagana walka z nienawiścią – mówił publicysta.

Jak właściwie walczyć z tą nienawiścią? – pytał felietonista Radia Maryja i TV Trwam.

– Skoro już padł rozkaz, by rozpocząć nieubłaganą walkę z nienawiścią, musimy się do tego zabrać rozważnie i umiejętnie (…). Warto w takim razie zwrócić uwagę, że nienawiść nie unosi się w powietrzu na podobieństwo smogu czy dwutlenku węgla, z którymi zresztą też trzeba walczyć – tylko jest emanacją, żeby nie powiedzieć – wydzieliną produkowaną przez nienawistników. Skoro tak, to nie ma co walczyć z objawami, tylko trzeba skoncentrować się na przyczynach. Zwróciła na to uwagę również pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, zeznając panu red. Kuźniarowi, że jest zwolenniczką karania nienawistników – nie żeby zaraz jakoś surowo czy okrutnie – niemniej jednak. Ale – powiedzmy sobie szczerze – skoro w interesie powszechnego dobra nienawiść musi zniknąć, to im wcześniej to nastąpi, tym lepiej – powiedział Stanisław Michalkiewicz.

Nie ma zatem żadnego powodu, by w tej walce stosować jakieś półśrodki, tylko trzeba od razu chwycić byka za rogi – zaznaczył redaktor.

– Rozumiała to doskonale małżonka Nelsona Mandeli, pani Mandelina i kiedy na przełomie lat 80-tych i 90-tych Afrykański Kongres Narodowy przystąpił do walki ze znienawidzonymi Zulusami z ruchu Inkatha, pani Mandelina schwytanym nienawistnikom zakładała na szyje płonące opony samochodowe. W rezultacie nienawiść zaczęła znikać, jakby ręką odjął, a niektórzy odżegnywali się od wszelkiej nienawiści zanim jeszcze założono im oponę. Zatem w walce z nienawiścią mamy już pewne doświadczenia, w dodatku całkowicie zgodne z rewolucyjną teorią. Rewolucyjna teoria bowiem głosi, że „by człowiek był człowieka bratem, trzeba go wpierw przećwiczyć batem!”. Skoro zatem mamy wybrać dobro, to – powtarzam – nie ma co czekać, ani czegokolwiek „podkręcać” – cokolwiek miałoby to znaczyć – tylko – po pierwsze – nieubłaganym palcem wskazać nienawistników, a po drugie – zdecydowanie się z nimi rozprawić. To też jest zgodne z rewolucyjną teorią, która głosi, że „by można było ludzkość zbawić, trzeba się najpierw z nią rozprawić, bo tylko z morza krwi i męczarń, narodzi się przecudna tęcza” – podkreślił.

W tej sytuacji, gdy program walki ze znienawidzoną nienawiścią mamy już gotowy, trzeba tylko zlokalizować nienawistników, najlepiej w ich własnym, nienawistnym legowisku – zwrócił uwagę publicysta.

– A kto jest nienawistnikiem? To proste, jak budowa cepa: każdy, kto się z nami nie zgadza. „Z nami” – to znaczy ze zdrową częścią ludzkości, która jest od nienawiści wolna. A skąd wiemy, że jest wolna? To też proste. Stąd, że posłusznie słucha się osobistości, a nawet społeczności, które od nienawiści zostały zwolnione urzędowo i raz na zawsze. Skoro zatem zręby rewolucyjnej teorii walki z nienawiścią zostały już, co prawda szkicowo, niemniej jednak nakreślone, to pora przejść do następnej fazy, czyli rewolucyjnej praktyki. Akurat mamy rok wyborczy, więc byłoby karygodnym zaniedbaniem, gdyby walka z nienawiścią nie została włączona do programów wszystkich ugrupowań pragnących służyć powszechnemu dobru – ironizował Stanisław Michalkiewicz.

RIRM

drukuj