[TYLKO U NAS] K. Godek o bierności polityków wobec projektu „Zatrzymaj aborcję”: To test na moralność – lojalność wobec szefa czy życie dzieci?

Jesteśmy w takiej sytuacji, że z jednej strony jest taka niechęć do uchwalenia tego projektu ze strony rządzących, (…) a z drugiej strony na szali mamy życie dzieci – mówiła we wtorek na antenie Telewizji Trwam w programie „Polski punkt widzenia” Kaja Godek, prezes Fundacji Życie i Rodzina.

Jak wynika z informacji podawanych w mediach i wypowiedzi polityków Zjednoczonej Prawicy, m.in. wicepremiera Jarosława Gowina, rząd nie zajmie się projektem „Zatrzymaj aborcję” do końca obecnej kadencji.

Kaja Godek stwierdziła, że „politycy robią różne rzeczy i sprawdzają nasze reakcje”. Ja się spotykam z przekazem, żebyśmy już nic nie robili, że tu już nic nie będzie, przestańcie w ogóle o tym mówić, ale my nie przestaniemy o tym mówić, bo giną dzieci – dodała.

– My jesteśmy w przestrzeni publicznej głosem tych dzieci. Wszyscy ludzie, którzy podpisali się pod projektem, ci wszyscy ludzie, którzy w tej chwili robią akcję w terenie i przypominają posłom, że ten projekt leży i czeka na uchwalenie – oni nie zostaną spacyfikowani przez polecenie zaprzestania obrony życia. To absolutnie tak nie działa – zaznaczyła.

Gość Telewizji Trwam wskazała, że jest to także „test na moralność” dla polityków PiS.

– Jesteśmy w takiej sytuacji, że z jednej strony jest taka niechęć do uchwalenia tego projektu ze strony rządzących, (…) a z drugiej strony na szali mamy życie dzieci. Teraz jest wybór pomiędzy lojalnością wobec szefa, a życiem dzieci i koniecznością obrony życia tak długo, jak to życie jest odbierane niewinnym ludziom. To jest bardzo ważny wybór moralny – mówiła.

Czy projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” jest skomplikowany? Nie. Ta ustawa składa się bodajże ze 129 słów. To jest pięć linijek. W tej sytuacji długie dyskusje nie mają sensu – akcentowała prezes Fundacji Życie i Rodzina.

– Ten projekt trafił także do podkomisji, która ma się zajmować tylko i wyłącznie tym projektem, ale ona nie jest nikomu potrzebna. Ja się zastanawiam, nad czym tu dyskutować. Giną ludzie. To tak, jakby ktoś topił się w basenie, a my zamiast go ratować, siedlibyśmy na brzegu i dyskutowalibyśmy, czy go ratować i jak go ratować – powiedziała.

Kaja Godek odniosła się również do opinii, według której politycy PiS nie zajmują się wspomnianym projektem, ponieważ chcą się uchronić od ewentualnego spadku poparcia w przyszłych wyborach. Ja myślę, że zamiast poruszać się w sferze przewidywania czy jakiegoś wróżenia przyszłości, to my powinniśmy patrzeć na fakty – podkreśliła.

– Wybory do parlamentu obecnej kadencji były 24 października 2015 r., a 11 września, czyli dosłownie 6 tyg. wcześniej, wszyscy posłowie PiS, obecni na sali plenarnej, głosowali za projektem całkowicie zakazującym aborcję. Dokładnie na taki PiS zagłosowali wyborcy w rekordowej liczbie – przypomniała.

Ludzie idą do wyborów i wiedzą, że oprócz tego, iż jest to wybór polityczny, to jest także wybór moralny – wskazała.

– Biorąc pod uwagę program wyborczy – w programie PiS jest obrona życia – to człowiek idzie do urny i wybiera (…) ten, który mu pasuje. Ale na końcu zadaje sobie jeszcze pytanie: a co z moralnością? Jeżeli partia rokuje dobrze w tym obszarze, to można zagłosować z czystym sumieniem, jeżeli nie rokuje, no to się nie da zagłosować, nawet jeżeli są inne osiągnięcia i inne postulaty, z którymi się zgadzam. Dlatego w mojej ocenie jest strzelaniem sobie w stopę sytuacja, kiedy politycy nie uchwalają ochrony życia i tłumaczą to tym, że muszą wygrać wybory. Będzie dokładnie przeciwnie – mówiła Kaja Godek.

RIRM

drukuj