fot. facebook.com/Łukasz Kister

[TYLKO U NAS] Dr Ł. Kister: Ostatnie wydarzenia w Sejmie pokazują jak żałosny jest poziom bezpieczeństwa i zarządzania nim w obiektach ochranianych przez Straż Marszałkowską

To wszystko, co od miesięcy dzieje się w Sejmie pokazuje jak żałosny jest poziom bezpieczeństwa i zarządzania tym bezpieczeństwem w obiektach ochranianych przez Straż Marszałkowską – powiedział w rozmowie z Redakcją Portalu Radia Maryja dr Łukasz Kister, ekspert ds. bezpieczeństwa. Odniósł się w ten sposób do funkcjonowania Straży Marszałkowskiej, która nie potrafi odpowiednio zabezpieczyć bezpieczeństwa Sejmu podczas protestu przeciwko zmianom w sądownictwie.

W ubiegłym tygodniu przed gmachem Sejmu rozpoczął się strajk. Protestujący wyrażają swoje niezadowolenie w związku ze zmianami w sądownictwie. Podczas trwania protestu dochodzi jednak do wielu niepokojących incydentów – na ścianie Sejmu wymalowano napis „Czas na sąd”, a jedna z posłanek totalnej opozycji w bagażniku samochodu wwiozła na jego teren dwóch strajkujących. Te działania w pełni oddają nieskuteczność działań, mającej dbać o bezpieczeństwo, Straży Marszałkowskiej.

– Nie mam wiedzy i nie jestem w stanie jednoznacznie potwierdzić, dlaczego tak, a nie inaczej, funkcjonuje Straż Marszałkowska; dlaczego funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej, na czele z szefem tej służby, nie wykonują swoich podstawowych zadań, których celem jest zapewnienie ochrony osób i mienia na obszarze Sejmu i Senatu. To element, który powinien zostać jak najszybciej wyjaśniony, bo – jak pokazują ostatnie miesiące – Straż Marszałkowska nie radzi sobie z najprostszymi zadaniami, jakie są w ochronie osób i mienia, a więc kontrolą osób, pojazdów i przedmiotów, które znajdują się na terenie chronionym; wejść i wyjść; wnoszenia i wynoszenia; wjeżdżania i wyjeżdżania – wskazał dr Łukasz Kister.

– To jest podstawowy element, który ma służyć zapewnieniu bezpieczeństwa. Gdy nie wiemy, kto wszedł na teren chroniony i co wniósł, to jak możemy mówić o zapewnieniu bezpieczeństwa? Jeżeli nie posiadamy tej niezbędnej wiedzy, jaka jest potrzebna, dla właściwego zarządzania ryzykiem dla danego obszaru, to trudno o późniejsze reakcje, co widać w każdych, ponawiającej się w ostatnich miesiącach, sytuacjach kryzysowych na terenie Sejmu i Senatu – dodał.

Kluczową kwestią w drodze do zmian jest zauważenie problemu przez polityków, o których bezpieczeństwo w tej sytuacji chodzi, a także zmiany personalne w Straży Marszałkowskiej.

– Jedynym sposobem na poprawę tej sytuacji jest zmiana mentalności osób ochranianych tak, żeby one zrozumiały, że działania służb bezpieczeństwa w naszym kraju są nakierowane na ich bezpieczeństwo, a nie własne widzimisię. Drugi element to zmiany personalne i organizacyjne w Straży Marszałkowskiej, która  – jak widać – nie uczy się na błędach i nie radzi sobie ze swoimi zadaniami. Nic nie idzie w kierunku jakiejkolwiek profesjonalizacji tej służby, która dostała nowe uprawnienia; ma własną ustawę, a mimo to jej działania przypominają najgorszą firmę ochroniarską, jaką można sobie wyobrazić – podkreślił dr Łukasz Kister.

– To jest coś, na co politycy nie powinni przyzwalać, bo słabość Straży Marszałkowskiej, jej bierność działania naruszające standardy bezpieczeństwa, to zagrożenie dla nich samych. To politycy, zarówno rządzący, ale też opozycyjni, powinni jak najszybciej wymusić zmiany w tym zakresie – dodał.

Politycy nie podejmują jednak żadnych działań mających na celu poprawę sytuacji.

– Brak realnych działań ze strony Straży Marszałkowskiej, marszałka Sejmu, polityków wszystkich opcji, doprowadza do eskalacji zagrożeń na terenie parlamentu. To jest coś niedopuszczalnego. Coś, co w realnej perspektywie może doprowadzić do rzeczywistego wystąpienia skutków o charakterze nieprzewidywalnym. Bo tak naprawdę nie wiedząc, jak zachowa się Straż Marszałkowska, jak zachowają się politycy i wszyscy ci, którzy przebywają w obiektach sejmowych, nie wiemy też, jakie skutki mogą wywołać ich nieodpowiedzialne działania, które mają na celu zakłócenie funkcjonowania państwa polskiego – zauważył.

Służba Marszałkowska ma wystarczające uprawnienia do tego, by opanować sytuację. Jej problemem są ludzie, którzy nie potrafią wykonać swoich podstawowych obowiązków.

– Straż Marszałkowska nie powinna otrzymać już żadnych nowych uprawnień. Powinno się natomiast wymusić na Straży Marszałkowskiej i szefie tej służby wykonywanie zadań wynikających z ustawy o Straży Marszałkowskiej. To coś niebywałego, że ta służba nie wykonuje swoich zadań, dopuszcza się czynów, które mogą stanowić przestępstwo niedopełnienia obowiązków. To kuriozalne, że ta służba nie wykonuje swoich podstawowych działań ochronnych takich jak kontrolowanie osób wchodzących, pojazdów wjeżdżających i przedmiotów wnoszonych na teren obiektu. Więc po co im dodatkowe uprawnienia i sprzęt, skoro nie chce im się realizować podstawowych obowiązków? – zaznaczył dr Łukasz Kister.

Nieumiejętne zarządzanie Strażą Marszałkowską na „górze” prowadzi do sytuacji, w której strażnicy odpowiedzialni za wykonywanie poleceń nie czują się wystarczająco zmotywowani do wykonywania działań postawionych przed służbą.

– Moim zdaniem jest to kwestia kierownictwa tej służby. Jeśli kierownictwo będzie wymagało, wymuszało, kontrolowało i nadzorowało działania funkcjonariuszy, to nie będzie tam miejsca dla tych, którzy swoimi umyślnymi lub nieumyślnymi działaniami nie realizują zadań postawionych przed tą służbą. To od szefa tej służby zależy, jak będzie sprawowana ochrona obiektów parlamentarnych. Nie ma tutaj dyskusji, czy ten czy inny funkcjonariusz nie wykonuje swoich obowiązków. Jeżeli nie wykonuje, to powinny być wyciągnięte wobec niego konsekwencje. A jak widać – Straż Marszałkowska od kilku miesięcy w ogóle nie wykonuje swojej funkcji, narażając wszystkie osoby przebywające na terenie parlamentu na zagrożenie dla ich życia i zdrowia – powiedział ekspert ds. bezpieczeństwa.

Kluczem do zmiany sytuacji są zmiany personalne.

– Powinno dojść do dużej zmiany jakościowej i mentalnościowej Straży Marszałkowskiej. Nie może być tak, że osoba, która odchodzi z BOR-u jako ten, który rozpoczynał swoją karierę w Nadwiślańskich Jednostkach Wojskowych MSW, kieruje teraz służbą odpowiedzialną za bezpieczeństwo najważniejszego organu państwa demokratycznego. To coś, co nie powinno mieć miejsca. A jak widać, bez względu na jego przeszłość, nie radzi sobie z zadaniami, które są przed nim postawione. To wszystko, co od miesięcy dzieje się w Sejmie pokazuje jak żałosny jest poziom bezpieczeństwa i zarządzania tym bezpieczeństwem w obiektach ochranianych przez Straż Marszałkowską – podsumował dr Łukasz Kister.

RIRM

drukuj