fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] B. Kownacki o zwolnieniu pracownika IKEI: W mojej ocenie mamy do czynienia z naruszeniem praw pracowniczych i Kodeksu pracy

Zgodnie z Kodeksem pracy pracownik jest zobowiązany do świadczenia określonej pracy. Jeżeli np. pracuje w firmie, która produkuje meble, to on jest zobowiązany do tego, żeby rzetelnie te meble produkować, żeby one się nie rozpadały. (…) Jeżeli on się zatrudnia w stosunku pracy bardzo określonym – on ze swojej istoty ma świadczyć pracę, a nie zajmować się czymś innym. Jeżeli on zostaje z tego tytułu zwolniony, to w mojej ocenie –mamy naruszenie praw pracowniczych, Kodeksu pracy – mówił w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam poseł PiS Bartosz Kownacki.

Pod koniec czerwca polskiego pracownika szwedzkiej firmy IKEA zwolniono z pracy z powodu sprzeciwu wobec zmuszania pracowników sklepu do propagowania ruchu LGBT i ideologii gender. Pan Tomasz na wewnętrznym forum sklepu umieścił wpis, w  którym zacytował  fragmenty Starego i Nowego Testamentu potępiające czyny homoseksualne oraz sianie zgorszenia [więcej]

Bartosz Kownacki w kontekście tej sprawy zwrócił uwagę na postępowanie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.

– Jeżeli chodzi o sprawę IKEI, (…) RPO powiedział, że on przyjrzy się tej sprawie, bo takie jest zadanie rzecznika, on musi zbadać, jakie są przepisy. Powiedziałbym, że prawnie zachował się prawidłowo – on musi zobaczyć, jak był zawiązany stosunek pracy, jakie były obowiązki pracownika, o co tam tak naprawdę chodziło, co on zamieścił, czego nie zamieścił i on się tej sprawie przyjrzy. Powiedziałbym, że zachował się bardzo powściągliwie, rzetelnie pracujący prawnik, który wie, że najpierw trzeba ocenić materiał dowodowy (…) i później wyciąga wnioski. Ale już w sprawie, która dotyczyła Torunia – rozmieszczenia plakatów Matki Boskiej – to bez oceny, jakie instytucje zareagowały, dlaczego zareagowały, jakie są podstawy (…) od razu wydał osąd, że to jest zagrożenie praw i wolności. Od razu wiedział. Tak nie może funkcjonować bezstronny, obiektywny RPO, instytucja, która ma bronić wszystkich obywateli – akcentował poseł PiS.

W ocenie adwokata zwolnienie z pracy pracownika IKEI za sprzeciw wobec popierania ideologii LGBT narusza prawa pracownicze oraz Prawo pracy, ponieważ – jak tłumaczył – pracownik z tytułu umowy o pracę ma zajmować się wykonywaniem swoich obowiązków, a nie innymi rzeczami.

– Zgodnie z Kodeksem pracy (oczywiście, mogą być różnego rodzaju uregulowania) pracownik jest zobowiązany do świadczenia określonej pracy. Jeżeli np. pracuje w firmie, która produkuje meble, to on jest zobowiązany do tego, żeby rzetelnie te meble produkować, żeby one się nie rozpadały. (…) Gdyby był zatrudniony np. w organizacji, która zajmuje się pomocą osobom LGBT i zawarł umowę o pracę, że będzie np. prowadził prelekcje z tego tytułu, to on musiałby to wykonywać. Ale jeżeli on się zatrudnia w stosunku pracy bardzo określonym – on ze swojej istoty ma świadczyć pracę, a nie zajmować się czymś innym. Jeżeli on zostaje z tego tytułu zwolniony, to w mojej ocenie – mam nadzieję, że PRO się temu przyjrzy; przygląda się temu również prokuratura z tego, co wiemy – po pierwsze mamy naruszenie praw pracowniczych, Kodeksu pracy. (…) W mojej ocenie sytuacja, w której byłby zapis, że pracownik ma w sposób aktywny promować taką czy inną ideologię, byłoby nie tylko naruszeniem przepisów prawa pracy, ale także przepisów Prawa karnego – wyjaśnił gość „Rozmów niedokończonych”.

Bartosz Kownacki zaznaczył, że w Europie dochodzi do zjawiska, które polega na tym, że firmy, które nie popierają pewnych standardów tzw. postępowych, będą sprowadzane margines. W Polsce przykładem takich działań są zapisy zawarte w karcie LGBT+, którą podpisał prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

– Słynna karta LGBT, (…) która bardzo często jest omawiana w kontekście szkół (…) W tym dokumencie, w punkcie 4, jest napisane: „współpraca z pracodawcami przyjaznymi dla osób LBGT, w tym w szczególności z tzw. tęczowymi sieciami pracowniczymi”. Co to oznacza? To może oznaczać, że np. jak jest firma budowlana albo firma meblarska, która mówi: ja mam bardzo jasne przekonania religijne, jestem osoba wierzącą – co kto robi w domu, to jest jego prywatna sprawa – nie chcę, żeby u mnie tego kwestie były poruszane, bo ludzie u mnie zajmują się pracą (…) może zostać w przyszłości wykluczona dlatego, że nie promuje tych tęczowych związków, dlatego że nie jest w tej sieci tęczowej. Do tego te duże zachodnie korporacje zmierzają i – jak widać – też samorządy w Polsce zaczynają do tego zmierzać – podkreślił polityk.

RIRM

drukuj