fot. PAP/EPA

Trwa fala antyrządowych protestów w Iranie

W Iranie trwa fala antyrządowych protestów. Demonstracje, których powodem są rosnące bezrobocie, korupcja i podwyżki cen podstawowych produktów spożywczych – trwają w Iranie od 28 grudnia ubiegłego roku. Wielu uczestników protestów kwestionuje też słuszność irańskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie.

Według najnowszych danych w dotychczasowych demonstracjach zginęło co najmniej 21 osób. Od soboty irańska policja aresztowała ok. 450 uczestników demonstracji. 90 proc. z nich stanowiły osoby w wieku poniżej 25 lat.

Wczoraj irański rząd zablokował także aplikację Telegram służącą do szyfrowanej komunikacji przez internet oraz należący do Facebooka serwis społecznościowej Instagram.

Dr Łukasz Fyderek, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, zwraca uwagę, że obecne protesty przypominają wydarzenia tzw. arabskiej wiosny z lat 2010 – 2013.

– Po pierwsze, charakteryzuje je to, że nie są skupione tylko w dużych miastach, ale dochodzi do nich na terenie całego kraju. Cecha druga – nie mają także jasnego przywódcy. To upodabnia te protesty do protestów arabskiej wiosny (…). W mojej ocenie, jest za wcześnie, by mówić o nowej rewolucji irańskiej. Jest to ruch protestu, który może zostać stłumiony. Miejmy świadomość, że w Iranie toczy się wielka debata nad przyszłością kraju, częścią tej debaty były widoczne ostatnio napięcia pomiędzy prezydentem i najwyższym przywódcą. Można powiedzieć, że prezydent zaakceptował czy też udzielił moralnego wsparcia protestującym – zaznacza Łukasz Fyderek.

W sprawie wydarzeń w Iranie głos zabrali także przedstawiciele innych państw świata. Swoje zaniepokojenie wyraziły m.in. władze Turcji, Wielkiej Brytanii oraz Niemiec.

Z kolei doradca prezydenta USA Donalda Trumpa Kellyanne Conway zapowiedziała możliwość zaostrzenia sankcji wobec Iranu, jeśli władze w Teheranie nadal będą używać przemocy do tłumienia protestów.

RIRM

drukuj