fot. sxc.hu

„Solidarność” chce umów terminowych do 24 miesięcy

NSZZ „Solidarność” postuluje maksymalnie 24-miesięczne zatrudnianie na czas określony. Resort pracy chce, aby okres ten wynosił 33 miesiące. Wcześniej pracodawcy proponowali, by okres trwania umów terminowych nie przekraczał czterech lat.

Solidarność wskazuje, że niewłaściwy jest zapis projektu pozostawiający otwartym katalog umów o pracę na czas określony, co może być sprzeczne z unijną dyrektywą. NSZZ „Solidarność” negatywnie ocenia również możliwość dłuższego zatrudnienia, gdy firma ma swoje okresowe potrzeby.

Zmiany te są przede wszystkim pokłosiem skargi NSZZ „Solidarność” do Komisji Europejskiej – mówi Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność”. Zaznacza on również, że zmiany – choć idą w dobrym kierunku – to są zbyt małe i nie wszystkie do zaakceptowania.

– Po pierwsze 33 miesiące – maksymalny czas trwania umowy na czas określony. Jeżeli dołożymy do tego okres próbny, to okazuje się, że przez 3 lata taki pracownik może być określony w sposób okresowy. Uważamy, że wszystko razem powinno wynosić nie dłużej niż 24 miesiące. Druga istotna rzecz, to dość niepokojący „katalog wyłączeń”, czyli różnego rodzaju prace, które byłyby wyłączone z tych ograniczeń. To jest taka furtka do omijania tych przepisów, które zamierza się wprowadzić. Może to skutkować tym, że ta ochrona pracowników faktycznie będzie fikcyjna. Do tego dochodzi niepokojące określenie: „szczególne powody” uzasadniałyby, że pracodawca może wydłużyć umowę w sytuacji, gdy nie jest to zdefiniowane – wylicza Marek Lewandowski.

Na opinie w ramach konsultacji społecznych do projektu zmian Kodeksu pracy resort czeka do 21 listopada. Projekt ograniczenia umów terminowych przygotowywany w resorcie pracy ma trafić do Sejmu najpóźniej w I kwartale 2015.

W marcu 2014 r. Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że dwutygodniowy okres wypowiedzenia dla umów terminowych bez względu na długość zatrudnienia jest dyskryminujący.

RIRM

drukuj