fot. PAP/Tomasz Gzell

Śledztwo ws. mięsa z nielegalnej ubojni w Polsce

Do czternastu państw Unii Europejskiej trafiło mięso z nielegalnej ubojni w Polsce. Czy pochodziło z chorych krów? Tego nie wiadomo. Przed eksportem na pewno nie zostało zbadane przez weterynarza. Teraz zostało wycofywane, a prokuratura wszczęła śledztwo.

Prawie osiemset kilogramów krowiego mięsa z nielegalnej ubojni w Polsce trafiło do Francji.

– To straszne oszustwo; oszustwo gospodarcze; oszustwo sanitarne w polskiej rzeźni – grzmiał Didier Guillaume, minister rolnictwa Francji.

Mięso z nielegalnej ubojni w Ostrowi Mazowieckiej trafiło łącznie aż do czternastu europejskich państw. W sprawę zaangażowała się już Komisja Europejska.

– Trwa audyt z Komisji Europejskiej. Przyjechały dwie osoby, które audytują, sprawdzają nadzór weterynaryjny, jaki jest sprawowany w naszym kraju – mówił Paweł Niemczuk, Główny Lekarz Weterynarii.

Audyt Komisji Europejskiej potrwa do piątku.

Poseł Piotr Apel z Kukiz’15 odpowiedzialnością za incydent obarczył samego ministra rolnictwa.

– Ministerstwo Rolnictwa utrzymuje ten patologiczny stan. Jest pięć różnych inspekcji zamiast jednej, która będzie jasno brać odpowiedzialność za tego typu zdarzenia – mówił poseł.

Platforma Obywatelska poszła krok dalej, oczekując dymisji ministra.

– Oczekujemy, że pan premier podziękuje panu Ardanowskiemu za tę, w cudzysłowie, pracę, którą wykonuje i sam zajmie się Ministerstwem Rolnictwa, bo jak widać, kadry są tam tak słabe, że nie ma kto poważnie zajmować się tym resortem – akcentował poseł Sławomir Neumann.

Sprawa jest poważna, bo Polska jest jednym z największych eksporterów wołowego mięsa. To rynek wart półtora miliarda euro. Dziś zagrożony przez jeden, nielegalny incydent.

– Trafiła się czarna owca, która popsuła nasz wizerunek – podkreślił Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

Nie ma pewności, czy mięso pochodziło z chorych krów. Nie było jedynie przebadane przez weterynarza – i to główny problem. Jak zaznaczył minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, obecnie wyolbrzymiany.

– I grozi wizerunkowi, już nie tylko mięsa z Polski, ale także wizerunkowi polskiej żywności na świecie – wskazywał szef resortu rolnictwa.

Do podobnych przypadków dochodziło już nie jeden raz, także w innych państwach Unii Europejskiej.

– W tym roku taki przypadek wystąpił w Wielkiej Brytanii w ubojni owiec. W październiku 2018 roku podobny incydent odnotowano w Niemczech, gdzie został znaleziony nielegalny ubój bydła, rzecz nie została zamknięta – przypomniał Główny Lekarz Weterynarii.

W Inspekcji Weterynaryjnej już odbył się audyt, a w najbliższych dniach ruszy kontrola w terenie. Jednocześnie sprawa nielegalnego uboju została skierowana do prokuratury. Resort rolnictwa chce podjąć działania, które naprawią reputację polskiej żywności.

– Między innymi postulowane absolutne zero tolerancji dla jakichkolwiek patologii i przestępstw, które w tym obszarze miałyby mieć miejsce – zarówno kary więzienia dla właścicieli zakładów, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, jak również zakaz wykonywania zawodu przez lekarzy weterynarii, którzy braliby udział w tego typu procederach – zapowiedział minister Jan Krzysztof Ardanowski.

Lekarz weterynarii w powiecie Ostrowi Mazowieckiej został już zwolniony z pracy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj