fot. PAP/EPA

Kolejne kraje, w tym Polska, popierają Juana Guaido

Dwanaście krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, uznało Juana Guaido, za tymczasowego prezydenta Wenezueli. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani wzywa pozostałe państwa członkowskie do uczynienia tego samego kroku. Stanowisko całej Unii Europejskiej w tej sprawie zablokowały Włochy. Nicolas Maduro odrzucił wezwanie krajów Unii do rozpisania nowych wyborów. 

Polska, Hiszpania, Francja, Wielka Brytania, Szwecja, Portugalia, Austria, Dania, Łotwa, Niemcy, Holandia i Litwa uznały Juana Guaido, za tymczasowego prezydenta Wenezueli. Minister Jacek Czaputowicz przekazał, że wcześniej toczyły się rozmowy o tym, czy w sprawie Wenezueli będzie to stanowisko całej UE czy pewnej grupy krajów członkowskich

– Wygląda na to, że konsensusu nie udało się osiągnąć. W związku z tym, państwa będą wydawać takie deklaracje. My, tak jak zapowiedziałem, uznajemy pana Guaido za tymczasowego prezydenta Wenezueli – podkreślił minister.

Również inni europejscy politycy chcą zmian w Wenezueli.

– Pełna demokracja oznacza priorytetowe traktowanie praw człowieka, pluralizm polityczny, brak więźniów politycznych w Wenezueli, a także wolne i przejrzyste wybory. Wenezuela jest bratem i ukochanym krajem, który może liczyć na Hiszpanię w tym kluczowym momencie – mówił Pedro Sanchez, premier Hiszpanii.

Przewodniczący europarlamentu Antonio Tajani dziękował wszystkim krajom UE, które uznały Juana Guaido za tymczasowego prezydenta i wzywa pozostałe państwa członkowskie do uczynienia tego samego kroku.

– Parlament Europejski jest pierwszą instytucją europejską, która uznaje Juana Guaido za tymczasowego przywódcę i poprosimy państwa członkowskie i wysoką przedstawiciel Federikę Mogherini, aby zrobiły to tak szybko, jak to możliwe, aby zapewnić, że mamy silne, wyjątkowe, europejskie stanowisko – wskazywał Antonio Tajani.

W niedzielę upłynęło ośmiodniowe ultimatum w sprawie rozpisania nowych wyborów, które pod adresem Caracas wystosowało kilka krajów UE.

– Nie akceptujemy niczyjego ultimatum. To tak, jakbym powiedział Unii Europejskiej: „Daję wam siedem dni na uznanie Republiki Katalonii, a jeśli tego nie zrobicie, podejmiemy kroki” – powiedział Nicolas Maduro, który ostrzegł również prezydenta USA Donalda Trumpa przed „powtórką z Wietnamu” dla Amerykanów, jeśli Waszyngton zdecyduje się usunąć go z urzędu. Będzie to, jak zaznaczył Nicolas Maduro, „brudny imperialistyczny spisek”.

Tymczasem, jak podkreślają eksperci, to właśnie rządy Maduro i jego poprzednika Chaveza zrujnowały kraj gospodarczo.

– Hugo Chavez – poprzedni prezydent – i Nicolas Maduro stworzyli i kontynuują system wynikający z ideologii marksistowskiej, swoistego socjalizmu opartego o rabunkową eksploatację bogactw naturalnych kraju – ocenił historyk prof. Tadeusz Marczak z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Przyszłość Wenezueli uzależniona jest od postawy armii. Obecnie nie można wykluczyć żadnego scenariusza.

– Kryzys polityczny może się przekształcić na przykład w wojnę domową. Amerykańskie oddziały są już na granicy z Kolumbią. Może mieć miejsce interwencja amerykańska – powiedział politolog dr Marceli Burdelski.

Wcześniej amerykański prezydent powiedział, że wysłanie amerykańskich wojsk do pogrążonej w kryzysie politycznym Wenezueli „jest opcją”. Nicolasa Maduro popierają Rosja, Chiny, Turcja i Kuba.

TV Trwam News/RIRM

drukuj