fot. fot. wikipedia

Relacje polsko-ukraińskie w obliczu prawdy historycznej

Ukraina blokuje ekshumację polskich żołnierzy i cywilów za wschodnią granicą, w tym także ofiar Rzezi Wołyńskiej. Jako warunek postawiono legalizację pomników UPA na terytorium naszego kraju, a na to nie może zgodzić się polski rząd. Za wschodnią granicą głośnym echem odbiły się słowa szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego: z Banderą do Europy nie wejdziecie. Sygnały werbalne to jednak za mało. Władze państwowe nie objęły bowiem swoim patronatem tegorocznych uroczystości upamiętniających ofiary Rzezi Wołyńskiej organizowanych przez środowiska kresowe.

Jeszcze w tym roku Biuro Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej miało rozpocząć ekshumację polskich żołnierzy i cywilów na terytorium Ukrainy. Prace poszukiwawcze zablokowała druga strona, jako warunek zaporowy stawiając legalizację pomników UPA w Polsce.

Banderyzm wciąż jest główną osią ukraińskiej polityki historycznej. Środowiska, które próbują gloryfikować zbrodniczą ideologią, są bardzo aktywne – tłumaczy historyk dr Lucyna Kulińska.

– Powinniśmy natychmiast uchwalić uchwałę, mówiącą o tym, że na terenie Polski wszelkiego rodzaju działania na rzecz uczczenia OUN, UPA, które nobilitują byłych morderców Polaków, są niedopuszczalne – mówiła dr Lucyna Kulińska.

Taka ustawa do Sejmu trafiła, a jej autorami są politycy Kukiz’15. Wciąż jest jednak blokowana przez większość parlamentarną i Platformę Obywatelską.

– My w tej chwili poświęcamy pamięć setek tysięcy ludzi tylko po to, żeby pomniki Bandery były wznoszone, więc mamy tutaj pewien rozjazd. W zamian za to przypominam, że nie znaczymy nic w regulowaniu kwestii ukraińskich – powiedział poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi.

Polska dyplomacja głośno potępia zbrodniczą ideologię banderyzmu. Szerokim echem na Ukrainie odbiły się słowa ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, który w rozmowie z jednym z tygodników jasno podkreślił: Z Banderą do Europy nie wejdziecie. Wcześniej te same słowa padły z ust Jarosława Kaczyńskiego – przypomina wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.

– Jeżeli nie padną szczere słowa przepraszam i zadośćuczynienia za zbrodnię ludobójstwa, jakiej ich rodacy dopuścili się na naszych rodakach, dopóty Ukraina nie będzie w pełni demokratyczna, dopóty Ukraina nie będzie w pełni suwerenna – komentował wicemarszałek Sejmu.

Jak ocenia dr Lucyna Kulińska, polska dyplomacja nie może ograniczać się jedynie do sygnałów werbalnych, potrzebne są bardziej zdecydowane działania. Tym bardziej, że w ideologię banderyzmu wpisują się także władze państwowe Ukrainy.

– Najbliższe obchody lwowskie banderstadt będą się już odbywały przy pełnym wsparciu władz ukraińskich, czyli zarówno pan Poroszenko, jak i pan Wiatrowycz i władze lokalne będą w tym wszystkim uczestniczyły – podkreśliła dr Lucyna Kulińska.

Już teraz polski rząd napotyka na ostry opór ze strony ukraińskich historyków. Przewodniczący ukraińskiego IPN-u Wołodymyr Wiatrowycz nie tylko podważa prawdę o ludobójstwie na Wołyniu, ale także dopuszcza się prowokacji. Jedną z nich był skandaliczny fotomontaż, w którym na jednym zdjęciu obok prezydenta Andrzeja Dudę umieszczono zbrodniarza, dowódcę UPA Romana Szuchewycza.

Opublikowany przez Volodymyr Viatrovych na 30 czerwca 2017

– Ukraina buduje swoją tożsamość niestety na najgorszych tradycjach II wojny światowej – zaznaczył Marek Sawicki, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W ocenie Platformy Obywatelskiej Polska odwraca się jednak plecami do Ukrainy w momencie, kiedy jej suwerenność jest zagrożona. Poseł Rafał Grupiński twierdzi, że nieprzypadkowo forsowana przez rząd idea Trójmorza omija Ukrainę.

– Jak ktoś obraca się tyłem do Ukrainy i nie chce wspierać jej w Europie, nie pomaga jej, jeśli chodzi o zbliżanie się do Unii Europejskiej, proszę się nie dziwić, że bywają takie, zupełnie nieodpowiedzialne i niewłaściwe reakcje części środowisk politycznych Ukrainy – zwrócił uwagę poseł Platformy Obywatelskiej Rafał Grupiński.

Jednak relacje budowane nie na prawdzie, a doraźnych interesach politycznych, będą nietrwałe – podkreśla wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.

– Agresja Rosji na integralną Ukrainę poprzez aneksję Krymu nie upoważnia nikogo do tego, żeby gloryfikować ukraińskich zbrodniarzy z czasów II wojny światowej czy z lat następnych po tej wojnie – dodał wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński.

Władze państwowe nie objęły jednak patronatem tegorocznych uroczystości upamiętniających ofiary Rzezi Wołyńskiej – przypomina dr Lucyna Kulińska.

– Ludzie muszą zbierać pieniądze sami, bo nie dostają pieniędzy na organizację ani konferencję, o czym to świadczy? Świadczy o tym, że banderyzm i ludzi, którzy chcą bronić tego banderyzmu mają zdecydowanie za dużo do powiedzenia w Polsce – podkreśliła politolog dr Lucyna Kulińska.

Tymczasem nie o zemstę, a o pamięć i przyznanie się do winy apelują ci, którzy przeżyli dramat Rzezi Wołyńskiej. Na oczach pani Czesławy Bednarczyk banderowcy zamordowali jej matkę. Zbrodniarzom wybaczyła po latach, bez wiary w Boga byłoby to jednak niemożliwe.

– Nastąpiło coś cudownego, że w sercu spadła ta nienawiść, ten ból do tych banderowców, ale chciałabym tylko jedno, żeby oni powiedzieli przepraszam, jesteśmy winni, przebaczcie nam, tyle tylko bym chciała – mówiła Czesława Bednarczyk, ocalała z Rzezi Wołyńskiej.

Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 roku. Właśnie wtedy środowiska kresowe chcą upamiętnienia swoich przodków. Na skutek zbrodni ukraińskich nacjonalistów wymordowanych zostało nawet 120 tys. Polaków.

TV Trwam News/RIRM

drukuj