fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Reformy w służbie zdrowia

Od 1 lipca w służbie zdrowia ma zacząć obowiązywać tzw. sieć szpitali. Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że głównym celem zmian jest dobro pacjenta. Inaczej do sprawy podchodzą samorządy, które gorączkowo przymierzają się do reformy.

Projekt o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wprowadzający rozwiązania w zakresie utworzenia tak zwanej sieci szpitali to jeden z kluczowych projektów Ministerstwa Zdrowia i ministra Konstantego Radziwiłła.

– W połowie roku wejdzie w życie ustawa o sieci szpitali, która z jednej strony zabezpiecza byt szpitali publicznych, które stanowią główny trzon zabezpieczenia szpitalnego polskich obywateli, ale jednocześnie tworzy cały szereg mechanizmów lepszej opieki nad pacjentami nie tylko w szpitalu, ale także po szpitalu – zaznacza minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Zgodnie z projektem sieć szpitali ma być finansowana z budżetu państwa.

– Chodzi o to, aby 91 procent środków, które dzisiaj znajdują się w  Narodowym Funduszu Zdrowia, a następnie będą się znajdowały w innej jednostce, która będzie tymi pieniędzmi zarządzała, żeby te 91 procent trafiło do szpitali tych, które rzeczywiście wykonują najważniejsze świadczenia dla Polaków – mówi profesor Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski.

Pozostałe szpitale, które nie trafią do tzw. sieci szpitali, aby leczyć w ramach kontraktów z NFZ będą musiały przejść procedurę konkursową. Projekt szpitali popiera NSZZ „Solidarność”.

– Ten program nie tylko upodmiotowił pacjenta, czyli zwiększa jego rolę w systemie, ale zwiększa również odpowiedzialność państwa, nadzór nad organizacją tego systemu i dostrzega pracowników, czyli to, o co związki zawodowe w sposób szczególny zabiegają – zauważa Maria Ochman.

Niepokoi jednak tempo procedowania nad ustawą – projekt już dawno powinien być uchwalony, wskazuje Maria Ochman przewodniczącą Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. Jak podkreśla, zwlekanie z przyjęciem ustawy służy tylko i wyłącznie prywatnemu biznesowi.

– Ja mogę się tylko spodziewać, jakie są naciski, ale rząd i PiS, który szedł z tym programem do wyborów powinien podjąć decyzję – czy żyjemy w państwie dla wybranych, gdzie biznes wybiera rodzynki z ciasta, czy państwo przejmuje odpowiedzialność za lecznictwo szpitalne, ale również za prywatne gabinety, o których w ogóle się nie mówi, a które dzięki ministrowi Radziwłłowi trzy razy dostały podwyżkę w sytuacji kiedy szpitale są na tym samym poziomie finansowania – podkreśla Maria Ochman.

Ustawą w przyszłym tygodniu zajmie się rząd.

TV Trwam News/RIRM

drukuj