fot. PAP/EPA

Przyszłość stosunków UE z Wielką Brytanią ponownie tematem dyskusji na forum PE

Europosłowie dyskutowali w Strasburgu nad stanowiskiem w sprawie możliwych ram dla przyszłych stosunków Unii Europejskiej z Wielką Brytanią po Brexicie. Głosowanie w tej sprawie zaplanowano na środę.

W ślad za referendum w sprawie Brexitu i zgłoszeniu przez Zjednoczone Królestwo zamiaru wyjścia z Unii Europejskiej toczą się negocjacje dotyczące umowy o wystąpieniu ze Wspólnoty.

Ramy przyszłych stosunków na linii Wielka Brytania-Unia Europejska były przedmiotem wtorkowej dyskusji w Parlamencie Europejskim.

– Potrzebujemy być wolni – po to głosowaliśmy za Brexitem, by mieć własną politykę handlową, by prowadzić nasze własne relacje handlowe – mówił „ojciec” Brexitu Nigel Farage.

Zdaniem europosła Olafa Henkla, to, co najtrudniejsze w negocjacjach z Wielką Brytanią jeszcze się nie zaczęło.

– Według mnie, dzisiaj w PE można było zaobserwować podczas debaty, że większość mówców – z wyjątkiem tych Brytyjczyków, którzy opowiadają się za Brexitem – zdaje sobie sprawę, że sytuacja obu stron nie wygląda dobrze. Wczoraj niemiecka gazeta opublikowała statystki, które mówią o tym, że Brexit będzie kosztował Wielką Brytanię 32 miliardy euro. Z kolei Unię Europejską – 37 miliardów euro – oznajmił niemiecki polityk.

W opinii wielu Brexit nie jest problemem Wielkiej Brytanii. To już problem europejski – zwraca uwagę europoseł Raymond Finch z Wielkiej Brytanii.

– Powinniśmy się traktować jako przyjaciele, jako sąsiedzi i partnerzy. Jednakże w mojej ocenie, Unia Europejska próbuje szantażować Wielką Brytanię i proponuje nam niekorzystne porozumienie. UE próbuje powstrzymać inne kraje członkowskie przed wyjściem z jej struktur – stwierdził Raymond Finch.

Wśród powodów wyjścia ze Wspólnoty, Wielka Brytania wielokrotnie podnosiła problem hegemonii Niemiec w Europie, a także braku przejrzystości w unijnych strukturach. Przykładów tego jest wiele, chociażby kontrowersyjny wybór Martina Selmayra na sekretarza generalnego Komisji Europejskiej. Awansu dokonał – zresztą w tempie ekspresowym – sam szef KE Jean-Claude Juncker, o czym przypomina europoseł prof. Mirosław Piotrowski.

– Nie jest tutaj krytykowany Martin Selmayr jako osoba, bo przecież przedstawiany jest jako wybitny federalista i osoba bardzo upolityczniona, lecz tryb w jakim go powołano. To, w jaki sposób dokonał tego Jean-Claude Juncker, który w przyszłym roku czy za półtora roku ma się żegnać ze stanowiskiem, dało paliwa nowej generacji osobom, które krytycznie patrzą na UE i twierdzą, że instytucja ta jest nieprzejrzysta – powiedział prof. Mirosław Piotrowski.

 TV Trwam News/RIRM

drukuj