fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Przedłużą się prace IPN w dawnym areszcie gestapo, NKWD i UB w Płocku

Przedłużą się prace IPN w poszukiwaniu śladów pozostawionych przez więźniów w byłym areszcie gestapo, NKWD i UB w Płocku. Dotąd odkryto tam kilkadziesiąt inskrypcji na ścianach cel, gdzie w latach 1945-49 więzieni byli żołnierze antykomunistycznego podziemia. 

„Myślę, że w tym miejscu dobrze widać sens powołania takiej instytucji jak IPN i efekty jej działania” – powiedział prezes Instytutu dr Łukasz Kamiński, który w czwartek zwiedził podziemia dawnego płockiego aresztu śledczego gestapo, NKWD i UB.

Jak przyznał prezes IPN, budynek dawnego płockiego aresztu gestapo, NKWD i UB jest miejscem szczególnym, gdyż – jak się okazało – przetrwało tam wiele śladów po przetrzymywanych więźniach. „Te piwnice mają naprawdę wyjątkowy charakter. Wyjątkowość ta polega na tym, że w bardzo niewielu z tych setek miejsc zbrodni z lat 40. i 50. XX w. zachowały się napisy i inskrypcje wykonane rękami więźniów. A trzeba pamiętać, że odchodzą już ostatni świadkowie, ludzie, którzy byli w tych miejscach przetrzymywani. Dlatego każdy z tych śladów, który pozostawili, musi być pieczołowicie chroniony” – zaznaczył Kamiński.

Budynek, znajdujący się w centrum Płocka przy ul. 1 Maja, to kamienica wybudowana ok. 1905 r. W 1941 r. budynek zajęło gestapo, a po zakończeniu wojny – NKWD i UB. Potem była tam siedziba MO i SB. W ostatnich latach nieruchomość należała do policji, która opuściła ją w 2014 r. po wybudowaniu nowej płockiej komendy. IPN zaczął tam prace w marcu, planując wówczas ich zakończenie w maju. Wiadomo już, że badania przedłużą się.

„Przed nami jeszcze dużo pracy, także dokumentacyjnej. Do zbadania pozostała duża część budynku, w tym część pomieszczeń w piwnicach, które zostały zagruzowane w latach 60. i 70. XX w. oraz podwórze. Mamy informacje, że mogą się tam znajdować miejsca pochówku. Byłyby to badania z wykorzystaniem georadaru. Trudno obecnie ocenić, jak długo wszystkie te prace potrwają” – powiedział szef prac Jacek Pawłowicz, historyk IPN.

Przyznał, że w trakcie dotychczasowych badań odkryto kilkadziesiąt rysunków i napisów pozostawionych w celach przez więźniów. Wśród inskrypcji znaleziono m.in. zapisane daty, w tym z 1941 r. oraz z lat 1945-46, a także pełne nazwiska, jak np. „Zanecka” czy „Eugeniusz Nowak Kanigowo”. Pod tynkiem znaleziono też napisy wykonane prawdopodobnie ołówkiem kopiowym.

„W piwnicach odkryliśmy również karcer, niskie, wąskie pomieszczenie, w której człowiek mógł przebywać jedynie kucając. Znaleźliśmy +celę kobiecą”, która nazwaliśmy tak, ponieważ zachowały się tam wyryte w tynku nazwiska kobiet. Odsłoniliśmy też miejsce po dawnej bramie prowadzącej na dziedziniec aresztu, a w jej wnętrzu zakratowane okno, prowadzące do jakiegoś pomieszczenia. Mamy relacje o innych pomieszczeniach, których na razie nie zlokalizowaliśmy. Nie wiemy, co tam jest. Będziemy to sprawdzać” – powiedział Pawłowicz.

Powołując się na relacje byłych więźniów aresztu Pawłowicz dodał, że cele były tam nieoświetlone, bez prycz, pokryte błotem, gdyż nie było posadzki, a w każdej przetrzymywano do kilkunastu osób, tylko w bieliźnie. „Lata 1945-46 to najstraszniejszy czas dla tego miejsca. Wyobrażenie o tym, co tu się działo, daje relacja jednego z żołnierzy AK, który spędził w celi tego aresztu dziesięć dni. Potem został przewieziony do więzienia i wspominał, że różnica była taka, jakby +znalazł się w niebie+” – oświadczył historyk IPN.

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski zadeklarował, że po zakończeniu prac przez IPN budynek, w którym znajdował się areszt gestapo, NKWD i UB, zostanie odremontowany z zachowaniem cel. „Myślę, że we współpracy z IPN uda nam się zorganizować aranżację, ekspozycję edukacyjną poświęconą tej trudnej, powojennej historii Polski” – oświadczył.

W ramach płockich obchodów 15-lecia IPN na piątek zaplanowano m.in. otwarcie wystawy „Zwyczajny resort. Ludzie i metody +bezpieki+ 1944-1956” oraz sesję naukową, a na sobotę piknik historyczny z prezentacją grup rekonstrukcji historycznej „Od Władysława Hermana do Żołnierzy Wyklętych”.

PAP/RIRM

drukuj